Reklama

Ciągnące się od jakiegoś czasu w ogonie polityki SLD postanowiło legitymizować swoje dokonania ostatnich bez mała 100 lat – tak, tak – 100 lat, bo niezbędnik nawiązuje do historii ruchów lewico-wych i komunistycznych sięgając XIX w. Czerwona książeczka zawiera 64 strony dokonań protoplastów SLD i samego SLD. Swoje korzenie SLD wywodzi bezpośrednio od I Międzynarodówki z 1864 r. poprzez PPS, KPP i PZPR skończywszy na SLD właśnie.

Jawi się więc – że użyję miłego sldowskim sercom rusycyzmu – SLD, z własnej i nieprzymuszonej woli, jako spadkobierczyni dokonań lewicy, lewactwa, komuny czy socjaldemokracji. Jak napisano we wstępnie czerwonej książeczki (skojarzenie z książeczką Mao bynajmniej dotyczy nie tylko koloru edycji dzieła sldowskich historyków, wypada mieć także nadzieję, że za jej brak w domu towarzysze z SLD nie będą wyrzucać z partii): „Niezbędnik historyczny lewicy ma za zadanie przekazanie młodemu pokoleniu wiedzy o pięknych kartach polskiej lewicy w XX w. Wiedzy, której po 1989 r. zostali pozbawieni”.
Tu od razu mała dygresja: nie zostali pozbawieni. Dociekliwi ideowi działacze mogą sięgnąć do starych podręczników historii (sprzed 1989 r.), gdzie owa piękna historia polskiej lewicy prezentowana była na każdej praktycznie stronie. Wystarczy zajrzeć do antykwariatu lub na allegro.

Historia potrafi być nauką fascynującą. Ładunek wiedzy jaki niesie jest podstawą wyrabiania sobie opinii dla każdego samodzielnie myślącego osobnika. Warunek jest jeden – prawda. A prawda oznacza fakty. Wszystkie fakty plus uwarunkowania w jakich owe fakty miały miejsce. Mówiąc krótko: jak się napisało „i”, to trzeba nad tym „i” postawić kropkę. Pozwolę sobie więc postawić kropkę nad wybranymi fragmentami czerwonej książeczki SLD.

Str. 13-14. Józef Piłsudski (część wyodrębniona w tekście). Przywołana została działalność Marszałka Piłsudskiego w PPS, „Robotniku” i ZWCz. Rozbrat z ruchem lewicowym autorzy skwitowali jednym zdaniem: „Wtedy (w 1918 r. przyp. mój) ostatecznie odsunął się od PPS, chociaż w partii pozostało wielu jego sympatyków.” Legitymizowanie się Piłsudskim przez SLD jest w kontekście historycznym zabawnym (bo mnie osobiście bawi) nadużyciem. Ocenę tego jako nadużycia można mnożyć przykładami, ja przytoczę dwa argumenty. Po pierwsze zacytuję Marszałka z 1918 r., który odmawiając wsparcia PPS powiedział: „Towarzysze, jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku "Niepodległość", ale tam wysiadłem. Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdźmy na "Pan". Historycy mogą się spierać o kontekst i znaczenie tej wypowiedzi. Dla mnie, w świetle późniejszych działań Piłsudskiego i jego stosunku do lewicy, włącznie z Zamachem Majowym, sprawa jest jasna. Internacjonalistyczne ciągoty PPS i mizdrzenie się do KPP były powodem decyzji Piłsudskiego, który postawił sprawę jasno: socjalizm (w wydaniu ówczesnego PPS) albo dopiero co odzyskana niepodległość. Czy dostrzegał, w ówczesnych ruchach lewicowych niebezpieczeństwo penetracji przez agenturę sowiecką i niemiecką to już sprawa dla historyków. Powoływanie się na lewicowość Piłsudskiego, to…, no właśnie, co tak naprawdę ma legitymizować osoba Marszałka? Ciągłość narodowych aspiracji lewicy? Bez jaj! Pamięć historycy lewicy maja zaiste wybiórczą. Do 1989 r. Piłsudski występował, z pewnymi przerwami, w ówczesnych niezbędnikach historii, najczęściej jako faszystowski siepacz, zestawiany w zależności od stopnia odwilży albo z Franco albo z Hitlerem. Dzisiaj też niektórym dzielnym działaczom lewicy puszczają nerwy i w dyskusji o Zamachu Majowym i Berezie stawiają znak równości między Piłsudskim i Adolfem. Nauka z niezbędników PZPR jak widać nie poszła w las.

