O „wymiarze sprawiedliwości” nigdy dość. Tę patologię trzeba wypalić do gołej ziemi!

Prześlij dalej:

Nim na okładkach prasowych i w serwisach telewizyjnych pojawiły się takie gwiazdy sądownictwa jak Tuleya, czy Łączewski, w każdym miasteczku, mieście, aż po województwa i stolicę, panowie w togach robili gorsze rzeczy. Taki sędzia z Gdańska, niejaki Milewski, który przez telefon obiecał, że zrobi wszystko, co Tusk sobie zażyczy, nawet nie stoi w środku patologii, a raczej gdzieś poniżej średniej. Szczytowym osiągnięciem „wymiaru sprawiedliwości” były łapówki, dziwki, dyktowanie apelacji stronie przez sąd najwyższy i uwalnianie szefów mafii. W Polsce przez wiele lat prokuratora albo sędziego byle „Kiełbasa”, czy „Masa” kupował taniej niż używanego Golfa, lekko pukniętego i to nie są żadne wymysły, plotki, czy spiski, ale powszechnie znane fakty. Może i miałbym inne zdanie, nieco złagodzone, na temat tego, co się dzieje, gdybym nie widział na własne oczy i na własnej skórze nie doświadczył, w jaki sposób funkcjonują polskie sądy. Podam kilka przykładów. W trakcie rozprawy zwracam uwagę sędziemu, że oskarżony kłamie, podając znacząco zaniżone dochody. Sędzia bez najmniejszej żenady odpowiada: „Ale jakie to ma znaczenia dla sprawy?”. Innym razem oświadczam, że złożę wniosek na piśmie o wykluczenie sędziego z postępowania i najpierw słyszę: „A niech pan sobie składa”, by później przecierać oczy ze zdziwienia. W protokole pojawia się zapis, że złożyłem wniosek ustnie, w kilka dni sędzia przedkłada akta sprawy swojemu koledze z biura i ten wydaje postanowienie o oddaleniu wniosku, ponieważ wniosek nie został uzasadniony. Niemal w dniu wydania postanowienia przychodzi do sądu mój wniosek złożony na piśmie i pozostaje bez rozpoznania. Kolejna rzecz. Oskarżony oświadcza na sali, że nie poda adresu zamieszkania, sędzia mruczy pod nosem, że mogą być problemy z wydaniem karty karnej, ale ponieważ oskarżony to dęty autorytet ze świecznika, po chwili dodaje: „może się jakoś uda”.

Przebieg rozprawy i protokół w niemal każdym postępowaniu różnią się od siebie bardziej niż Flip od Flapa. W 90 na 100 przypadków sędzia ma w głowie wyrok po pierwszej, pobieżnej lekturze aktu oskarżenia i całe postępowanie jest tylko i wyłącznie teatrem, żeby nie powiedzieć cyrkiem, który ma stanowić alibi dla widzimisię sędziego. W postępowaniu cywilnym na własne uszy słyszałem, jak sędzia pytaniami naprowadza powoda wzajemnego na odpowiedzi i jak go wyprowadza, gdy niegramotny i z tego skorzystać nie potrafił. Pomijając sympatie polityczne, którymi sądy są zainfekowane po strych, o losach stron procesowych decydują zwykłe sympatie i antypatie. Trzy razy spotkałem na korytarzu sądowym panią sędzię, która na mój widok zrobiła minę wyrażającą pogardę z odrazą i wzrokiem dodała: „ja ci ku..a pokażę”. Ta pani sędzia prowadziła/prowadzi dwa albo nawet trzy postępowania z moim udziałem. Gdyby komuś się kiedyś udało podsłuchać „cywilną” rozmowę w gabinecie sędziowskim, a mnie się udało, to usłyszelibyście Szanowni Podejrzani ciotki z bazaru. Tam się rozpoznaje akty i pozwy na zasadzie: „Jadźka, a co tam ten Kowalski znowu przysłał, szlag mnie trafi, co za baran, będę tu teraz siedzieć i czytać wypociny”. Zbiór tych wszystkich obserwacji i doświadczeń spisanych w niezwykle luźny i wręcz skojarzeniowy sposób, nie pozwala mi ani na chwilę dziwić się ustaleniom dziennikarzy, że pan „sędzia” Łączewski jednym czynem pokazał się jako kompletny ignorant i polityczny wyrobnik.

