Reklama

Trzech białych prezydentów napisało do jednego Afrykańczyka z USA,

Trzech białych prezydentów napisało do jednego Afrykańczyka z USA, a w liście przypomnieli, że istnieją ich lądy i plemiona. Wódz Kwaśniewski, wódz Wałęsa i wódz Havel zapewniają, że mogą być przydatni wodzowi Obamie.

Reklama

Trzej wodzowie żalą się, że jeden wódz zapomina i o istnieniu i potencjale plemion z lądu zwanego Europą Wschodnią. Redakcja przyjęła pewną żartobliwą konwencję, ponieważ pisanie takich listów jako żywo przypomina plemienne kompleksy i nie bardzo wiadomo, kto tu z Czarnego Lądu pochodzi. Jeśli się jest znaczącym, to od razu się rzuca w oczy, jeśli się zapewnia, że coś się znaczy, to znaczy, że nic się nie znaczy i samego siebie nie szanuje. Przypominanie o własnym istnieniu to cecha ludzi, co to nie maja nic innego do pokazania. Zapewnianie przez trzech wodzów, że ich plemiona są ważne i mogą pomóc w wojnie z innym plemieniem, to jakaś rozpaczliwie płaczliwa niska samoocena plemienna.

W każdym razie jakiś tam seans terapeutyczny się odbył. Afrykańczyk z USA zauważył, że istnieją wodzowie gdzieś na dalekim lądzie i obiecał przyjrzeć się plemionom, czy się nadają na partnerów dla wielkiego wodza. Redakcja tak sobie myśli z całym szacunkiem dla Pań, że są narody faceci z jajami i są narody płaczliwe baby. Redakcja nie kibicuje wodzom, którzy czynią z narodów płaczliwe baby, jeśli się chce coś znaczyć, to trzeba mieć jaja i to ze stali.

Reklama
Poprzedni artykułNiech się rabin do polityki nie miesza
Następny artykułSens istnienia
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.