Ojce za stodołę chodziły, ja za urzędnika jeste – ochroniarz Rzepliński

Prześlij dalej:

Jestem w posiadaniu pełnej wiedzy praktycznej, ponieważ pomiędzy takimi jak Rzepliński się wychowywałem, chodziłem z nimi do szkoły, grałem w piłkę na podwórku i obserwowałem ich kariery po latach. Człowieka z kompleksem prowincji, takiego co to w dzieciństwie załatwiał swoje potrzeby na nieheblowanej desce i szarpał Trybunę Ludu z gwoździa, poznaję z hektara. I naprawdę nie chodzi tu o żadne obrażanie, znieważanie, czy odreagowanie, po prostu mam przed oczami dziesiątki Rzeplińskich i nie ma mowy o pomyłce w charakterystyce postaci. Prosty, a precyzyjniej prostak, w każdym wymiarze. Wygląda jak prostak, zachowuje się jak prostak, mówi jak prostak. W języku codziennym ten typ mentalny nazywa się mało elegancko burakiem albo osobnikiem, którego granatem oderwano od pługa. Kto ma jeszcze jakieś wątpliwości proszę, aby zwrócił uwagę na charakterystyczne rzeczy. Sposób bycia powiązany z wiekiem i sprawowanym urzędem. Rzepliński ma 67 lat, ale gdy się przyjrzeć jego fochom: ręce w kieszeni, ostentacyjne paradowanie po Pałacu Prezydenckim bez krawata, ujawnianie korespondencji, burczenie pod nosem, to widzimy sztubaka w całej okazałości. Nie ma to nic wspólnego z innymi cechami charteru takimi jak ekscentryczność, indywidualizm, czy nawet cynizm. Pierwsze skojarzenie odnosi się do prostaka i to niedojrzałego prostaka, z manierami obrażonego nastolatka, któremu mama zwraca uwagę, żeby wyjął ręce z kieszeni, umył głowę i obciął czarne paznokcie, bo inaczej żadna panna go nie zechce.

Musiał słyszeć mały Andrzej tego typu uwagi i od mamy i od panien, stąd też jego rozpaczliwe okazywanie, że jest teraz kimś ważnym i już nie musi nikogo słuchać. Identycznie zachowuje się spora cześć rekrutów w firmach ochroniarskich. Emerytowani lub renciści po sześćdziesiątce, którzy całe życie robili w fabryce za fizycznego, nagle dostają mundur, legitymację i największy skarb w postaci krótkofalówki. Mieszkasz z takim 30 lat w jednej kamienicy, ale gdy spotkasz go w Biedronce, nie poznajesz człowieka i on ciebie nie pozna. Prowincjonalny sznyt, głęboko zakorzeniony kompleks chłopaka z najniższego stanu, który wszystkie braki intelektualne i fizyczne musiał nadrabiać koniunkturalizmem, to pełen obraz Andrzeja Rzeplińskiego. Bawię się w tę psychoanalizę w konkretnym celu i jak wspomniałem nie jest nim chęć dokopania Rzepińskiemu, bo gdyby tak było zabrałbym się do rzeczy w odpowiedni sposób. Jest znacznie gorzej z moją wolą i zamiarami. Przyznam się jak na spowiedzi, że jestem bezradny i przygnębiony. Patrzę na Rzeplińskiego i zupełnie nie mam pomysłu w jaki sposób pozbyć się parszywego dyskomfortu, którym jest świadomość, że ten prostak w każdym calu sprawuje jeden z najwyższych urzędów w Polsce.

Chciałbym zastosować swoją ulubioną, w takich przypadkach, metodę, czyli zlekceważenie małości i zajęcie się poważnymi sprawami, ale nie potrafię. Siedzi mi to na wątrobie jak przypalony tłuszcz i we łbie mi kołacze nieustannie, że od pół roku czy tego chcemy, czy nie, prowincjusz granatem oderwany od pługa, zatruwa i paraliżuje życie publiczne w Polsce. Z tym faktem nijak nie mogę się pogodzić. Jakby nie kombinować przez siedem miesięcy jesteśmy skazani na Rzeplińskiego, a ponieważ wiem doskonale, że to jest mentalność niereformowalna, spodziewam się dziesiątek żenujących scen z jego udziałem, które w dodatku rozleją się po całej Polsce i poza granice Polski. Nie ma sposobu na skuteczne wyeliminowanie ochroniarza z krótkofalówką, będziemy się musieli z prostakiem przemęczyć do końca roku.

