Reklama

Dużo się ostatnio, kurwa, gada o kulturze języka, wypowiedzi, dialogu i takich tam. Generalnie nie jest fajnie, że ludzie przeklinają i co drugie słowo to chuj, kurwa, ja pierdolę albo chociaż dupa.

Równie niemile widziane są pizda, cipa, fiut, kutas i inne organy. Na co dzień, na przysłowiowej ulicy, w domu, biurze, knajpie, jak najbardziej, to jeszcze ujdzie, czasem wręcz wypada. Nawet Miodek stwierdził kiedyś, że jeśli przekleństwo podkreśla wagę wypowiedzi, zamiast robić za przecinek, jest dopuszczalne i nie trzeba zaraz szat rozdzierać. Co innego jak człowiek przekleństwem papier zbeszcześci. W słowie pisanym przeklinać nie wolno. Nie wolno kurwa i już! Prawie nie wolno.

Jakoś tak bowiem jednak jest, że niektórzy używają i płazem im to uchodzi. Dajmy na to, taki pisarz współczesny. Wsadzi czasem bohaterowi to i owo w usta i publika przełyka. Konstrukcja bohatera, naturalizm sytuacji, autentyczność dzieła wymaga czasem, by czasem bohater pojechał: ”Dżizus, kurwa, ja pierdolę”. I czasem to przechodzi. I talentem można zostać okrzykniętym, i nadzieją i młodym, zdolnym, zajebistym autorem/twórcą/artystą/. Nawet ssanie chuja lujowi może przejść, wydanym być, czytanym być, chwalonym przez krytykę być, w drutowaniu się ludzie zaczytują jak pojebani. Innym razem ni chuja. Skandal, darcie mordy, fe, fuj, jak tak panie kurwa można… Od czego stan rzeczy taki zależny, dlaczego tak się dzieje, z czego wynika, skąd się bierze?

Jest na razie przynajmniej, czytelna linia podziału, gdzie wolno z kurwą i chujem się pokazać, a gdzie przez próg nawet nie wpuszczą, choćby się człowiek zesrał. Wolno w filmie, teatrze, książce. Sztuka chujowi przyjazna, chuj w sztuce nie razi a czasem miłym bywa. Nie wolno w mediach jakiejkolwiek konstrukcji, czy to papierowych, telewizyjnych, internetowych. Media chuja nie trawią, media chujem się brzydzą, media chuja nie pokazują, nie pokazywały i pokazywać nie będą.

Problem największy z mediem największym, czyli z internetem. Tu niby wolno więcej, przynajmniej poza i na krawędzi oficjalnego obiegu. Jednak nie wszystko wolno, nie zawsze wolno i nie każdemu wolno. Czy zatem istnieją jakieś wytyczne, które choćby intuicyjnie, niepisaną będą zasadą, dżentelmeńską umową, umową społeczną, która wskaże, pokaże, ustali, pokieruje jakoś tym dzikim przekleństw potokiem, koryto mu skopie, tamy pobuduje? Na razie bałagan zdaje się panować, choć pozorny to bałagan, bo skoro jednych za bluzgi opierdalają, a innych chwalą, lub chociaż nie ganią, coś w tym jednak kryć się/ukrywać musi.

Przyznam, że sam kurwa nie wiem, co z tym wszystkim zrobić, jak na to patrzeć i czy bluzgów w słowie pisanym używać, czy nie. A jeśli używać, to jak, by nie nadużywać? Czy używać wszystkich jak leci, czy niektóre sobie odpuścić, jako, dajmy na to, bardziej wulgarne od innych?

                      

Taki chuj na przykład, bardziej wulgarny się wydaje niż kutas, więc może odpuścić sobie chuja, a kutasa stosować? Oddalić w sfery języka mówionego kurwę, bez które dnia przeżyć nie sposób, ale w piśmie używać łagodniejszej cholery? Czy skurwysyn dopuszczalny, czy mniej razi bydlak? Czy skurwysyn i bydlak mogą w parze kroczyć i skurwysyńskim bydlakiem można bliźniego określić, a w niełaskę czytelnika, krytyka, odbiorcy, jakoś jednak nie popaść? Nie wiem. Gubię się i pojęcia nie mam, skołowany mój łeb biedny, zakręcony jak słoik. Nikogo i niczego być tu pewnym nie można. Żadnego porządku, żadnej logiki śladu ni ma, totalny brak jakiegokolwiek systemu.