Str. 16. Wojna Polsko-Radziecka (1920). Cyt.: „KPP poparła Armię Czerwoną, PPS wszedł w skład Rządu Obrony Narodowej". I co? I już? Wszystko? No comment? Chłopcy, pardon towarzysze, toć zdecydujcie się. Kto w tej zabawie był fajny a kto kutas złamany. KPP to po prostu agentura towarzysza Lenina, a potem Stalina w Polsce. O czym napisano zresztą w niezbędniku w łagodniejszym tonie. Że co, że sami stali się ofiarami Wujka Józefa? (str. 15). Cóż, podobnie jak zbrodniarze Jeżow i Jagoda (więc nie uronię łzy nad losem ideowych działaczy wykończonych przez ich chlebodawcę). A po wojnie Różański, Radkiewicz i Światło. Delegalizacja KPP była więc uzasadniona. Dalej cytat: „KPP zrzeszała ludzi ideowych, gotowych poświęcić życie realizacji idei komunizmu”. Znowu bez komentarza u źródła. Jak ideowi komuniści potrafili poświęcić życie dla idei przekonało się 3-7 mln zagłodzonych Ukraińców i parę tysięcy Polaków rozstrzelanych w czasie wojny i po wojnie. To jest ta kropka nad „i” towarzysze.

Str. 25. „W okresie II RP realizowano liberalną politykę gospodarczą.” Tak, tak. Czego szczególnym wyrazem była polityka w stosunku do Polskich Kolei Państwowych, którym zapewniono do końca lat 30-tych uprzywilejowaną pozycję na rynku usług transportowych, a motoryzację flekowano 1000% cłami na części zamienne. Zaiste liberalizm pełną gębą. O ile budowę COP można zaliczyć do postkeysowskiego interwencjonizmu (jak chcą autorzy niezbędnika), to jednak budowa portu w Gdyni (1926) – jako interwencjonizm państwa w gospodarce – wyprzedzała Keynesa o jakieś 5-6 lat. Towarzysze przejrzą sobie podręczniki z zakresu myśli ekonomicznej i polityki gospodarczej. Fajnie też się prezentują dane statystyczne, które przywołują autorzy opracowania. Zwłaszcza te dotyczące mieszkań, kanalizacji, udziału domów murowanych w II RP i zestawienie ich z analogicznymi osiągnięciami PRL, które mają pokazać skok cywilizacyjny jaki był dziełem dzielnej lewicy. Wszystko pięknie, ale dane te można o dupę potłuc. Autorzy zdaje się zapomnieli, że Polska po II wojnie zmieniła swój kształt. Urwano nam co nieco od wschodu, dokładając mniej od zachodu. Ruscy zabrali sobie znaczną część II RP, w której udział domów murowanych czy skanalizowanych był relatywnie mały. PRL odziedziczyła więc już na starcie „poprawioną” statystykę, bo część Prus Wschodnich i Pomorze które uzyskaliśmy jako rekompensatę za Kresy, które straciliśmy, to pod względem zdobyczy cywilizacyjnych opisywanych przez przywoływane dane statystyczne, obszary nieporównywalne. Ale co tam. Póki co ładnie to wygląda w podręczniku dla młodych adeptów lewicowej historii. Skok cywilizacyjny jest. Jak się ktoś jak ja czepi nieporównywalnych statystyk, zawsze w odwodzie można postawić nowy pomnik Stalinowi, że zabrał nam co prawda Kresy, ale dał znacznie bardziej rozwinięte obszary dawnej Rzeszy – to też sukces polskiej lewicy. Przy takiej retoryce Kopernik na pewno była kobietą.

Str. 27. Wojna domowa w Hiszpanii. Rozumiem, że na zbrodnie Republikanów (m.in. 8 000 rozwałkowanych duchownych i spalone setki kościołów) zabrakło miejsca. No pasaran towarzysze!

