Nie ludzie, ale karierowicze do Kiszczaka listy piszą

Prześlij dalej:

IPN udostępnił nowe materiały dostarczone przez wdowę po Kiszczaku. Siła tych dokumentów paradoksalnie polega na słabości. Patrząc na ułamek kolekcji Kiszczaka od strony zawartości merytorycznej, co najwyżej można dostrzec pamiętnik pensjonarki i żeby nie być gołosłownym przytoczę parę przykładów. Znany dziennikarz „Polityki” Daniel Passent pisze do Kiszczaka i zapewnia o swoim szacunku oraz poparciu dla przyjętej przez dyktatora linii politycznej. Sławna aktorka rozpływa się w podziękowaniach dla Kiszczaka za pomoc, której resort udzielił jej w związku z włamaniem i kradzieżą drogich sercu przedmiotów, zgromadzonych w jej dworku. Pani Tyszkiewicz na końcu zaprasza generała Służby Bezpieczeństwa PRL do siebie, co ma być szczególnego rodzaju podziękowaniem. Autorka przebojowych piosenek, Agnieszka Osiecka, posyła Kiszczakowi kolekcję swoich dzieł, opisuje szczegółowo zawartość taśm, sugeruje, która z nich jest atrakcyjniejsza, nie wiedzieć czemu, informuje dla jakich wykonawców pisze najwięcej. Polityk Celiński w 1989 roku posyła generałowi słowa otuchy i między wierszami wyraża zachwyt, że peerelowski dygnitarz tak doskonale radzie sobie z ciężarem odpowiedzialności za Polskę, jaki spoczął na jego barkach. Jak widać, poza żenującym poziomem wazeliniarstwa i karierowiczostwa, nie ma w tych listach jakiś wielkich odkryć i czynów, które mogłyby trafić na karty historii albo chociaż encyklopedii. Komiczna proza życia, znane od wieków techniki przypodobania się władcom, od których zleży wiele, jeśli nie wszystko, no i to właśnie jest druga część paradoksu polegająca na sile przekazu.

Nie powinno budzić większych wątpliwości, że dostaliśmy do zabawy dokumenty trzeciorzędne i jak podejrzewam Kiszczak zbudował sobie tę kolekcję z czystej próżności. Kto wie może wnukom albo kochankom pokazywał laurki od znanych i lubianych, a może kolekcjonował te skarby na takiej samej zasadzie, jak nastolatki zbierają plakaty idoli. Oczywiście listy te mogły też być użyte do szantażu, ale raczej takiego delikatnego, bez większych konsekwencji, strat i zysków dla obu stron. Gdzie w takim razie zawiera się moc ujawnionych kwitów? To bardzo proste, wystarczy je odnieść do tego, co nie zostało pokazane. Skoro w tak prozaicznych sprawach ludzie ze świecznika PRL i RPIII bili pokłony komunistycznemu bandycie i on te lojalki zachował, to w jaki sposób gwiazdy się na świecznik dostały i gdzie są paragony wystawione przez SB? Z tego błahego arsenału serwilizmu przy odrobinie wyobraźni i znajomości życia wyłania się skala upadku, która doskonale tłumaczy poziom histerii, jaką znamy od 1989 roku. Wszyscy autorzy listów byli zdecydowanymi przeciwnikami lustracji, czy jakiegokolwiek rozliczenia przeszłości. Szczerzę wątpię, by taka Osiecka albo Tyszkiewicz miały jakikolwiek realny wpływ na życie polityczne w PRL-u. Kłaniały się komu trzeba, załatwiały własne interesy za cenę podróży po kiszce władzy ukochanej. Mimo wszystko ich zaangażowanie i oddanie robi nieprawdopodobne wrażenie, przecież żaden z tych listów nie musiał być napisany, wszystkie powstały z własnej, nieprzymuszonej woli.

Strony

38501 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

40 (liczba komentarzy)

  1. Żenujące? Wstydliwe?
    Ot, w osiemnastym wieku modne były powieści w listach.
    Wspaniałe dzieła epistolarne... ot, choćby "Listy Perskie", albo prawdziwe listy Sienikiewicza, Tolkiena, Zygmunta Krasińskiego do Delfiny Potockiej...

    Nic dziwnego, że ten osobliwy zbiór listów również cieszy się sporym zainteresowaniem.

    Taki stary przebój, dla przypomnienia.

  2. Jaśniepańskie autorytety myślały, że ich wiernopoddaństwo wobec bezpieki nigdy nie wyjdzie na jaw, bo przecież pisały listy do "człowieka honoru". Bez przerwy te światłe umysły pouczały ciemny naród. A tu nagle taki odór. Gość, który grzmiał, że należy zachowywać się przyzwoicie uniżenie dziękuje za paszport. Znana poetka wysyła kompilację z dedykacją. Arystokratka zaprasza do siebie. Doczekaliśmy zaiste ciekawych czasów.

  3. avatar

    Wszystko to zasłona dymna.. Kogo obchodzą listy Tyszkiewicz czy Osieckiej?! Sensacja jak z "Pudelka". Wiadomo nie od dzisiaj, że artyści w liczbie 99%  (na oko) klaszczą władzy. Wie ktoś, dlaczego?
    Temat Bolka znany od lat, tylko nie wałkowany do teraz w TVN. Co to zmienia?! Bolek i tak już był nieistotny. I to jeszcze papiery do 1976 roku. Potem kryształ? Złoty chłopiec? Gdzie jego mocodawcy? Temat za jakiś czas się znudzi wszystkim w Polsce, a w świat poszedł przekaz o republice bananowej w środku Europy.
    Nie wiem, nad czym zachwyty i nieustające fanfary.

