fbpx

Przyszedł taki czas na Pawłowa Artymowicza, że mu

Przyszedł taki czas na Pawłowa Artymowicza, że muszę kłamcy, potwarcy i oszczercy, co zostało wielokrotnie udowodnione, zadać kolejną serię bolesnych pytań. Na początek pytanie zasadnicze. Z jakiej gałęzi genealogicznej Artymowicz spadłeś, że ci się tak smutno z polityczną głową porobiło? Paweł Artymowicz łże w taki sposób i w takim tempie, że cholera wie, kiedy przeskakuje z pochodzenia geograficznego i czy przypadkiem nie czmycha z drzewa genetycznie esbeckiego: „ja nie mam rodziny z kresow. ale z kolei mojego dziadka i nazwijmy to dziadka ciotecznego niemcy wyslali zupelnie za darmo, koleja, do auschwitz. ten dalszy wrocil. jestem dumny z tego ze NIE jestem gemanofobem. przeciwnie. ale wiesz, to sa indywidualne sprawy i poniekad potrafie Cie zrozumiec”. Tyle nałgał pod jednym z ostatnich kabotyńskich wpisów. Ktoś mu napisał, że jego ciotka, Białorusinka Nadzieja Artymowicz jest jego ciotką (żart składniowy), a on to szybko skasował, chociaż Nadzieja jest tylko lub aż poetką. Tym ciężej zgadywać o jakim ciotecznym dziadku ocalałym z Auschwitz Artymowicz pisze, w każdym razie mam dla Artymowicza dwóch dziadków do wyboru, pytając przy tym grzecznie, który jest cioteczny, a który „rodzony”? Żył kiedyś Stefan Artymowicz ojciec Mikołaja Artymowicza, z kolei Mikołaj i też Artymowicz spłodził dwóch synów: Pawła i Andrzeja. Całość układa się w rodzinę. Poznajesz Pawle Artymowiczu tę gałąź, czy to nie twoja? Stefan Artymowicz, „wsławił” się następująco: „pracownik aparatu partyjnego KW PZPR w Białymstoku. Od 1950 r. na wojewódzkich konferencjach PZPR wielokrotnie powierzano mu funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej KW PZPR w Białymstoku. Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej kolejny raz wybrano go także na VI Wojewódzkiej Konferencji Partyjnej w grudniu 1956 roku”.

Źródłem tej informacji nie jest złowrogi i „nienawistny” IPN, ale Archiwum Państwowe w Białymstoku: http://www.bialystok.ap.gov.pl/teksty/pazdziernik.pdf Pierwszy krewny z kresów, trafiony i zatopiony jako stalinowski funkcjonariusz? Paweł odpowiesz? Drugiego przodka trzeba poszukać na wspomnianych ciotecznych gałęziach i jest taki, nazywa się Piotr Artymowicz. Proszę Szanownych Czytelników, aby spróbowali odgadnąć skąd pochodzi i czym się zajmował Piotr Artymowicz senior? Łatwa była zagadka. Piotr Artymowicz senior to ubek, który prześladował żołnierzy AK. Źródło? Bardzo proszę, ale niestety IPN: http://www.ipn.gov.pl/ftp/pdf/represjonowani/Olczyk_Edward.pdf Przy Piotrze Artymowiczu pojawił się zwyczajowy dodatek senior, to ważna informacja, do której dojdę, ale wcześniej Mikołaj Artymowicz, ojciec Pawła oraz Andrzeja Artymowicza. Człowiek o identycznym imieniu i nazwisku jest zarejestrowany na tak zwanej liście Wildsteina pod numerem IPN BU 01703/91. Jak wiadomo ta lista nie zawiera dokumentów poszerzonych i w związku z tym ponownie grzecznie pytam Pawła Artymowicza. Czy tata Mikołaj Artymowicz był esbeckim kapusiem, esbeckim funkcjonariuszem, czy może był prześladowany jako opozycyjny działacz przez tatę Stefana i wuja Piotra? Czym się tata zajmował? Trzech Artymowiczów i trzech esbeckich aktywistów. Być może przypadek, taki sam jak następny, niesamowity przypadek. Oto strona o familiarnej nazwie: Family aviators – Piotr senior, Piotr Junior, Paweł, Andrzej ( brat: ksywka “Arti” ): http://artymowiczaviation.com