Przykład pierwszy z brzegu. Nazwał ostatnio jeden bloger, pewnego chuja cipą. Cipą chuja nazwał, choć chuj na chuja jak najbardziej zasługiwał. Został jednak chuj cipą nazwany, by wymogom kultury, dyskusji, poprawności językowej i sieciowej etykiety (która co prawdę nie istnieje, ale mogłaby), zadość się stało. I za tą cipę co chujem być powinna, dostało się blogerowi. Za cipę jest bloger chamem i prostakiem, za cipę, zamiast chuja, jest teraz bloger chujem. Jadą po blogerze komentatorzy że brak kultury, że pokazał swe chamstwo i arogancję, że niedobry człowiek, że piękno języka jest mu obce, bo niekulturalnym on duskutantem i brzydkich słów używa. Tak piszą komentatorzy, a pisząc pięknie myślą mniej pięknie: ”co za chuj kurwa z tego blogera, że tak tą cipą innym pomiata, cipą człowieka nazwać, toż to kurwa skandal”. I nawet ta łagodna przy chuju cipa, nie przeszła przez sito umysłów prawych, co dla nich moralność ponad wszystko i co im chuj i cipa wszelki sens, ład i porządek zasłania, zakłóca, burzy moralne podstawy zdrowej tkanki społecznej. Z drugiej strony, w innych okolicznościach netowej, literackiej, telewizyjno-kinowej przyrody, nic naprzeciwko nie mają a wręcz przeciwnie. I może ten i ów autor przypierdolić, poklask, uznanie, no choćby zrozumienie, dla konieczności językowego porażenia wzroku odbiorcy uzyskać.

Więc jak to jest. Co i komu wolno, a w myśl jakiej zasady się to odbywa. Nie wiem czy choć ślad planu odnajdę, czy kawałek chociaż zasady jakiejś zza zasłony wystającej dostrzegę, gołe pięty spod łóżka wystające, uchylone szafy drzwi… Ciężko ludzie, ciężko, bo wszystko na to wskazuje, że rządzi się rzecz przypadkiem i chwilowym nastrojem, i nijak nie wiadomo jak chuja użyć, by nie zostać chujem. Komu wola, może z chuja zrezygnować. Ryzyko chujem bycia nie zniknie, ale mniejszym się stanie. Ja tam nie zamierzam. Mnie chuj mój powszedni miły i używać go zamiaruję. Nie wbrew komukolwiek, ale by sobie, przez kogokolwiek, wbrew nie być. A jak mi kto będzie za chuja podskakiwał, jak będzie zbyt wiela marudził, od chujów za chuja wyzwie, to wstanę i jebnę mu z bańki. I już. Pewne sprawy proste są i klarowne, przynajmniej dla mnie, bom w tych sprawach prosty. Jak cię chuj razi, nie tykaj ty chuja, od chuja się oddal, a raził cię nie będzie. Lecz do mnie się chuju nie przypierdalaj, bo w mordę mogę dać mogę. Tak proste, a wielu nie pojmie. Co zatem zrobić w sprawach mniej prostych, gdy o wartość tekstu, dzieła literackiego czy inszego wytworu sztuki/kultury idzie? Gdzie granica między chłamem i bluzgiem bezsensownym, a wartością i siłą bluzgu, co jest, jakby nie patrzeć, codziennym elementem życia, więc jest i w sztuce/kulturze wręcz konieczny?

