Reklama

Pierws

Pierwsza ciekawość jaka mi nie daje spokoju, to okoliczności wywiadu Michała Tuska dla kolegów z GW. Jeśli w końcu cała ta nienawistna czereda, w której usiłuję zająć zaszczytne miejsce na szpicy, ma nie dłubać w ludzkim życiu, tylko zająć się swoimi frustracjami, to chciałbym jakąś zachętę. Na tę jedną wątpliwość co i jak, malutką odpowiedź, tylko bez wygłupów i oczywistości. Wszystko co oczywiste jest mi znane, mamy sezon ogórkowy i dziennikarze z GW zapewne szukają sensacji, biznes jest biznes i tak dalej. Nie o to pytam, parę konkretów chciałbym uzyskać od redakcji GW i tego biednego Michała, dla którego nazwisko Tusk jest przekleństwem w karierze. Kto do kogo zadzwonił, kto komu zaproponował wywiad na temat pracy Michała Tuska w szemranym OLT połączonym z szemranym Amber Gold? Wydaje się, że dziennikarze GW raczej nie dostali cynku od Pawła Grasia, że syn szefa wpakował się w ładne kwiatki. Prawdopodobna byłoby taka wersja, że złe języki, źli koledzy, wrogowie młodego lub starego Tuska donieśli GW, ale przecież w takim wypadku mamy dwie bariery nie do przebicia. Przede wszystkim PO pełna wrażliwości i seksapilu w polityce, to nie pełne nienawiści kłębowisko kołtunów z PiS-owskiego ciemnogrodu. Poza tym, a właściwie też przede wszystkim, GW reprezentuje europejski standard i etykę BBC, a nie jakiś „ściek” GPC szczujący na lewo i prawo. Nie pasuje jeszcze jedna rzecz, wywiad Michała Tuska dla GW wcale nie ma charakteru znanego od lat: „zostałem napadnięty politycznie”, „to nagonka o charterze politycznym”, „ktoś chce uderzyć w mojego ojca”. Kompletnie nic z tych rzeczy, Michał Tusk raczej przypomina chłopca przyłapanego z rękami pod kołdrą i opowiada jaki był głupi, że nie słuchał taty.

Bawię się w spekulacje, bo oczywiście żadnej odpowiedzi się nie spodziewam, choćby w tak prostej kwestii. Zainteresowani doskonale wiedzą, że zdradzając podstawową okoliczność zdradzają prawie wszystko. Patrząc na wywiad-kuriozum oczyma sprzężonymi z rozumem widać jak na patelni, że to Tusk zainteresował GW sobą, a nie GW było zainteresowane Tuskiem. Celowo nie piszę, o którego Tuska chodzi, ponieważ mam prawie pewność, że przebieg zdarzeń wyklucza jednoznaczne autorstwo. Z dużym prawdopodobieństwem było tak, że młody Tusk spanikował i pochwalił się staremu swoją charakterystyczną dla PO cechą, od państwa brać pensję za podpisaną listę, na boku kraść prawdziwe pieniądze z prawdziwymi złodziejami, co w przypadku szefa OLT nie może być pomówieniem, gdyż opiera się na prawomocnym wyroku. Pochwalił się albo obaj od dawna wiedzieli co jest grane i przeszedł czas na wygrzebanie się, co tu dużo owijać w bawełnę, z gówna. Pomysł sam w sobie genialny w prostocie, zanim „prawicowe tałatajstwo” wysmaruje sensacyjny artykuł, koledzy z GW zrobią to delikatniej i jak trzeba. Klasyczna ucieczka do przodu, moim zdaniem autorstwa tatusia i pomagiera Ostachowicza. Gorzej, że wygrzebywanie się z gówna wyglądało ślamazarnie, a co za tym idzie zabawnie. Cały wywiad był tak komiczny, że tuzy lewicy nie potrafiły się powstrzymać od śmiechu.

Michał Tusk pocił się na łamach niczym Chlebowski i biorąc pod uwagę jeszcze jedno przypuszczenie, że on z tym wywiadem prawie nic nie miał wspólnego, ale „fachowcy” wywiad autoryzowali, to jawi się obraz nędzy rozpaczy i kompletnego burdelu. Komentatorzy i redaktorzy skupili się na samej śmieszności, nieporadności, grotesce, grubych niciach, ale to wszystko widzi prawie każdy. Mnie bardziej interesuje dlaczego takiego pokracznego potworka stary Tusk wypuścił w imieniu młodego Tuska? Nie znajduję innej odpowiedzi poza skalą. Starego Tuska przerasta skala zjawisk, wpadka syna Michała jest czymś, czemu Donald nie ma czasu poświęcać więcej uwagi. Na taką tezę od razu można odpowiedzieć antytezą, że przecież ma Donald Tusk ludzi od takiej roboty? Ma albo i nie ma, jakich ludzi ma Tusk, którym mógłby powierzać podobne tajemnice? Przyjaciół z PO? On się na wszystkie strony rozgląda i wypatruje Brutusa, to nie będzie latał ze swoimi słabościami po ludziach partii. Wiem, że wielu się ze mnie śmieje, ale będę się upierał, że dzieje się coś przełomowego, a ta cisza i pomruki przed burzą, utwierdzają mnie w przekonaniu. Kiedyś takie sprawy stary Donald uwalał siekierą, dziś posyła do GW spoconego syna. Psychologizować nie bardzo lubię, po prostu pewne rozpaczliwe ruchy stają się nie tylko czytelne, ale tak śmieszne, że się błazny pocą przy drukowaniu numerów.

Reklama
Poprzedni artykułTaką zwykłą tarczę, panie Bronku? A nie lepiej kosmodrom?
Następny artykułBłogosławiona niech będzie Najwyższa Kultura!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

12 KOMENTARZE

  1. GPC nie musi robić artykułu, właściciel OLT zapowiedział
    że zrobi konferencję ujawniającą swoje relacje z Tuskami. Twierdzi że jego firmy niszczą służby specjalne, zainteresowanym wyjaśnię, że ss są nadzorowane przez Tuska-Seniora. Ogólnikowość wyjaśnień Tuska juniora wynika zapewne z faktu, że nie wiedzą jeszcze czego się dowiedzą więc lepiej za dużo nie moczyć. Przepraszam że tak się wymądrzam, ale mam wiedzą bogatszą o jakieś 12 godzin 🙂 W każdym razie, przekonannie biznesu, że w Polsce bezkarność od służb specjalnych moze załatwić za 5,5 tysiąca, jest, cytując klasyka, porażająca.

  2. GPC nie musi robić artykułu, właściciel OLT zapowiedział
    że zrobi konferencję ujawniającą swoje relacje z Tuskami. Twierdzi że jego firmy niszczą służby specjalne, zainteresowanym wyjaśnię, że ss są nadzorowane przez Tuska-Seniora. Ogólnikowość wyjaśnień Tuska juniora wynika zapewne z faktu, że nie wiedzą jeszcze czego się dowiedzą więc lepiej za dużo nie moczyć. Przepraszam że tak się wymądrzam, ale mam wiedzą bogatszą o jakieś 12 godzin 🙂 W każdym razie, przekonannie biznesu, że w Polsce bezkarność od służb specjalnych moze załatwić za 5,5 tysiąca, jest, cytując klasyka, porażająca.