Dziwne byłoby bardzo, gdyby jeden zbieg okoliczności nałożył się na drugi, zwłaszcza, że mamy kolejne źródło, które informuje, że junior Piotr, syn seniora Piotra jest nagrodzony przez państwo polskie w dacie zgodnej z żywotem jednego i drugiego Piotra: https://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:U5yKId75kLAJ:monitorpolski.gov.pl/mp/1998/s/1/18/M1998001001801.pdf+&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESjFYWcVGwtrAWPNBFjgqPow7I4c6MK0bPrJDI2ZTn_c8qmDpdyG42rrWo5DnnL4bDCuXphXeXQja4FUmBE3jg_CYIOHmxEStFR6Vsc9GngPORpf56U3M11N3MMt2Pj5bdY1ECM_&sig=AHIEtbTyzVp-w095LTmV_m6hDJxgiQHJWQ&pli=1
Byłbym jednak nieodpowiedzialny, gdybym na podstawie dwóch zbiegów okoliczności nałożonych na siebie nie poszukał trzeciego zbiegu. Daleko szukać nie musiałem, wystarczyło połączyć wniosek wojewody krakowskiego, żeby dojść do klubu krakowskiego: http://krakow.naszemiasto.pl/archiwum/118335,xxxix-lot-poludniowo-zachodniej-polski,id,t.html Jest trzeci zbieg okoliczności. Wystarczy? Skoro dalej są wątpliwości nakładam czwarty. Oto senior Piotr Artymowicz i jego pasja: http://www.szybowce.com/news/article.php?id=12693&group=ava.szybowce Cztery zbiegi okoliczności uważam za wystarczający powód, żeby po nitkach dojść do kłębka takiej oto buńczucznej deklaracji kabotyna:
„wiec szukajcie dojscia, nie bede przeciez wysylal listow do prokuratury bo oni dostaja takich (jak od pumby) dziesiec miesiecznie i sprzataczka juz nie nadaza.

bardzo prosze mnie umowic oficjalnie lub nieoficjalnie z prokuratorami wojskowymi. bede w wwie w tygodniu 10-16 czerwca, mam wyklad w osrodku PAN. prosze przeslac telefon pana prokuratora na mojego priva tutaj. obiecuje zadzwonic i postaram sie przyjsc na spotkanie.”

Wróćmy jeszcze raz do linku: http://krakow.naszemiasto.pl/archiwum/118335,xxxix-lot-poludniowo-zachodniej-polski,id,t.html Z tego adresu można wyczytać, że Piotr Artymowicz (Kraków), wypadł w zawodach średnio i zajął 6-te miejsce. Fatalnie wypadł pilot Krzysztof Lenartowicz ( Kraków ), który zajął miejsce 19-te i nie trzeba mi wierzyć na słowo, bo już opisuję nie pamiętam, który zbieg okoliczności. 19-te miejsce Krzysztofa Lenartowicza należy przypisać do „wybitnego eksperta” komisji Millera. Pilot Krzysztof Lenartowicz z Krakowa, b. szef pionu PLL LOT, to członek Komisji Millera! http://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Badania_Wypadk%C3%B3w_Lotniczych_Lotnictwa_Pa%C5%84stwowego Naturalnie byłoby strasznym zbiegiem okoliczności, gdyby ten znajomy rodziny Artymowiczów i to znajomy kilku gałęzi Artymowiczów, był tym „wybitnym pilotem LOT”, który jadł z Pawłem Artymowiczem obiad i opowiadał o „debeściakach”, potem dostarczył nielegalnych nagrań i tego wszystkiego o czym Artymowicz opowiadał, a czego zwykły, uczciwy i przestrzegający prawa człowiek zdobyć nie może. Teraz jest chyba jasne, że co najmniej… sześć(?), się pogubiłem, zbiegów okoliczności pozwala Artymowiczowi zlewać wnioski do prokuratury i łgać ile wlezie. Zdarzyć się może, że to wszystko razem wzięte jest funta kłaków warte, ja się wcale nie upieram, że pasujące do siebie klocki obciążają Pawła A., ale tak psychologicznie rzecz ujmując, kto mógłby kozakować w taki kabotyński sposób, jeśli nie wnuk, syn, bratanek/siostrzeniec esbeków, który ma wysoko postawionych urzędników państwowych na etacie przyjaciół rodziny? Mnie nie pytajcie. Zapytajcie razem ze mną Pawła Artymowicza.

PS Część z tych informacji uzyskałem kanałami od ludzi, którzy mają obawy i ja się im nie dziwię. Wiem jak działa Artymowicz, który posyła swoich burków, aby zastraszali autora niekorzystnych wpisów na jego temat i rodzinę autora. Mnie koneksje i rodzinne tradycje Artymowicza powiewają, mnie Artymowicz co najwyżej może zajady zdetonować, bo jest jeszcze jeden zbieg okoliczności, który nazywa się Paweł Artymowicz. Prace trwają, a w rodzinie nic nie ginie.

PS2 Wysłałem Artymowiczowi tekst do autoryzacji, przeczytał i zamilkł. Pierwszy taki przypadek, zawsze na moje maile odpowiadał i to wylewnie.