Str. 32-33. Katyń. „Pierwszym przywódcą radzieckim, który przyznał, że zbrodni dokonali funkcjonariusze NKWD był Michaił Gorbaczow, wezwany do tego przez gen. Jaruzelskiego.” Wezwany? Jaruzelski wezwał Gorbaczowa? Niczym Reagan w Berlinie: Panie Gorbaczow niech Pan zburzy ten mur!? Wolne żarty. Nawet lewicowa "Polityka" przedstawia to inaczej: http://www.polityka.pl/historia/1504622,1,jak-powiedziec-o-katyniu.read

Str. 48. Kartki. „System kartkowy gwarantował każdemu obywatelowi zakup towarów po niskiej cenie. Jednocześnie istniała możliwość dokonywania zakupów poza systemem kartkowym”. No, tu już sięgnięto dna. Kurewstwo nastojaszczyje. Żeby była jasność. Reglamentacja to nie wymysł socjalizmu. Reglamentacja była powszechna w Europie w czasie wojny, a także po wojnie. W Anglii nawet do połowy lat 50-tych. Rzecz w tym, że w Polsce stała się ona powszechna także 20 i 30 lat później za sprawą Gierka, którego kretyńska polityka nietrafionych inwestycji na krechę zajmuje w niezbędniku odrębne miejsce na podium dokonań lewicy. Mówienie, że system kartowy gwarantował każdemu obywatelowi zakup towarów po niskiej cenie jest bredzeniem wyjątkowym. Kłamstwem w żywe oczy. Pominę już nikczemną ilość towaru jaką centralny rozdzielnik przyznawał dzieciom i dorosłym. To gadanie, że każdy miał możliwość zakupu jest zwykłym łgarstwem. Owszem te parę deko mięsa można było kupić pod warunkiem, że się swoje odstało w kolejce. Te swoje, to od 1 godziny (jak się trafiło przypadkiem na niezapowiedzianą dostawę) do 6-8 godzin. Stanie w kolejce, komitety kolejkowe, listy społeczne. Odrębna kolejka po masło, cukier, mięso i słodycze. I w każdej po 2-3 godziny. To była nasza kartkowa rzeczywistość towarzysze ze sklepów za żółtymi firankami. Stanie w kolejce na mrozie od 3 rano, bez żadnej gwarancji, że cokolwiek się dostanie. Nigdy wam buraki tego nie zapomnę. Wam i waszym janczarom karmionym niezbędnikiem. Młodość, jak każdy, wspominam z rozrzewnieniem. Do czasu gdy sobie przypomnę rzeczywistość kolejkową, puste półki, polowanie na podstawowe artykuły żywnościowe. Za to macie podwójne kręcenie wora dożywotnio. Istniała możliwość dokonywania zakupów poza systemem kartkowym. Owszem. W sklepach komercyjnych, gdzie cena mnożona była przez 2 i które padły po paru miesiącach, bo wasza gospodarka charakteryzowała się taką wydajnością, że nawet podwojenie cen nie było w stanie zapewnić podstawowych towarów na rynku. Był też wolny rynek. Bazary i targowiska w każdym mieście. Cena z reguły mnożona razy 4 (w stosunku do oficjalnej ustalanej przez władze), a bywało, że i razy 10. Taki był wówczas ten dobrobyt socjalistyczny. Jego prawdziwą miarą był rozrzut pomiędzy ceną rynkową a ceną oficjalną. To wasze realne dokonania i waszej księżycowej gospodarki. I do tego Pewex. Kolejna miara dobrobytu gospodarki socjalistycznej. Wystarczyło przeliczyć średnią pensję na dolary i mało się poczucie własnej wartości obywatela świata. Zarobki na poziomie 10-20$ miesięcznie. I na tyle wyceniam wasze wodolejstwo w niezbędniku.

Takich kwiatków jest pełno w czerwonej książeczce SLD. Każdy akapit można obśmiać i rozwałkować, bez specjalnego ideowego zaangażowania. Autorzy, albo jak towarzysz Miller, który żeby wydukać trzy zdania musi korzystać z usług młodszego papugi, mają już taką sklerozę, że im się wszystko pieprzy, albo z pełną świadomością łżą, jak łgali przez 45lat PRL. Tertium non datur.

To cudo dostępne jest tu: www.szultaset.pl/Firma/Niezbednik.pdf‎

Reklama
Poprzedni artykułPrzypisywanie „bomb” Tuskowi to efekciarskie, szkodliwe egzaltacje
Następny artykułWolisz złodzieja, czy może wolisz złodzieja?