Reklama

Nie dalej jak wczoraj pozwoliłem sobie na żart, że kwestią czasu pozostaje, kiedy „eksperci-konstytucjonaliści” stwierdzą, że organizowanie referendum w sprawie obowiązującej konstytucji jest niekonstytucyjne. Długo nie musiałem czekać na przekroczenie i tej bariery prawnej prostytucji „eksperci-konstytucjonaliści” zaoferowali swoje usługi jeszcze tego samego dnia. Wskazałbym konkretne wypowiedzi, ale nie zrobię tego dla higieny, nie z ostrożności procesowej. Reklamowanie jakiegokolwiek sprzedajnego nazwiska, czy też kupionej i wyklepanej na gorąco ekspertyzy byłoby gwałtem na ciele i umyśle. Kto zechce niech wierzy na słowo, komu brak wiary może w ułamku sekundy sprawdzić, że takie bzdury, jak niekonstytucyjność referendum imieniem, nazwiskiem i tytułem naukowym zostały już podpisane.

Zostawmy ekspertów do wynajęcia i zajrzyjmy do konstytucji, która nie jest aktem zarezerwowanym dla dyżurnych celebrytów z kancelarii i uniwersytetów, ale dotyczy każdego obywatela Polski i każdy obywatel po szkole podestowej bez trudu zrozumie jej treść. O referendach mówi:

Reklama

Art. 125. Przesłanki przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego
Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.

1. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe.

2. Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

3. Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący.

4. Ważność referendum ogólnokrajowego oraz referendum, o którym mowa w art. 235 zmiana Konstytucji – inicjatywa ustawodawcza, tryb i wymagania, ust. 6, stwierdza Sąd Najwyższy.

5. Zasady i tryb przeprowadzania referendum określa ustawa.

W zasadzie punkt pierwszy kończy dyskusję, czy można, czy też nie można ogłosić referendum z pytaniem o obowiązującą konstytucję. Trudno sobie wyobrazić bardziej szczególne znaczenie dla państwa, jest to absolutnie pytanie numer jeden, jeśli chodzi o hierarchię ważności. Ponadto w całej konstytucji nie znajdziemy ani jednego artykułu, który zabraniałby organizowania referendum w konkretnej sprawie. Koniec dyskusji na temat konstytucyjności referendum w odniesieniu do konstytucji. Pozostaje wyjaśnić, kto ma prawo zarządzić referendum, zgodnie z zapisami konstytucji, bo być może Prezydent przyznał sobie prawo, którego nie posiada. Punkt 2 art. 125 rozwiewa wszelkie wątpliwości. Prezydent Rzeczypospolitej ma prawo ogłosić referendum i potrzebuje do tego jedynie zgody Senatu, a w głosowaniu wystarczy zwykła większość głosów, w obecności co najmniej połowy senatorów.

Powyższa wykładnia jest jedną jedyną zgodną z obowiązującym prawem i nie potrzeba do jej sporządzenia elaboratów, czy też prawnych tytułów naukowych. Banalna treść art. 125 pkt 1 i 2 konstytucji, nie pozostawia żadnego miejsca na inne rozumowanie, niż to, które zostało przedstawione. „Eksperci-konstytucjonaliści” zatrudnieni do ogłupiania Polaków poziomem swoich absurdalnych doktryn wystawiają świadectwa własnej sprzedajności. Nie jest możliwe, aby jeden z drugim byli, aż tak ociężali intelektualnie, oni doskonale rozumieją te proste artykuły, ale ze strachu i dla pieniędzy są gotowi się prostytuować bez końca.

Reklama

26 KOMENTARZE

      • I tak przy okazji:

        I tak przy okazji:

        1. W nowej konstytucji powinno się znieść limit frekwencyjny lub znacznie obniżyć, np. do 20%. W obecnej wersji nie ma symetrii – zwolennicy nowej konstytucji muszą na nią pójść, a przeciwnicy mogą nic nie robić, np. mogą leżeć na tapczanie. Przy czym zwolennikom leżenia na tapczanie zapisuje się ich własne głosy (słusznie) i głosy tych, którzy na wybory nigdy nie chodzą (niesłusznie), bo na okrągło licząc 40% wyborców nigdy na nic nie głosuje – dlaczego więc zapisywać ich głosy przeciwnikom nowej konstytucji (i w ogóle różnym aktom referendalnym). W tej wersji nawet tapczanowe leniuszki muszą się zwlec z barłoga, bo mogą umoczyć.

        2. Należy wprowadzic obowiązkowe!!! referenda w przypadku miliona? dwóch milionów? głosów obywateli w sprawie przeprowadzenia jakiegoś referendum (niedopuszczalne mielenie głosów w sejmowej niszczarce).

        • Mówiąc jeszcze bardziej

          Mówiąc jeszcze bardziej obrazowo: przeciwnicy nowej konstytucji (i jakiejkolwiek zmiany wprowadzanej w drodze referendum) na dzień dobry dostają 40% głosów sprzeciwu od tych, którzy nigdy nie głosują plus zerowa własna frekwencja (powiedzmy 20% wyborców) i żadne referendum się w Polsce nie uda (wuniowstąpienie też się nie udało). Pierdolone komuchy wiedziały dlaczego wprowadzają próg referendalny 50%. Więc i nie dziwota, że obrońcy obecnej kontytuty piszą elaboraty pod dyktando czerwonych i różowych. Po zmianie w konstytucji progów referendalnych komuna jebła by już na amen.

      • I tak przy okazji:

        I tak przy okazji:

        1. W nowej konstytucji powinno się znieść limit frekwencyjny lub znacznie obniżyć, np. do 20%. W obecnej wersji nie ma symetrii – zwolennicy nowej konstytucji muszą na nią pójść, a przeciwnicy mogą nic nie robić, np. mogą leżeć na tapczanie. Przy czym zwolennikom leżenia na tapczanie zapisuje się ich własne głosy (słusznie) i głosy tych, którzy na wybory nigdy nie chodzą (niesłusznie), bo na okrągło licząc 40% wyborców nigdy na nic nie głosuje – dlaczego więc zapisywać ich głosy przeciwnikom nowej konstytucji (i w ogóle różnym aktom referendalnym). W tej wersji nawet tapczanowe leniuszki muszą się zwlec z barłoga, bo mogą umoczyć.

        2. Należy wprowadzic obowiązkowe!!! referenda w przypadku miliona? dwóch milionów? głosów obywateli w sprawie przeprowadzenia jakiegoś referendum (niedopuszczalne mielenie głosów w sejmowej niszczarce).

        • Mówiąc jeszcze bardziej

          Mówiąc jeszcze bardziej obrazowo: przeciwnicy nowej konstytucji (i jakiejkolwiek zmiany wprowadzanej w drodze referendum) na dzień dobry dostają 40% głosów sprzeciwu od tych, którzy nigdy nie głosują plus zerowa własna frekwencja (powiedzmy 20% wyborców) i żadne referendum się w Polsce nie uda (wuniowstąpienie też się nie udało). Pierdolone komuchy wiedziały dlaczego wprowadzają próg referendalny 50%. Więc i nie dziwota, że obrońcy obecnej kontytuty piszą elaboraty pod dyktando czerwonych i różowych. Po zmianie w konstytucji progów referendalnych komuna jebła by już na amen.