Bo czy jest konieczny, ja wątpliwości nie mam. Sztuka dla sztuki jest dla mnie twierdzeniem przygłupim. Sztuka sama w sobie jest tylko pustym słowem, z człowieka i jego życia sztuka wyrasta, wychodzi, człowieka i jego życie w sobie więc zawiera. Prześladowano niegdyś Joyce’a za trzepanie w Ulissesie, książce co jej nikt nie rozumie, choć każdy komentuje. Nie pokazywał niegdyś muzyk dupy na koncercie. W teatrze dawnym, bohater jeść, pić, chędożyć na scenie nie miał prawa. Dziś się przejadło i nudą wieje, pokazywanie penisów, tyłków, nerek i wątroby. O pornografię otrzeć się to musi, lub religijny wątek, by się ktoś bardziej zainteresował. Wtedy czasem, naprawdę tylko czasem, media wyprodukują na siłę skandal. Chuj w piśmie natomiast dalej razi, i chujem się nieodmiennie publika podnieca. Głupia cipa delikatność ludzką zniesmaczy, świętość słowa zbruka, poszarga wartości, gdy po seansie Piły 16 i Hostelu 4, zapragnie człowiek z kulturą poobcować. Pan ”cipa” napisałeś, pan sobie sam świadectwo wystawiłeś, pan jesteś wulgarny i nieobyczajny, ja się mojemu dziecku, z pana dzieckiem, bawić więcej nie pozwolę!

A cipa jak cipa, chuj jak chuj. Papier wszystko przyjmie, czytelnik nie musi. Byle był czytelnik czytelnikiem, nie cipą głupią właśnie, co go cipa w oczy kole, jeśli napisaną jest cipą. Takim co ”matko święta i anieli wszyscy!” na widok cipy zakrzyknie, oburzy się, słusznym gniewem zapłonie, a co mu ręka lata w domowym zaciszu, gdy sobie cipę na ekranie puści.

Nagadałem się więc, rozpisałem, a wnioski wnioskami odwiecznymi. Dobrego dzieła chuj będzie ozdobą, marnemu dziełu żaden chuj nie pomoże. Żeby tak jeszcze tyko ludzie gust jakiś kurwa chociaż mieli. Gust, co to się o nim nie dyskutuje, dlatego pewnie, że często go brak. 

Tak twórcy, jak odbiorcy.

Reklama
Poprzedni artykułKamuflaż niedoskonały
Następny artykułPropozycja

55 KOMENTARZE

  1. Konkluzja – brylantowa
    A co do tego, co komu miód, a co dziegieć, przypomniało mi się cudze wspomnienie – bodaj Melchiora Wańkowicza, o kolporterze prasy katolickiej gdzieś w polskim interiorze, który strasznie się obraził, kiedy autor jednego z artykułów użył słowa “pępek”. I tak ów kolporter argumentował (z pamięci cytuję): “I to ma być kurwa, panie, katolickie pismo? Co takich, kurwa, słów używa? Ja, panie, nie będę już, kurwa, tego szmatławca roznosił! Nie będę, kurwa, i już!”.

  2. Tekst napisany z pasją. Mnie
    Tekst napisany z pasją. Mnie się tylko jedno w nim nie podoba, mianowicie cytat z mojego tekstu. Nie podoba mi się dlatego, że to ogranicza moją swobodę wypowiedzi i stawia mnie w roli tego, co znalazł adwokata. Ale to nie zarzut do autora tekstu, to zarzut do okoliczności. Natomiast co do tekstu, jest to jeden z lepszych tekstów jakie czytałem, tekst inteligentny, pisany piękną polszczyzną i przywiesić taki tekst jako wizytówkę Portalu to dla mnie zaszczyt. Właśnie takiego wysokiego poziomu tu oczekuję, a nie taniej podniety dewotek. To jest małe dzieło sztuki, rzeźbione w niewdzięcznej materii, na takie dzieło może sobie pozwolić tylko ktoś, kto ma TALENT. I pytanie fundamentalne. Jaką cenę zapłacę za przywieszenie tego tekstu i jaką cenę zapłaci autor. Cena jest taka, że żaden oficjalny czynnik i środowisko nigdy nie przełknie takiej intelektualnej odwagi i takiego Talentu, cena samotności w tłumie. Razi mnie chuj z kurwą tylko wtedy, gdy biegają w dresie i z bejsbolem, w tekście, kto potrafi niech używa, to przyprawa, a ja nie lubię mdłych smaków.

