Nawrócony esbek Piotr Wroński, czyli „smoleńskie pudelki” dla naiwnych

Prześlij dalej:

Nazywam się Piotr Wielgucki i nie jestem byłym esbekiem. Gdybym zaczął jakikolwiek tekst od podobnych słów większość czytających, bardzo słusznie, puknąłby się w głowę. Niestety ta sama większość łapie się na lustrzenie odbicie taniego chwytu. Oto na szpaltach, i nawet ekranach, pojawiała się nowa gwiazda, były esbek Piotr Wroński, który rzekomo przekazał dramatyczne informacje związane z katastrofą smoleńską. A konkretnie to co przekazał były esbek, o czym nie-esbek Piotr Wielgucki i wielu innych nie-esbeków, korzystając z ustaleń „Zespołu Macierewicza”, nie pisało wcześniej? Nie ma jednego słowa w tym dość charakterystycznym i stylizowanym na homilię wywiadzie esbeka Wrońskiego, które poszerzałoby wiedzę na temat Smoleńska. Ten punkt programu w zasadzie rozstrzyga i znosi wszelkie inne dywagacje. Nie wiem jak inni, ale sam mam zbyt wiele zajęć i spraw na głowie, żeby bawić się w psychologa esbeków. Kompletnie mnie nie interesuje, czy Wroński się nawrócił, czy prowokuje, czy zarabia na życie, czy też z nudów na emeryturze bawi się w dawne gierki. O ile w ogóle mam się interesować kimś takim, to tylko z jednego względu. Poproszę o konkret, który podlega weryfikacji, całe reszta to dialogi z „Psów” podlane stylistyką „Detektywa”. Źródło informacji, chociaż szemrane i podejrzane, nie zawsze musi być fałszywe, różne się splatają interesy, potrzeby, a także konflikty resortowe. Jestem skłonny uwierzyć, że pojedynczy esbek albo jakaś frakcja działająca w ramach służb specjalnych jest żywo zainteresowana solidnym przetasowaniem i ścięciem kilku poważnych głów. Jednocześnie ciężko mi uwierzyć, aby esbeckie kazanie mogło do takich rewolucji doprowadzić, dlatego póki co widzę historyjki z kolorowej prasy, przepraszam za wyrażanie, ale to „smoleński pudelek” z wkładką. Zamiast saszetki z szamponem albo próbki z perfumami dostarczył nam wywiad Maraka Pyzy z Piotrem Wrońskim paczkę haczyków wędkarskich.

Kto się na nie złapie? Ufam, że jedynie niewymiarowe kiełbie. W trakcie kluczowej kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński w końcu pogonił swoich klakierów i poszedł za zwycięskim ciosem wyprowadzonym przez Andrzeja Dudę. Dziecko wie, że udało się wygrać wybory prezydenckie dzięki wyciszeniu kilku tematów i osób, których wypaczony obraz medialny latami skutecznie odstraszał Polaków. Nagle pojawia się zatroskany esbek i larum gra, bo nikt nie chce podjąć trudnego tematu Smoleńska. Tutaj ciężko mówić o czerwonej lampce, tutaj trzeba mówić o wszystkich syrenach świata, jakie powinny zawyć w głowach ludzi szczerze zainteresowanych wyjaśnieniem tego, co się stało w Smoleńsku. Takie pseudo literackie opowieści z mchu i poparci trafią do wielu, niestety bezpośrednio do wątroby z pominięciem czaszki. Ludzie uwielbiają rozkoszować się atrakcjami i za chwilę pojawią się domorośli piewcy serwujący złote recepty. Koniecznie trzeba wrócić do Smoleńska i pokazać im wszystkim, żeby się pos...i. Od dłuższego czasu trzymam się prostego wskaźnika, jak tylko słyszę, że jakiś pajac w pięciu zdaniach 4 razy odwołuje się do: Boga, Honoru i Ojczyzny, to jestem pewien, że nie oddaje hołdu, ale się podciera świętością. Identyczne kryterium stosuję do świeżo rehabilitowanych detektywów smoleńskich, którzy w najmniej odpowiednim momencie sieją ferment i zagrzewają do bohaterskiej walki.

Strony

73073 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

28 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Jak zwykle celnie i rozsadnie. K.Klopotowski ladnie o panu pisze. Pozdrawiam.

  2. avatar

    Kłopotowski był jedynym z II obiegu, który nie przestraszył się "Berka" i nawet nieźle zrecenzował, co prawda nieoficjalnie, ale to i tak wyjątkowa postawa.

