Prześlij dalej:

Takie nazwisko Arłukowicz, mówi komuś coś? Mnie od zawsze się kojarzy z przaśną komuną, ale też z pewną sceną. Wisi typ w kasku na linie, obwiązany i asekurowany ze wszystkich stron, pomimo tego trzęsie jak osika. Slapstickowa akcja miała miejsce przy okazji jakiegoś durnowatego „realityszoł” i na zawsze Arłukowicz będzie przerażonym asekurantem wykonującym tańce na linie dla poklasku. Na szczęście w POKO panuje przekonanie, że to nowy Macron, czy tam inny Obama, bo udało mu się w Szczecinie zdobyć 200 tysięcy głosów. Prawda, że proste wnioski wyciągnęli stratedzy „opozycji”?

Prawda, w dodatku bardzo perspektywiczna i pożądana. Do znudzenia można powtarzać, że w tej ekipie nic się nie zmieni, niby jak się ma zmienić skoro ciągle ci sami komedianci, z takim, a nie innym potencjałem intelektualnym, mieszają w tym samym PR-owym kotle. Wyciągnęli takie wnioski na jakie ich stać i przy pierwszym zdarzeniu z rzeczywistością zaliczyli podwójny nokaut, o czym parę zdań niżej, najpierw wrócę na chwilę do Szczecina. Obok Warszawy, Gdańska, Poznania, Zielonej Góry i paru innych miast, w Szczecinie można wystawić konia na senatora albo słomianego misia na posła i ten koń z misiem dostaną się do parlamentu, jeśli będą mieli logo SLD, PO, czy innego wariantu z tej samej półki. Dla przypomnienia dopiszę, że rasowy komunista Cimoszewicz uzyskał rekordowy wynik w Warszawie – 219 tysięcy głosów.

Co się stało z wynikiem Cimoszewicza? Nawet POKO nie zostawiło suchej nitki na Cimoszewiczu i krzyczeli, że ten całkowicie olał kampanię wyborczą. Olał, nie olał, ale zdobył najwięcej głosów. Dlaczego w takim razie to nie Cimoszewicz, tylko Arłukowicz stał się nową nadzieją „opozycji”? Odpowiedź jest prosta jak „opozycja”, bo Arłukowicz odstawiał różne szopki z tańcami na linie i to rzekomo był przepis na sukces. Tymczasem prawda jest taka, że Arłukowicz mógł nie robić nic, tak jak Cimoszewicz i zdobyłby w Szczecinie tyle samo głosów lub niewiele mniej. Każdy „pisowiec” wygra konkurs piękności, gdy głosować będą słuchacze Radia Maryja. I każdy lewak wygra w miastach, gdzie na lewaków głosuje się od zawsze. Dziecko zrozumiałoby tę prawidłowość, ale nie „opozycja”.

Strony

Źródło foto: 
31140 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. M.K. Napisał - "Obok Warszawy, Gdańska, Poznania, Zielonej Góry i paru innych miast, w Szczecinie można wystawić konia na senatora albo słomianego misia na posła i ten koń z misiem dostaną się do parlamentu, jeśli będą mieli logo SLD, PO, czy innego wariantu z tej samej półki."

    Nie dostaną się do parlamentu, jesli wyborców uświadomi się, że NIE MUSZĄ głosować na JEDYNKI! i głosując nawet na ostatnich na listach wyborczych - ich głos nie będzie głosem straconym!

    Tylko kto to zrobi? Jakby to zrobiono, to liderzy partyjni nie obsadzaliby parlamentu tylko wyborcy, a tak jak dotychczas - wyborcy jak za PRLu, są tylko maszynkami wyborczymi i mają wybierac tych, co ustaliła partia.

    A co do tekstu: "Słyszałem, że jest pan najsłynniejszym wsparciem PiS-u w Węgrowie?”. Człowiek osaczony przez kamery i komediancką wesołą ekipę, przestraszony odpowiedział: „Niech pan mnie nie denerwuje” -

    to ekipa POKO rozumie to tak, że ten człowiek potwierdził im, że go denerwuje PiS (tak jakby powiedziano Matce Kurce, że podobno jest wsparciem POKO, a MK odpowiedział - nie denerwujcie mnie) - POKO tak to zrozumiało, dlatego się tym pochwaliło!

  2. A niby jaka jest różnica między głosowaniem na pierwszego, a na ostatniego komucha?

    "Incydent" w Węgrowie też wygląda mi na ustawkę w stylu i na poziomie agenta tvn. I w zamyśle ma przedstawiać to, na co waść zwróciłeś uwagę.

  3. Zasadnicza różnica - moża było wysłać do Brukseli zamiast np. tej co "przekopała ziemię na metr wgłąb ze starannym jej przesiewaniem" - kogoś mniej znanego i nie byłoby przynajmniej obciachu w Brukseli. 

  4. Wciąż nie widzę róznicy. A po za tym jaki wpływ może mieć Kaczor na to, na kogo głosują poznaniacy. I jeszcze jedna uwaga - "jedynka" oznacza i podpowiada naszym zwolennikom, że to jest "nasz najnajnaj kandydat".

  5. avatar

    „aroganccy nieudacznicy nie robią nic innego tylko próbują naśladować kampanię PiS”

    To mi przypomina bajkę dla dzieci (ja znam wersję J. Porazińskiej „Dwie Dorotki)

    Obie poszły na służbę do czarownicy, jedna się wywiązała z obowiązku i została sowicie wynagrodzona, druga wszystko robiła źle, myśląc tylko o nagrodzie no i jej nie dostała, wręcz przeciwnie.

    Bajka jest w sieci, jak ktoś ma ma małe dzieci, to może wygooglać i im przeczytać. Pouczające i napisane piękną polszczyzną.

  6. PiS przez te kilka lat zbudował solidna i skuteczną machinę wyborcza tak jak w Stanach. Jest plan kampanii, ludzie za cos konkretnie odpowiedzialni, jest kasa, kilku inteligentnych socjologów i, co najważniejsz, zawodowcy od badania opinii publicznej. Taka kampania płynie jak pancernik i miażdży różne małe łódeczki po drodze. PO nie ma pomysłu, pieniędzy i CZASU, żeby skutecznie zbudować sprawnie działającą kampanię w ciągu 2 miesięcy. Dlatego nie maja wyjścia i ich jedyny pomysł to partyzantka (Arłukowicz), "spontaniczny" Schetyna (zupa była naprawde super) i liczenie na cud. Cuda sie zdarzaja ale nie tak bardzo często.

  7. dzisiejsze przemówienie Kaczyńkiego. Mamy Przywódcę na miarę co najmniej Piłsudskiego. To Kaczyński wyznacza kierunek dla Polski, owszem przy sprzyjającej sytuacji geopolitycznej

  8. avatar

    Czy ktoś głosuje na pierwszego fiuta z listy POKOntnej czy na ostatniego, pies mu mordę zdradziecką lizał. Ja głosuję na swoich, jak słabo ich znam to na pierwszego, jak jest ktoś bliżej znajomy, to na niego. 

  9. PO powinna stawać do wyborów pod hasłem "jesteśmy od was lepsi, więc musicie na nas głosować". Właśnie Arłukowicz chciał to zakomunikować.

  10. Arłukowicz mógłby być moim sqrwysynem. Na szczęście nie zadawałem się z qrwami.

  11. Strony