    • Cytat czy ukazana sytuacja?
      Bo nie cytowałem nic świadomie, a jeszcze mi tego, żeby plagiat popełnić… A bronić też nie miałem zamiaru, bo sam potrafisz przywalić. Niech to będzie (przykład znaczy), a raczej jest, nie będzie, mój punkt widzenia całej tej sprawy.
      Myślę że wielkich cen płacić nie będziemy, choć ciekaw jestem czy przylecą jakieś cipy komentować.
      Zobaczy się.
      Aha, w zasadzie nie dziękuję za pochwały, może to nieuprzejme, ale jakoś tak mam (nieśmiałość?), więc i teraz nie będę 🙂

  3. Bluzgi błota na czyściutkiej, uprasowanej mej koszuli 🙂
    Ależ przeklinajcie sobie chłopaki i dziewczyny ile wlezie. Jak mi kto udowodni “czarno na białym” i bezdyskusyjnie, że dzięki temu witrynka nasza kochana rośnie w siłę i potęgę to może i ja czasem rzucę soczystym słowem. Na razie jednak uważam intuicyjnie, że to (łaciny używanie) nam koleżanki i koledzy raczej tutaj szkodzi. Chętnie zjem ostro przyprawioną zupę ale jeśli podadzą mi ją w knajpie gdzie smrodem przypalonej kaszanki cuchnie, zupa nie sprawi mi przyjemności.

    Z innej beczki dodam, że nie zwiększa zawartości informacyjnej przekazu słowo puste, redundantne tak jak i nadmiarowe znaki przestankowe.

    Ukłony dla koleżeństwa przeklinaczy i dla tych, którzy woleliby uniknąć smrodu przypalonej kaszanki 🙂

    • Wszystko idzie o proporcje, umiar i sens użycia bluzgu.
      Wkleję tu pod Twoim komentarzem moje słowa sprzed paru godzin:

      Co do brzydkich wyrazów. Jestem pewien, że gdyby znalazł się jakiś cierpliwy statystyk, który zliczyłby w tekstach napisanych przez MK wyrazy uważane za nieprzyzwoite i odniósł je do wszystkich użytych słów, to byłby to co najwyżej promil.

      • Krakusie
        Ukłony.

        Jeśli ktoś wpisze na mywot, czy jak to tam się nazywa, bo ja już nie pamiętam, że witrynka kontrowersje.net jest sitem demoralizującym młodzież, przez zamieszczanie tekstów ze słownictwem wulgarnym, a co więcej, z lubością, stosującego w tytułach tekstów takowe słownictwo – to takowy ktoś będzie świadczył prawdę. Czyż nie?

        Pal licho słownictwo. Baczmy na sukces portalu.

    • Elektryczne Gitary – Wszystko chuj
      Kuba Sienkiewicz, właściwie Jakub Sienkiewicz, (ur. 24 listopada 1961[1] w Warszawie). Z wykształcenia lekarz neurolog, od 1995 roku posiadający stopień doktora nauk medycznych, pracujący w swoim zawodzie; z zamiłowania – muzyk, autor tekstów, lider zespołu Elektryczne Gitary,

  4. hmm
    i co tu skomentować ?…

    Może powiem tak:
    Mi czyjeś przekleństwa właściwie nie przeszkadzają, oczywiście, jak są użyte jak trzeba. Czyli coś jak u Miodka 😉

    Ale sam jakoś rzadko w mowie pisanej stosuję.
    Znaczy chyba nie potrzebuję.
    Albo jakoś tak…
    W sumie się nie zastanawiałem nawet za bardzo dlaczego.
    😉

    pozdrawiam

  5. Zamknęłam oczy i
    Zamknęłam oczy i przeczytałam.;)

    A teraz poważniej. Śmiem twierdzić, że przesłanie z tekstu wypływające do mnie dotarło. Sama nie bluzgam i nie zamierzam zacząć. I nie wynika to ze “świętego” oburzenia. Nie czuję takiej potrzeby. W tym konkretnym przypadku użycie wulgaryzmów uważam za uzasadnione. Jak mi się nie podoba to nie czytam. Nikt mnie do tego nie zmusi. Miernikiem “podobania” nie jest jednak ilość zawartych w tekście wulgaryzmów, ale sensowność ich użycia/nie użycia. Nie mam zamiaru nikomu niczego narzucać. Jak ktoś tam powiedział, nie pamiętam kto, cytuję z pamięci. Moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna wkraczać w wolność drugiego człowieka. W drugą stronę to też działa.

