Reklama


Reklama

60 KOMENTARZE

    • Tak sobie
      pomyślałem…

      Gdyby te wszystkie ruiny zamków, pałaców, dworów i dworków przetrwały w niezmienionym stanie do naszych czasów. I zamiast wdzierającego się wszedzie kiczu, mielibyśmy taki kawałek historii wokół siebie.
      Choc dobrze, że i taki mamy. To też znakomite przypomnienie burzliwych dziejów.

      Pozdrawiam Was

          • Oni już
            teraz tacy nie są. ale w XVII w. byli naprawdę wygłodniali i źli.
            No i mieli kompleksy, tych biedniejszych z północy. Co w XXI w. w stosunkach między naszymi krajami, wydaje się nie do pomyślenia.

            Ale te zrabowane dobra, trzymają w Uppsali w najlepsze. Nie podpisali jakiejś konwencji ONZ w sprawie zwrotu zagrabionych w wyniku wojennej napaści dóbr i nabrali od tego czasu wody w usta.

          • Do potopowych Szwedów mam
            Do potopowych Szwedów mam największy żal o to, że polikwidowali nam łaźnie. Brudasy jedne! A tak pięknie pisał taki jeden Arab, którego nazwy nie pomnę, że kraj ten dziki, ale łaźni w nim dostatek, przy każdym wiejskim domu jest a w miastach gdzie ciasno, publiczne, i naród czysty. Eh…

          • Ano.:) Dziękuję za
            Ano.:) Dziękuję za przypomnienie o onym i niniejszym pozdrawiam serdecznie bardzo.:)
            Dobrze czasem popatrzeć na świat oczami innych, jak swoje za krótkowzroczne na wsi utkwiły. Proszę o jeszcze.:)

          • Bardzo
            proszę.:) Szczęśliwym trafem, jestem pasjonatem historii;)

            Dobrze. Ale to i dla mnie ledwie krótki przerywnik i gdyby nie względna bliskość wyspy, to też jestem tutaj prawie jak na wsi:)

            Usiłuję łączyć to wszystko, bo tak naprawdę tylko niedziele, mogę w pełni poświęcić na to, co bardzo lubię robić.

            I choć na nosie okulary dalekowidza, to zazdraszczam wszelkich krótkowzroczności. Jak jeszcze Zoe przypomniał wiadomą górę, to ech… łza się w oku kręci.

            Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej 🙂

            Serdeczne pozdrowienia

          • Pasjonatką i ja bywam. Mam
            Pasjonatką i ja bywam. Mam tylko malutki problem. Skleroza wrodzona. Wiem co, za nic nie mogę sobie przypomnieć, szczególnie gdy szczególnie mi na tym zależy, kto.:)

        • Ciechanów – ok. 4:54
          Kadr zamku ciechanowskiego przypomniał mi opowiadanie mojego ojca, który pod koniec wojny spędził jakiś czas w tych okolicach. Na środku jednego z murów widać sporą wyrwę, częściowo przysłoniętą furtą, częściowo obmurowaną świeższą cegłą.

          Mury ponoć spajane były zaprawą obficie wzmacnianą kurzymi jajkami, co dało im znaczną trwałość. Przekonali się o tym Niemcy, którzy podczas okupacji usiłowali forsować tezę o “pra-krzyżackości” tych okolic i zamek książąt mazowieckich bardzo im przeszkadzał. Postanowili go wysadzić – pod jednym z murów umieszczono starannie obliczony ładunek, który miał zamienić zabytek w stertę cegieł. Potężny wybuch wytracił większość szyb w miasteczku, a z muru wygryzł ledwo fragment zewnętrznej warstwy o rozmiarach widocznych w kadrze.

          Praktyczni Niemcy uznali, że poświęcanie wielokrotnie większej ilości materiałów wybuchowych jest sprzeczne z ich wysiłkiem wojennym, i dzięki temu możemy dziś podziwiać potęgę dawnej budowli i kunszt jej twórców.

          • Łza wzruszenia w oku mym się
            Łza wzruszenia w oku mym się zakręciła Tetryku na wspomnienie jak to dawno temu u stóp tego zamku oszczędzonego przez oszczędnych Niemców, piwo pijałam w towarzystwie. Warzone one było przez browar tamtejszy. Przelotne uczucie do tamtejszego piwa minęło mi bezpowrotnie gdy kolega w jednej z butelek zobaczył mysz. Nie wiem czy się upiła, wyglądała na martwą.

          • Tetryku
            Bardzo ciekawa historia. Nie wiedziałem o tym.

            No cóż. Są na tym świecie rzeczy trwalsze od totalitaryzmów i militaryzmów wszelkich. I dobrze.

    • Tak sobie
      pomyślałem…

      Gdyby te wszystkie ruiny zamków, pałaców, dworów i dworków przetrwały w niezmienionym stanie do naszych czasów. I zamiast wdzierającego się wszedzie kiczu, mielibyśmy taki kawałek historii wokół siebie.
      Choc dobrze, że i taki mamy. To też znakomite przypomnienie burzliwych dziejów.

      Pozdrawiam Was

          • Oni już
            teraz tacy nie są. ale w XVII w. byli naprawdę wygłodniali i źli.
            No i mieli kompleksy, tych biedniejszych z północy. Co w XXI w. w stosunkach między naszymi krajami, wydaje się nie do pomyślenia.

            Ale te zrabowane dobra, trzymają w Uppsali w najlepsze. Nie podpisali jakiejś konwencji ONZ w sprawie zwrotu zagrabionych w wyniku wojennej napaści dóbr i nabrali od tego czasu wody w usta.