  4. Puszkin wazelinujący cara, Tuwim pieszczący wierszem Stalina i Bieruta. Czytam sobie właśnie III tom dzienników Lechonia (1953-56). Co rusz  z niesmakiem komentuje ówczesnych wazeliniarzy epoki.

  5. avatar

    A tu twórczość Broniewskiego:

    Władysław Broniewski
    SŁOWO O STALINIE

    III

    "Rewolucja - parowóz dziejów"...
    Chwała jej maszynistom!
    Cóż, że wrogie wiatry powieją?
    Chwała płonącym iskrom!

    Chwała tym, co wśród ognia i mrozu
    jak złom granitowy trwali,
    jak wcielona wola i rozum,
    jak Stalin.

    Przeleciały watahy lotne
    białogwardyjskiej konnicy...
    Trwał, jak skała samotny,
    Carycyn.

    Parły niemieckie kolumny,
    waliły stalowym gradem,
    aż padły pod pięknym i dumnym
    Stalingradem.

    V

    Pędzi pociąg historii,
    błyska stulecie-semafor.
    Rewolucji nie trzeba glorii,
    nie trzeba szumnych metafor.

    Potrzebny jest Maszynista,
    którym jest On:
    towarzysz, wódz, komunista -
    Stalin - słowo jak dzwon!

    VI

    Któż, jak On, przez dziesiątki lat
    na dziobie okrętu wytrwał?
    Szóstej Części przygląda się świat.
    Bitwa.

    Tam - bezrobocia, strajki, głód.
    Tu - praca. Natchniony traktor.
    Tworzy historię zwycięski lud.
    Chwała faktom!

    Któż, jak On, przez dziesiątki lat
    wiódł ludzkość na krańce dziejów?
    Jego imię - walczący świat:
    nadzieja.

    Rewolucjo! - któż wiatr powstrzyma,
    kto ziemię zawróci w biegu?
    Rewolucjo, tablice praw Rzymu
    obalamy od Chin po Biegun!

    Rewolucjo! siedemdziesiąt lat
    Stalinowych powiewa nad światem.
    I rodzi się nowy świat,
    świat stary pęka jak atom.

    VIII

    Miliony ludzi Związku Rad i krajów idących drogą Socjalizmu tworzą świat nowy, niosąc w sercach i na ustach imię STALIN.
    Ludowa armia chińska wypędza ze swego kraju przemoc obcą i niewolę pieniądza. Kroczy naprzód z imieniem STALIN.
    W Wietnamie, Burmie, na wyspach Malajskich bojownicy wolności, niepodległości i sprawiedliwości walczą przeciw kolonizatorom wołając: STALIN!
    Górnicy francuscy trwają w strajkach i wyciągają dłonie na wschód z okrzykiem: STALIN!
    Chłopi włoscy zajmują obszarnicze nieużytki i odpędzani gwałtem, wołają: STALIN!
    Poeta, wypędzony ze swej ojczyzny za umiłowanie wolności i sprawiedliwości społecznej, piękny poeta chilijski pisze poemat o STALINIE.
    Zmiażdżona okrutnie Warszawa dźwiga swe okrwawione cegły tym szybciej z imieniem STALINA.
    Wszędzie na świecie, gdzie sięga przemoc pieniądza, bagnet żołdaka i pałka policjanta, ludzie walczą i będą zwyciężali z imieniem STALINA.
    Setki milionów ludzi wołają: STALIN! STALIN! STALIN!

  6. avatar

    "Taka wielka sprawa nie może być niemoralna" Zaraz na poczatku od 1:00 do 2:40

     

  7. Filmik szokująco pomysłowy lecz ta pomysłowosć maskuje jego głupotę. Jedna z wielu uporczywych prób zmyślania analogii tam gdzie ich nie ma, ale fajnie wyglądają w filmie.
    Chyba zdenerwował wielu żydów.

  8. avatar

    Jest pewna analogia między tym czerwonorogim przewodnikiem a reżyserem Wajdą. Sadzę, że myślał o takiej misji jak poprowadzenie narodu, może nie dosłownie do rzeźni, ale tak wyszło.
     

  9. avatar

    Nie mogę sobie uświadomić takiego stwora, który by myślał o misji, pomijając literatów oczywiście, 
    w przeciwieństwie do mnogich takich, którzy starają się przewodzić grupie widząc(?) w tym interes. 

    Pewien problem z 'widząc', podejrzewam że to w kombinacji genów wdrukowane, jako że małpa-szef  miała większe szanse propagacji genów.  Nie twierdzę, że należy przebadać DNA naszego Flaviusa Iuliusa Valensa.

  10. avatar

    literatów? a reżyserów nie pomijając? to ARTYSTA i to ARTYSTA, jeden pies. Takiemu nie wystarczą apanaże, on musi mieć rząd dusz. Żeby słuchali, klaskali, wołali o bis. To takie hobby ARTYSTÓW

  11. Strony