    Wielu z kontrowersyjnych zazdroszczę talentu, Tobie też.:)

      • Jako, że dupa w moim słowniku
        Jako, że dupa w moim słowniku gości nader często, to masz, do niczego zmuszona się nie czuję. DUPA! Sama nie raz i nie dwa dupą się okazuję, dupą się nazywam. Wdzięczne słowo dupa najczęściej stosuję w zestawie DUPA BLADA! Kiedyś napiszę traktat o dupie. Tylko muszę poczekać aż mnie natchnie.;)

        Jeśli jesteś senny to już dłużej się nie męcz i idź spać.;p Zadowolony?;) :))

        PS: Errory warningi mi wyskakują. Tylko u mnie to różowe na przemian z fatal error występuje?

          • Kogo natychają, to natychają,
            Kogo natychają, to natychają, na mnie działają usypialniczo, albo rozweselająco.;) Natychanie nachodzi mnie nagle, niespodzianie, najczęściej samo z siebie bez wyraźnej przyczyny, nader rzadko, najczęściej śródnocnie. I dobrze. Nie lubię czytać co mi dyktuje a w nocy słabo widać litery, to i czytać nie muszę. Wolę Was.:)

            Zanim mnie natchnie, czego nie wykluczam, cytat z Księgi Mądrości Wszelakiej, Nonsensopedią zwanej:

            “Dupa – tylna część ciała, która z pozoru tylko siedzi i gówno robi. Miejsce o bardzo ciekawej i bogatej florze bakteryjnej, ewentualnie faunie. Niekiedy nazywana „bułeczką” lub „jabłuszkiem”, przedzielona przedziałkiem, posiada krater, z którego wydobywają się chemiczne gazy o przykrym zapachu, substancje stałe o podobnym nieprzyjemnym zapachu i ciemnej barwie lub w skrajnych przypadkach ciecze. Miejsce erogenne, na które często mimochodem pada wzrok lub dłoń napalonego osobnika, wrażliwe na ból, często atakowane w akcie przemocy. Niektórzy uczeni sądzą, że dupę odkrył radziecki uczony Wołow, dlatego mówimy – dupa Wołowa.”

            Pozdrawiam:)

          • No wiesz co! W sumie to
            No wiesz co! W sumie to nic.;p
            Obejrzę jutro, jak mi zassie i zapisze na dysk. Dziś podziękuję tylko i aż, biorąc pod uwagę, że nie wiem za co.;)

          • Czy Pan jest Moniką Olejnik?
            Wideo z YT wstawia się następywająco:
            – otwierasz Pan stronkę z filmem na YT;
            – z prawej strony filmu masz Pan szarą ramkę, a w niej 2 tekstowe okienka, każde na linijkę tekstu – górne oznaczone jest “URL”, a dolne “Umieść”;
            – kopiujesz Pan cały tekst z dolnego okienka (czyli “Umieść”);
            – wklejasz go Pan do okienka z komentarzem tutaj (Uwaga! Okienko musi być w trybie edytora tekstowego, czyli domyślnym, NIE edytora graficznego) – nad tekstem, pod tekstem lub w środku;
            – teraz proponuję kliknąć na “Podgląd”, żeby upewnić się, że wszystko się wkleiło jak trza – i gotowe.

            Notabene po kliknięciu tekstu w okienku “Umieść” ramka rozwija się w dół i można wybrać wielkość wklejanego wideo oraz kolor ramki odtwarzacza, coby harmonizował ze stroną, na którą go wklejamy.

