Prześlij dalej:

W sposób naturalny rodzi się pytanie kiedy SS zaczyna się dzieckiem interesować, tzn. skąd napływają tzw. „referrals”? Na pierwszym miejscu jest policja (27,6%), potem szkoła (16,7%) i służba zdrowia (14,3%). Zwracam uwagę, że ogólna liczba zgłoszeń wynosi… 620 tys. rocznie. Kolejna liczba, którą warto odnotować to „children in need” – wg. danych Department of Education 394 400 dzieci wymagało jakiejś formy opieki ze strony państwa. Ta liczba ciągle rośnie i jest najwyższa w historii. Jak te liczby mają się do polskich dzieci w UK? Problem ze statystykami, z których korzystam pisząc ten felieton polega na tym, że nigdzie nie ma wzmianki o narodowości odbieranych dzieci. Dane, które są podawane przez różne media pochodzą z informacji przekazywanych przez Ambasadę RP w Londynie. Stąd często w dyskusjach pojawia się liczba 100-120 dzieci, które co roku są odbierane polskim rodzicom na Wyspach. Te same media i ich dziennikarze ochoczo powołują się na tę liczbę, opisując ją za pomocą partykuły „aż”. I oczywiście te same media nie przytaczają ogólnodostępnych danych statystycznych. No to powtarzam pytanie: jak statystyki odbierania dzieci w UK mają się do polskich dzieci? Jeżeli przyjąć, że SS odbiera 120 polskich dzieci rocznie, a Ian Josephs ma rację pisząc o 25000 dzieci odebranych ogółem, to polskie dzieci stanowią 0,5% wszystkich odebranych dzieci. Nie, nie piszę tego, by kogokolwiek usprawiedliwiać, czy umiejszać czyjeś dramaty życiowe. Nic z tych rzeczy. Nie chcę też przesądzać, czy to dużo, czy mało. Napisałem to wszystko, przytoczyłem te liczby, bo sposób w jaki te tragedie są przedstawiane jest, najdelikatniej mówiąc, nierzetelny. Można oczywiście stwierdzić, że to ile polskich dzieci jest odbieranych przez SS nie jest takie ważne jak sam fakt tego paskudnego procederu. Racja. 100% racji. Tylko jeśli ktoś twierdzi, że SS zabiera najwięcej polskich dzieci i czyni z tego argument natury dyskryminacyjnej, to, znów najdelikatniej mówiąc, mija się z prawdą. Warto zobaczyć pełny obraz, zrozumieć jak to „działa”, poznać prawo i obowiązujące zasady. Choćby po to, żeby udzielić efektywnej pomocy poszkodowanym. Oczywiście liczby to jedno, a dramaty, które są z nimi związane to drugie. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że za tymi tragediami stoi…

Prawo rodem ze Związku Sowieckiego

Strony

9891 liczba odsłon

Autor artykułu: nurniflowenola