Reklama

No i chociaż dwóch odważnych ludzi, którzy go założą i zawiążą przydługie rękawy – tak jak to się robi z pacjentami oddziałów psychiatrycznych, którzy stanowią zagrożenie dla inn

No i chociaż dwóch odważnych ludzi, którzy go założą i zawiążą przydługie rękawy – tak jak to się robi z pacjentami oddziałów psychiatrycznych, którzy stanowią zagrożenie dla innych. Niech nikogo nie zmyli brak widowiskowych objawów, charakterystycznych dla obiegowych i prostackich opinii o ,,wariatach”. Albowiem większość psychicznych chorób przebiega w sposób daleki od tych z ludowych opowieści albo z kawałów o ,,wariatach”. Wie o tym, zapewne, wspomniany lekarz psychiatra Bogdan Klich. Nie mają za to, wspomnianych wyżej problemów, sądy powszechne. Kierują na tzw. obserwacje psychiatryczne wszystkich, którym się wymiar sprawiedliwości nie podoba, albo wydaje skorumpowany. Bo, takiemu na przykład mordercy, co starannie zaplanował zbrodnię, zwłoki poćwiartował i starannie ukrył, zaświadczenie o niepoczytalności i chorobie psychicznej – wydają od ręki. Pod jednym, wszakże, warunkiem – ofiara była, w jakikolwiek sposób, powiązana z powszechnie znienawidzoną partią polityczną i powszechnie znienawidzonym politykiem.
Więc wspomniany psychiatra Klich, pełniący, w wyniku czyjegoś obłędu albo gigantycznej pomyłki, obowiązki ministra obrony nie podlega pod ten paragraf. I w związku z tym, powinien ,,zaliczyć” obserwację zanim zostanie uznany, no właśnie tutaj pojawia się problem – za kogo, bo zgodnie z zasadami nowomowy zwanej też polityczną poprawnością, słowo wariat jest absolutnie niedopuszczalne.Pozostaje zatem, enigmatyczne nieco – niezrównoważony albo z zaburzeniami … i tu następuje słowotok uzasadniający : winę i konieczność izolacji, jak w pierwszym przypadku – narażenia wysokiego sądu na wysłuchiwanie chorych insynuacji, bądź też : uwolnienia i brak odpowiedzialności z powodów niepoczytalności, braku prawidłowej oceny zdarzeń, upośledzenia, rozchwiania …itd itp.
No dobrze, ale co ma wspólnego osobnik z psychicznymi zaburzeniami z lekarzem psychiatrą? Oprócz, co chyba oczywiste, procesem diagnozy i następnie – leczenia.
Otóż występuje zjawisko, które zapewne psychiatria kliniczna doskonale zna, zjawisko przenikania czyli konwergencji – tak je tu sobie, dla uproszczenia nazwiemy. Zjawisko polegające na przejmowaniu wielu cech ,,psychicznych” pacjentów, przez lekarza, nieustannie przebywającego pośród osób z zaburzeniami psychicznymi, albo brutalnie – pośród psychicznie chorych. Potwierdzi to każdy, zdrowy na umyśle obywatel, mający dostatecznie długi kontakt, najlepiej zupełnie prywatny, z psychiatrą właśnie. Coś jak w tym ludowym porzekadle : kto z kim przystaje – takim się staje.
Same jednak domysły i przypuszczenia to trochę za mało, nawet jak na nasze, krajowe standardy. Sięgnijmy więc po dowody.
Czy zupełnie normalny, zdrowy człowiek, niech to będzie nawet minister aktualnego rządu, może zwodować kadłub okrętu za 1 MILIARD ZŁOTYCH i ogłosić, że to jest ,,wojenna korweta”? Szczelna, co prawda, kupa złomu, która nie pływa samodzielnie i pływać nigdy nie będzie. Tak samo, jeśli nie bardziej, zdumieni byli zgromadzeni na uroczystym ,,wodowaniu okrętu” cywilni i wojskowi notable. Niektórzy, zwłaszcza ci w mundurach, zupełnie otwarcie pukali się w czoła.
Jak tak dalej pójdzie, to zwodowana we wtorek w Stoczni Marynarki Wojennej korweta będzie najdłużej budowanym okrętem na świecie. Przez osiem lat powstał kadłub, ale nie ma pieniędzy na dalsze prace.
Wielozadaniowa korweta typu “Gawron” miała być chlubą polskiej Marynarki Wojennej. Za kilka lat część naszej floty będzie bowiem nadawała się tylko na złom, więc statki wycofane z eksploatacji miał zastąpić nasz sztandarowy produkt. Budowę korwety rozpoczęto w 2001 roku. Za to “szalone” tempo prac nie odpowiadają jednak stoczniowcy. Postępowanie kolejnych rządów, które wciąż odraczały dokończenie prototypu “Gawrona”, śmiało mogłoby posłużyć za gotowy scenariusz na kolejny odcinek “Latającego cyrku Monty Pythona”.

Powyższy fakt został już, w sposób nie budzący cienia wątpliwości, oceniony i zdiagnozowany.Można go uznać za dowód bezpośredni. Ma tylko jeden mankament, który jest typowy dla wszelkich diagnoz stawianych przez krajowych specjalistów. W Polsce, jak powszechnie wiadomo, dla wywarcia wielkiego wrażenia albo podniesienia rangi, należy, bezwzględnie, podeprzeć się zagraniczną opinią a najlepiej – ekspertyzą. Jeżeli ta ocena lub ekspertyza będzie pochodziła z USA – oznacza rację absolutną. Boski, niemal, wyrok.
Taki właśnie wyrok został, dzisiaj, wydany.Wyrok na mitomana i schizofrenika Klicha:
Oficerowie armii USA krytycznie ocenili na łamach tygodnika “Time” polskie zaangażowanie militarne w Afganistanie, którego nie postrzegają jako istotnego odciążenia własnych sił zbrojnych.Odpowiedzialne za misje naszego wojska Dowództwo Operacyjne odpiera zarzuty.