          • Już to wyczaiłem,
            dlatego usunąłem pytanie;. Wcześniej nie czułem potrzeby, a teraz coś mi się pieprzyło i myślałem że poradzić się trza. Może wina za dużo…

        • Nie tylko u Ciebie. Jasminko

          user warning: Table ‘admin_autodom1.root_semaphore’ doesn’t exist query: SELECT expire, value FROM root_semaphore WHERE name = ‘locale_cache_pl’ in /home/admin/domains/kontrowersje.net/public_html/includes/lock.inc on line 154.

           

          u mnie też. Posłuchaj przed snem dr n.med. neurologa, specjalisty od choroby Parkinsona bodajże, czyli Kuby Sienkiewicza, jest wyżej.

           

          • Trwa aktualizacja strony, nie
            Trwa aktualizacja strony, nie chcę wyłączać, bo to nic groźnego, ale błędy mogą się pojawiać. Jeszcze z pół godziny.

  6. Tyle gadania…
    A mnie się problem wydaje nieskomplikowany. Słowa mówione pod wpływem emocji nie zawsze dają się kontrolować, więc każdemu od czasu do czasu coś tam się wyrwie w sytuacji nieformalnej. Dla mnie nie jest to powód do dumy. Istnieją okoliczności, w których nie wyrywa się nikomu (rozmowa kwalifikacyjna, wykład czy inny występ publiczny)
    Przy tekście gdziekolwiek publikowanym jest czas, by słowo wyważyć, a emocje powściągnąć. Bo tak, to trochę jak chłopcy bazgrzący na ścianach “hój” przekonani, że w ten sposób kontestują rzeczywistość. Owszem, wszyscy sramy, ale mało kto robi to publicznie.

    • Mało kto sra publicznie,
      tak jak mało kto o tym pisze. Tyle że pisanie o sraniu różni się nieco od paskudzenia na chodnik, powiedzmy. Wielu świetnych pisarzy nie unika, a czasem wręcz delektuje się tematem. A pomiędzy nieunikaniem a delektowaniem się jest jeszcze tysiąc odcieni.
      Ja jestem jak najbardziej za. Nawet głupie bazgranie na ścianie ma swój cel i jest formą wyrażenia czegoś, choć prymitywną. Gdy bierzesz się za literaturę, nie zobowiązujesz się automatycznie do przestrzegania niepisanych praw i obowiązków twórcy, co pięknym ma słowo czynić, zgorszenia nie siać i tak pisać, by ludziom a bogu się podobać.

      P.S. Przypomniała mi się historyjka mojego kumpla. Autentyczna, z uczelni. Mieliśmy doktora z Niemiec, mówił dobrze po polsku, choć z akcentem. fajny był generalnie. Z pasją opowiadał, widać było że filozofia jest jego życiem. Kiedyś na wykładzie opowiadał o Heglu: Hegel był w swoich czasach gwiazdą. Nie zgadzać się z Heglem było niemal intelektualnym samobójstwem. Był Hegel tak sławny, że nawet z Chin przyjeżdżali ludzie na jego wykłady. Rozumiecie państwo? Chińczycy! Przecież oni nic kurwa nie rozumieli!

      • Ależ jak najbardziej 🙂
        Eksperymenty z wulgaryzowaniem w tekście literackim miewają sens, miewają smak, z tym się nie spierałam. Jeszcze tylko odróżnijmy literaturę od publicznej polemiki i wyjdzie nam, że się zgadzamy. Można drażnić, można jątrzyć i burzyć, bo temu także służy polemika. Kwestia doboru środków – prymitywnych lub wyrafinowanych.
        Twój tekst traktuje o wulgaryzmach i ich nagromadzenie pełni w nim swoją funkcję. Natomiast nie bardzo sobię potrafię wyobrazić konieczność ich stosowania przy wyrażaniu opinii o miejscach gniazdowania błotniaka łąkowego. Choć to wredna drapieżca jest.