  3. scenariusz "gry operacyjnej". Jeśli nie damy się rozchuśtać wrzutkami typu "Piotr Wroński", to będą wrzucali kolejne, ale poparte dowodami (półtwardymi, ćwierćtwardymi - przecież nie twardymi - oni nie są samobójcami), wszystko po to, aby rozchuśtać sytuację, bo w mętnej sytuacji można łatwiej przeprowadzać różne dile (wyborcze - partyjne, przy urnach, w komisjach wyborczych). Na bank sprawa Mariusza Kamińskiego przed wyborami prezydenckimi też miała bujnąć PiS-em, czyli ogólną sytuacją. Prezydent na razie też jest ich - mogą coś odpalić w kierunku stanu wyjątkowego - mają na to półtora miesiąca.

  4. Również uważam , że to prowokacja . Prowokacja obliczona na minimum : odgrzanie tematu z nadzieją, że może nawet ktoś z PiS coś powie . Ten bodziec jest za słaby .
    Żeby zaczęto o sprawie mówić to musiał by być jakiś konkret o dużej wadze .
    Ktoś musiałby się podłożyć , ktoś kogoś wysypać , najlepiej z perspektywą zarzutów
    prokuratorskich i karalności. Słowem to kapiszon .
    Gdzie mu tam do siły rażenia , nawet pamiętnego "nowego" odczytaniem nagrań z kokpitu .
    Podobna akcja, taki sam motyw , również przed wyborami . Mam wrażenie ze dziś nikt nie ma ochoty  umierać za PO .   

  5. wyjaśniającego wielbicielom, że wygrana PiS to Smoleńsk do roku 2027 ... Prezes będzie pociągał za dwa sznurki ...

    W ogóle to czas by Korwin skończył układać pasjansa za marne 50 tyś/miesiąc i rozwalił wreszcie tę Unię.

  6. avatar

    a kto mu wtedy da te marnre 50 tyś/miesiąc. Zresztą marne, nie marne a 50 tys piechotą nie chodzi. 

  7. Jest jakaś granica bezczelności, "oby Unia szczezła", nawet nie dołączył do tych eurosceptyków Le Pen. 

  8. Mnie też irytują szumne zapowiedzi, z których niewiele wynika.W tym wypadku obwiniam dziennikarza, bo co może powiedzieć Wroński.

    Wroński po weryfikacji pracował również w UOP, "na kierunku wschodnim".
    Oglądałam spotkanie z nim w Klubie Ronina z udzialem Piotra Jeglińskiego, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Woyciechowskiego (niżej link).
    Jegliński wydał w swoim wydawnictwie Editions Spotkania książkę Wrońskiego "Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa". Chodzi o zabójstwo ks. Popiełuszki, ale jest nie tylko o tym, bo nazwisko księdza pojawia się dopiero w połowie książki (jako ks. Józef Gałuszka).  

    Książka jest z kluczem. Narratorem jest kapitan Paweł Grzegorzewski, czyli wyraźnie Grzegorz Piotrowski (jestem dopiero w połowie lektury). Z innymi trudniej. Gen. Maszczyk to niewątpliwie Kiszczak, gen. Siergiej Wanin to chyba gen. Pawłow, rezydent wywiadu KGB w Polsce, z pomniejszymi jest mi trudniej, zresztą, jak wspomniałam, jestem dopiero w połowie lektury, a książka jest dość gruba.
    Ciekawe są różne szczególiki pracy SB itd., Cenckiewicz na spotkaniu uznał je za wiarygodne. Niedługo ma wyjść kolejna jego książka, z kolejnymi chyba ciekawymi tematami.

    Tutaj jest link do tego spotkania z Wrońskim, warto obejrzeć:

    https://www.you...

  9. Nawrócony esbek - zdanie sprzeczne logicznie.

  10. wyjęli bracia Karnowscy. Niby nasi, niby coś tam teges, ale czasem mam wrażenie, że to polityczni idioci. Przypuszczam, że spada im nakład i próbują takimi "sensacjami" nagonić czytelników. Weszła w to również TV Republika. Akurat miałem w tym czasie włączony na nich kanał  i powiem krótko, że tego nie dało się słuchać. 
    Jestem przekonany, że po tym jak zaskoczyło z Dudą, Kaczor nie da sobie narzucić narracji szytej esbeckimi nićmi. Pisałem to wcześniej, do Smoleńska wrócimy, kiedy będzie do tego odpowiedni czas. Antoni o Strasznych Oczach już pucuje swój skórzany płaszcz.

  11. Strony