Strony

37389 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

24 (liczba komentarzy)

  1. nie jest wiedzą tajemną. Wie to prawie każdy, kto zetknął się z osobnikami w togach. Wie to wierchuszka PiS-u. Sposób jest jeden, arcyprosty, miecz Damoklesa lub stajnia Augiasza. Ile przy tym będzie kwiku, aż miło pomyśleć. Ale na początek trzeba mieć za sobą opinię publiczną. Z pierwszej ręki wiem, że w sądach robione są przymiarki z przywróceniem asesorów, trzeba wpuścić młody narybek. W mojej sprawie vs gmina Sopot o eksmisję z lokalu, który miałem wykupić, na wysokości zadania stanąła dopiero młoda asesor, która byłą trzecią z kolei osobąa prowadzącą moją sprawę. I wygrałem, choć wygrać nie miałem prawa, kuda mi do Karnola... Wydała wyrok druzgoczący urząd miejski.

  2. avatar

    paradoksem za jakis moment bedzie to ze jedni sedziowie beda musieli za chwilę osądzić innych..ot chocby tych z NPW....

  3. Zadanie naprawy wymiaru sprawiedliwosci jest nia do wykonania w kraju , w ktorym 3 i 4 wladze laczy system naczyn polaczonych ! To tylko tyle i zarazem az tyle ! Ide o zaklad o kazde pieniadze , ze sa dziennikarze sledczy majacy wiedze o rzeczach , od ktorych wlos sie jezy na glowie , ale nie ujawniaja tego ze strachu , zeby nie trafic pod sad , a nastepnie do pierdla !

  4. Odbudować Polskie Państwo od nowa. 
    Do tego potrzebna OAK, Panie MInistrze A. Macierewicz

  5. dla sędziów, lustracja majątkowa i przebieg kariery (wyroki  jakie i dla kogo ) Wyjścia nie ma bo generalnie ci co mieli osobiście do czynienia z wymiarem sprawiedliwości  wiedzą ,że Matka Kurka pisze prawdę Jeszcze powinno się zmienić Kodeks Karny .Konfiskata mienia pochodzącego z przestępstwa. Przestępstwa gospodarcze ,zdrada i działanie na szkodę  państwa w przypadku urzędnika powinny być wysokie kary więzienia .
    W okresie międzywojennym urzędnicy wiedzieli za co pracują ALE ! kary za łapówki i inne przekręty to KULA W ŁEB !

  6. Tak jest!
    Utrata mienia i w czape! Innego wyjscia nie widze!

  7. Chyba winna jest abslolutna bezkarność sędziów i ich rodzin plus bajońskie dożywotne zarobki. Nawet na zachodzie tak nie ma, żeby nawalony sędzia skasował pieszego i spotkały go jedynie drobne problemy w pracy.
    Taki luksus izolacji od problemów  tłuszczy zdemoralizuje prawie każdego człowieka, a prawnika tym bardziej.
    Oczywiście pracy sędziów nie mogą oceniać ich koledzy.
    Prędzej jakaś inspekcja robotniczo-chłopska, czy ministerstwo od prawa.
    Na zachodzie nie ma problemu ze sprzedajnością, ale bezkarnosć też ma się dobrze. We Francji jest taki sędzia który podczas rozprawy uprawia pod stołem sex. I nic mu nie można zrobić poza wysłaniem w teren nie uprzymysłowiony bez obniżenia płacy.

  8. Po tym felietonie mam wrażenie że jest on o mnie. Wymiar wyruchał mnie dokładnie w taki sam sposób, zgodnie z opisanymi procedurami. Powód? Mrela (czyli ja) w ocenie lokalnego wymiaru to kłopoty. 
    Ponieważ (to już moja ocena) byłem niereformowalny i nie dawałem sie wciągać w żadne szwindelki.
    Od tej pory, czyli od lat 15-stu jestem wykluczony. Pozostało mi mieć to w dupie. Przyzwyczaiłem się bo nic innego nie da sie wymyśleć.

  9. ale z DOMIAREM SPRAWIEDLIWOŚCI

  10. Nie wiem jaka jest strategia J.Kaczynskiego odnosnie  wymiaru niesprawiedliwosci?
    Wiem, ze sprawa jest trudna, ale rowniez wierze, ze... dadza rade! ;)

    Pozdrawiam.

  11. Strony