        • To można łatwo wyjaśnić i nie trzeba do tego zawiłości.
          Izis piszesz … “Natomiast nie bardzo sobie potrafię wyobrazić
          konieczność ich stosowania przy wyrażaniu opinii o miejscach
          gniazdowania błotniaka łąkowego.”
          Kiedy dyskutujesz, lub opowiadasz o ludzkim świecie pełnym
          emocji i do tego sama się angażujesz, wulgaryzmy mogą
          dać dosadny, skrócony wyraz Twoich, lub znajdywanych
          u innych, stanów emocjonalnych.
          Kiedy tworzysz rozprawę naukową starasz się o precyzję
          wysławiania się.
          Przyczyna nieużywania słów wulgarnych tam, gdzie z natury
          rozprawy wymagana jest precyzja określeń jest oczywista !
          Słowa wulgarne są wysoce NIEPRECYZYJNE w przekazie informacji.
          One są SŁABO ZDEFINIOWANE.
          Nie wiadomo, co ktoś chciał powiedzieć używając słowa wulgarnego,
          a przynajmniej, niewiele wiadomo. Co najwyżej wiemy, że się
          zdenerwował, a stopień wulgarności odzwierciedla stopień
          jego zdenerwowania.
          Kiedy ktoś zaklnie obok nas, zwykle spojrzymy na niego,
          a potem czekamy na dalsze wyjaśnienia.
          Gdy mamy do czynienia z tekstem wypełnionym wulgaryzmami
          odruchowo przelatujemy je ducha skrzydłem, by jak najszybciej
          dojść do jakiegoś treściwszego fragmentu przekazu i dowiedzieć
          się czegoś o przyczynie bluzgania.
          Nie przypadkiem ktoś nazwał wulgaryzmy przecinkami (ew. znakami
          przestankowymi).
          Po co komu nadmiar przecinków w rozprawie, która ze swej natury
          musi być precyzyjna ?

      • Ależ jak najbardziej 🙂
        Eksperymenty z wulgaryzowaniem w tekście literackim miewają sens, miewają smak, z tym się nie spierałam. Jeszcze tylko odróżnijmy literaturę od publicznej polemiki i wyjdzie nam, że się zgadzamy. Można drażnić, można jątrzyć i burzyć, bo temu także służy polemika. Kwestia doboru środków – prymitywnych lub wyrafinowanych.
        Twój tekst traktuje o wulgaryzmach i ich nagromadzenie pełni w nim swoją funkcję. Natomiast nie bardzo sobię potrafię wyobrazić konieczność ich stosowania przy wyrażaniu opinii o miejscach gniazdowania błotniaka łąkowego. Choć to wredna drapieżca jest.

        • To można łatwo wyjaśnić i nie trzeba do tego zawiłości.
          Izis piszesz … “Natomiast nie bardzo sobie potrafię wyobrazić
          konieczność ich stosowania przy wyrażaniu opinii o miejscach
          gniazdowania błotniaka łąkowego.”
          Kiedy dyskutujesz, lub opowiadasz o ludzkim świecie pełnym
          emocji i do tego sama się angażujesz, wulgaryzmy mogą
          dać dosadny, skrócony wyraz Twoich, lub znajdywanych
          u innych, stanów emocjonalnych.
          Kiedy tworzysz rozprawę naukową starasz się o precyzję
          wysławiania się.
          Przyczyna nieużywania słów wulgarnych tam, gdzie z natury
          rozprawy wymagana jest precyzja określeń jest oczywista !
          Słowa wulgarne są wysoce NIEPRECYZYJNE w przekazie informacji.
          One są SŁABO ZDEFINIOWANE.
          Nie wiadomo, co ktoś chciał powiedzieć używając słowa wulgarnego,
          a przynajmniej, niewiele wiadomo. Co najwyżej wiemy, że się
          zdenerwował, a stopień wulgarności odzwierciedla stopień
          jego zdenerwowania.
          Kiedy ktoś zaklnie obok nas, zwykle spojrzymy na niego,
          a potem czekamy na dalsze wyjaśnienia.
          Gdy mamy do czynienia z tekstem wypełnionym wulgaryzmami
          odruchowo przelatujemy je ducha skrzydłem, by jak najszybciej
          dojść do jakiegoś treściwszego fragmentu przekazu i dowiedzieć
          się czegoś o przyczynie bluzgania.
          Nie przypadkiem ktoś nazwał wulgaryzmy przecinkami (ew. znakami
          przestankowymi).
          Po co komu nadmiar przecinków w rozprawie, która ze swej natury
          musi być precyzyjna ?