          • Do potopowych Szwedów mam
            Do potopowych Szwedów mam największy żal o to, że polikwidowali nam łaźnie. Brudasy jedne! A tak pięknie pisał taki jeden Arab, którego nazwy nie pomnę, że kraj ten dziki, ale łaźni w nim dostatek, przy każdym wiejskim domu jest a w miastach gdzie ciasno, publiczne, i naród czysty. Eh…

          • Ano.:) Dziękuję za
            Ano.:) Dziękuję za przypomnienie o onym i niniejszym pozdrawiam serdecznie bardzo.:)
            Dobrze czasem popatrzeć na świat oczami innych, jak swoje za krótkowzroczne na wsi utkwiły. Proszę o jeszcze.:)

          • Bardzo
            proszę.:) Szczęśliwym trafem, jestem pasjonatem historii;)

            Dobrze. Ale to i dla mnie ledwie krótki przerywnik i gdyby nie względna bliskość wyspy, to też jestem tutaj prawie jak na wsi:)

            Usiłuję łączyć to wszystko, bo tak naprawdę tylko niedziele, mogę w pełni poświęcić na to, co bardzo lubię robić.

            I choć na nosie okulary dalekowidza, to zazdraszczam wszelkich krótkowzroczności. Jak jeszcze Zoe przypomniał wiadomą górę, to ech… łza się w oku kręci.

            Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej 🙂

            Serdeczne pozdrowienia

          • Pasjonatką i ja bywam. Mam
            Pasjonatką i ja bywam. Mam tylko malutki problem. Skleroza wrodzona. Wiem co, za nic nie mogę sobie przypomnieć, szczególnie gdy szczególnie mi na tym zależy, kto.:)

        • Ciechanów – ok. 4:54
          Kadr zamku ciechanowskiego przypomniał mi opowiadanie mojego ojca, który pod koniec wojny spędził jakiś czas w tych okolicach. Na środku jednego z murów widać sporą wyrwę, częściowo przysłoniętą furtą, częściowo obmurowaną świeższą cegłą.

          Mury ponoć spajane były zaprawą obficie wzmacnianą kurzymi jajkami, co dało im znaczną trwałość. Przekonali się o tym Niemcy, którzy podczas okupacji usiłowali forsować tezę o “pra-krzyżackości” tych okolic i zamek książąt mazowieckich bardzo im przeszkadzał. Postanowili go wysadzić – pod jednym z murów umieszczono starannie obliczony ładunek, który miał zamienić zabytek w stertę cegieł. Potężny wybuch wytracił większość szyb w miasteczku, a z muru wygryzł ledwo fragment zewnętrznej warstwy o rozmiarach widocznych w kadrze.

          Praktyczni Niemcy uznali, że poświęcanie wielokrotnie większej ilości materiałów wybuchowych jest sprzeczne z ich wysiłkiem wojennym, i dzięki temu możemy dziś podziwiać potęgę dawnej budowli i kunszt jej twórców.

          • Łza wzruszenia w oku mym się
            Łza wzruszenia w oku mym się zakręciła Tetryku na wspomnienie jak to dawno temu u stóp tego zamku oszczędzonego przez oszczędnych Niemców, piwo pijałam w towarzystwie. Warzone one było przez browar tamtejszy. Przelotne uczucie do tamtejszego piwa minęło mi bezpowrotnie gdy kolega w jednej z butelek zobaczył mysz. Nie wiem czy się upiła, wyglądała na martwą.

          • Tetryku
            Bardzo ciekawa historia. Nie wiedziałem o tym.

            No cóż. Są na tym świecie rzeczy trwalsze od totalitaryzmów i militaryzmów wszelkich. I dobrze.

  1. Tu się wcinam, bo to z wami
    kiedyś się tak zgadało i zareklamowałam film „Obietnica” (The pledge)

    Otóż jakby ktoś chciał i mógł, to będzie dzisiaj na TV4 o 22:55.

    Film nakręcony w 2001 r. na podstawie opowiadania Friedricha Durrenmatta pod tym samym tytułem. Filozofia Durrenmatta jest raczej obca produkcjom Hollywood, bo zakłada, że nie każdy jest kowalem swojego losu, nieraz im precyzyjniej człowiek planuje, tym bardziej przeciwnie mu wychodzi. Reżyserem był Sean Penn, i zrobił, co mógł, aby pozostać wiernym Durrenmattowi.
    Film nie jest lekki, łatwy, przyjemny, kocham go za zdjęcia, nastrój i grę wszystkich aktorów, a jest na co popatrzeć.

  2. Tu się wcinam, bo to z wami
    kiedyś się tak zgadało i zareklamowałam film „Obietnica” (The pledge)

    Otóż jakby ktoś chciał i mógł, to będzie dzisiaj na TV4 o 22:55.

    Film nakręcony w 2001 r. na podstawie opowiadania Friedricha Durrenmatta pod tym samym tytułem. Filozofia Durrenmatta jest raczej obca produkcjom Hollywood, bo zakłada, że nie każdy jest kowalem swojego losu, nieraz im precyzyjniej człowiek planuje, tym bardziej przeciwnie mu wychodzi. Reżyserem był Sean Penn, i zrobił, co mógł, aby pozostać wiernym Durrenmattowi.
    Film nie jest lekki, łatwy, przyjemny, kocham go za zdjęcia, nastrój i grę wszystkich aktorów, a jest na co popatrzeć.