Strony

33712 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    dzis pani "publicystka z gazety ktorej nazwy nie wymienię podobno zaćwierkała zebyśmy zostawili "profesora-prezesa" w spokoju i powołali 3 kiedys wspominanych sędziów to nikt nam nie zrobi kuku przy ratingu naszego kraju..niektorzy ministrowie listy piszą..ja sie pytam..po co?czy z "profesorem-prezesem" czy bez niego i tak będą próbowali nas zniszczyc albo wyrezyserowanym baknructwem kilku banków.albo próba wywolania zamieszek z ofiarami włącznie.albo..byc moze za chwile proklamowanym "rządem" na uchodzctwie w "freie stadt danzig"..nie widac na razie skutecznego sposobu..uciszenia??przywołania do porzadku..ani pana prezesa..ani nawet pana budynia..zle sie dzieje w panstwie dunskim..

  2. Samo sedno.

  3. wpuść chama do biura, to atrament wypije. Niestety nie mamy żadnego mechanizmu, żeby go wcześniej odesłać do kąta. Poprzednia władza byłaby zdolna do jakiejś prowokacji, pójścia na rympał vide sprawa Mariusza Kamińskiego, do którego Ryży Neron z Sopotu "stracił zaufanie". Nowa władza tego nie zrobi. I dlatego musimy wziąć sobie na przeczekanie i przyjąć złotą zasadę: nie ruszać gówna, bo zacznie śmierdzieć. Za chwilę Euro 2016, potem Olimpiada, wakacje, wrzesień i jeszcze trzy miesiące, a potem odeślemy buca tam skąd przyszedł. 

  4. "Prosty, a precyzyjniej prostak, w każdym wymiarze. Wygląda jak prostak, zachowuje się jak prostak, mówi jak prostak."

  5. przy czym cham, to nie człowiek ze wsi, ale człowiek, który przynajmniej teoretycznie wie jak się powinien zachowywać, a rozmyślnie tego nie robi.
    Skądinąd całe ostatnie 25 lat to promocja chamstwa i prostactwa. Głównie przez media.
    W mojej ocenie najgorszymi pod tym względem ludźmi są dzieci kelnerów, cieciów - ludzi uprawiających zawód w który byśmy służalstwo i schlebianie innym wpisali niejako z definicji. I jeszcze ludzie, własnie nie ze wsi, w sensie z rodzin włościańskich, ale z małych miasteczek - taki potomek stróża Anioła z Alternatywy 4. Wyobraźcie sobie jak by się taki zachowywał gdyby został profesorem, sędzią czy czymś podobnym

  6. że TK rzuca się pod rozgrzane gąsienice Tygrysów Kaczyńskiego, więc robią to dalej na całość i seriami ciągłymi z KRS i SN. Powodzenia!

  7. Ma swoją nutę zapachową i zostawiony ślad. Oni tak mieli ci z gęstego, że nie chodzili tylko się ślizgali. Czekać do końca roku ? A po co, po co się męczyć ? Wystarczy przeanalizować miejsca bytności i dokonań owego gęstego gościa i je wyciągnąć przed publikę, tudzież usmarować go od czuba łba do pięt jego własną ‘’wielkością’’. Wystarczy. Przeca jego rodowód sięga ho !, ho ! A może i dalej, bywały był w egzekutywach, zjazdach i plenach. Nie ma siły aby nie pozostawił opasłej metryki po partyjnych zleceniach. Poszperać, popatrzeć i coś się naprawdę znajdzie. Nic bardziej orzeźwiająco nie działa na chamów jak panoramiczne przedstawienie ich naturalnej wielkości.

  8. polska szkoła jazdy – obraz Jerzego Dudy Gracza

    Ponadczasowy, tragiczny
    Wielki spasiony, trawiony gorączką wlanej wódy i wchłoniętego żarcia ni to chłop ni babsztyl z prawą łapką na czerwonej książeczce mieszczącej cały dorobek szczytnego ideału - z lewą łapką dotykającą paluńkiem wielkiego sztandaru z napisem Solidarność. sztandaru, który dzierży w żylastej dłoni zgarbiony do ziemi, czarny z mordęgi robol, dzwigający owo transformujące się i ewoluujące monstrum patriotum na swoim karku. Oto rzeczywistość trwająca. Monstrum patriotum trawione gorączką łajdactwa, całego syfu, który się zebrał kożuchem na powierzchni falującej mętnej brei, na powierzchni gdzie płyną gęstym okazy jak ów w/w ćwok. Cała ta wszechsmrodna tłuszcza posadowiona na karku utyranego do granic wytrzymałości narodu, tłuszcza upstrzona nachalnymi i obecnymi ciągle mordami, których żywotność przekracza granice wszelkiego żywego istnienia.

  9. avatar

    Świetny opis... :-)

  10. Tak brzmi pelen tytul.

  11. Strony