  7. Tekst zręcznie napisany, trochę w stylu Matki Kurki. Ale …
    Szukrijew, powiedziałeś coś w rodzaju …
    “[Wulgarność] … nie przeszła przez sito umysłów prawych,
    co dla nich moralność ponad wszystko”
    W niestosowności nazwania pana G.M. cipą nie chodzi
    o moralność, lecz urażenie ludzi, którzy uznali to
    określenie za obraźliwe.
    Niestosowność wulgaryzmów jest przede wszystkim oceną
    odbierających te wulgaryzmy otoczenia.
    Jednostkowa ocena wulgarności słowa przez autora
    jest mało ważna.
    Autor nie gada do siebie lecz do otaczającego go
    środowiska i powinien zastanowić się, czy czasem
    tego środowisko nie obraża.
    Jeśli niewierzący turysta wejdzie w upalny dzień
    do kościoła w gumowych klapkach i szortach
    zwyczajnie po to by się ochłodzić, a starsza
    pani siedząca w ławce zwróci mu uwagę,
    że wchodząc do kościoła powinien uszanować
    to miejsce i ubrać się porządniej, to niewłaściwą
    będzie kwiecista odpowiedź owego turysty brzmiąca
    “spieprzaj stara ruro, Bóg nie istnieje”, mimo,
    że tym samym, turysta ów powie okrutną prawdę.

    • Ależ o to właśnie chodzi, aby ”środowisko” urazić.
      Co to zresztą za środowisko, które razi cipa. Nie ma czegoś takiego jak środowisko, nie w necie.
      Jakie środowisko? Bywają stada skupione wokół czegoś lub kogoś, co beczą jednym głosem, ale to chyba nie ten przypadek. Cipa padła po to, aby obrazić cipę, a ”środowisko” niech się w dupę pocałuje, plwać na takie środowisko. Twój komentarz to w zadzie: nie przeklinajmy, bo co ludzie powiedzą. A czasem o to idzie, by gadać zaczęli.

  8. Ja Hrabini
    Przepraszam że nie na tiema.
    Jak ja Wam Wszystkim zazdroszczy jak we swojich wypracowaniach tak mondrze piszeci,zazdroszczy jak gadaci ,u nas na studiach,abu moje studenty abu mieli my na roku.abu jak broniłem prace dla doktora….
    Zazdroszczy bo ja byłła skończyłła tylku jeden fakultent we czy lata. Mam ukończony Szmacianke . Jednegu razu była ja narysowałła nożyce krojcze ,a jednemu profesoru (Gałgan si zwał) to sie skojarzyłu z takzwanym pronciem i gienitaliami ,i mało co by mnie do odbyta nie nakopał, chuć ja prawie była panienka z nienajgurszegu czworaka.

  9. W pociągach Kl2 spędzam
    W pociągach Kl2 spędzam codziennie około dwóch godzin, przykra to konieczność ale wielce pouczająca. Moimi towarzyszami niedoli są studenci uniwersytetu i politechniki, klasa robotnicza w całym przekroju, gospodynie domowe i seniorzy, w jakim języku się porozumiewają? Z pewnością nie jest to język poprawny politycznie ani gramatycznie. Wydaje mi się, że elity nie nadążają za potrzebami mas, Twój tekst jest krokiem w dobrym kierunku, gratuluje odwagi.

    • Oby nie był krokiem za daleko 🙂
      Nadmiernej i niepotrzebnej wulgaryzacji języka też nie lubię, ani w literaturze, ani w życiu codziennym, chociaż bardziej dla języka niebezpieczne jest ciągłe upraszczanie, skrótowość i amerykanizacja, ju noł ziom.
      Uwielbiam za to zabawę językiem, wulgaryzmami też, dlatego np. bardzo lubię South Park.