Jak napisał “Time”, po przybyciu amerykańskiego batalionu do prowincji Ghazni latem bieżącego roku okazało się, że talibowie wznowili działalność na terenach, które armia USA przekazała rok wcześniej pod polską kontrolę w stanie spacyfikowanym. Według jednego z amerykańskich oficerów, niedostateczne patrolowanie dróg spowodowało, iż trasa między bazami koalicyjnymi została naszpikowana pułapkami minowymi.

Reklama
Poprzedni artykułGloria victis…
Następny artykułJeżeli chodzi o katastrofę smoleńską, to już wszystko jasne!

36 KOMENTARZE

  1. po cholerę?
    Do czego nam taka korweta potrzebna? Terytoriów zamorskich nie mamy, więc ewentualnie na Szweda albo Duńczyka można by się wyprawić. Rozumiem że taki sprzęt jest potrzebny samej Marynarce Wojennej gdyż jak sama nazwa wskazuje powinna ona mieć na stanie jakiś sprzęt pływający aby pomieścić dzielne załogi.
    Przypuszczam, że budowa trwa tak długo aby straty finansowe rozłożyć na możliwie spory okres czasu.

    • Kiedy ministrem obrony był Komorowski
      miał wokół siebie kilku kompetentnych ludzi z jasną wizją reformy armii oraz szkolnictwa wojskowego. Waleczny łowca jeleni zablokował najpierw wszelkie zmiany a nastepnie, z kumplami z WSI zamknął w kryminale asystenta a samego wiceministra Szeremietiewa skompromitował i włóczył 9 lat po sądach. Szeremietiew blokował zakupy złomu po wariackich cenach.Bez niego poszło gładko – co widać gołym okiem.
      Przy okazji gnojenia Szeremietiewa kreatura Komorowski zapowiedział : jeżeli się mylę i pan Szeremietiew okaże się niewinny – JA ODEJDĘ Z POLITYKI.

  2. po cholerę?
    Do czego nam taka korweta potrzebna? Terytoriów zamorskich nie mamy, więc ewentualnie na Szweda albo Duńczyka można by się wyprawić. Rozumiem że taki sprzęt jest potrzebny samej Marynarce Wojennej gdyż jak sama nazwa wskazuje powinna ona mieć na stanie jakiś sprzęt pływający aby pomieścić dzielne załogi.
    Przypuszczam, że budowa trwa tak długo aby straty finansowe rozłożyć na możliwie spory okres czasu.

    • Kiedy ministrem obrony był Komorowski
      miał wokół siebie kilku kompetentnych ludzi z jasną wizją reformy armii oraz szkolnictwa wojskowego. Waleczny łowca jeleni zablokował najpierw wszelkie zmiany a nastepnie, z kumplami z WSI zamknął w kryminale asystenta a samego wiceministra Szeremietiewa skompromitował i włóczył 9 lat po sądach. Szeremietiew blokował zakupy złomu po wariackich cenach.Bez niego poszło gładko – co widać gołym okiem.
      Przy okazji gnojenia Szeremietiewa kreatura Komorowski zapowiedział : jeżeli się mylę i pan Szeremietiew okaże się niewinny – JA ODEJDĘ Z POLITYKI.

  3. Link do filmiku z YT odnośnie polskiej MW zamieściłem na blogu
    szwejka wczora a tu taki tekst dzisiaj 🙂 Teraz nie wiem czy recykling robić….
    A co do tej wypowiedzi Time to nawet Skrzypczak jeszcze się dołożył,ale znając polskie realia musi o nas być głośno w prasie jamajskiej to może wtedy będzie coś na rzeczy. Kto by się w Polsce Timem przejmował. 😉

    • Skrzypczak już wystraszony.Mówi okrągłe zdania.
      Po tym jak NIEZALEŻNY Urząd Skarbowy i NIEZALEŻNA prokuratura na POLECENIE Klicha i Tuska zajęły się wnikliwym badaniem majątku generała oraz sprawdzaniem donosów, jakoby nabył działkę nad morzem. Stara radziecka szkoła. Bo ten ch.. co mu Hiszpanie dali wielką działkę pod Warszawą i dom postawili (za kupno CASY) to bryluje w generalskim mundurze po MON-ie.
      Poczytaj lepiej generała Petelickiego. On wie wszystko i się nie boi.

  4. Link do filmiku z YT odnośnie polskiej MW zamieściłem na blogu
    szwejka wczora a tu taki tekst dzisiaj 🙂 Teraz nie wiem czy recykling robić….
    A co do tej wypowiedzi Time to nawet Skrzypczak jeszcze się dołożył,ale znając polskie realia musi o nas być głośno w prasie jamajskiej to może wtedy będzie coś na rzeczy. Kto by się w Polsce Timem przejmował. 😉

    • Skrzypczak już wystraszony.Mówi okrągłe zdania.
      Po tym jak NIEZALEŻNY Urząd Skarbowy i NIEZALEŻNA prokuratura na POLECENIE Klicha i Tuska zajęły się wnikliwym badaniem majątku generała oraz sprawdzaniem donosów, jakoby nabył działkę nad morzem. Stara radziecka szkoła. Bo ten ch.. co mu Hiszpanie dali wielką działkę pod Warszawą i dom postawili (za kupno CASY) to bryluje w generalskim mundurze po MON-ie.
      Poczytaj lepiej generała Petelickiego. On wie wszystko i się nie boi.

  5. Najpierw odpowiem
    Najpierw odpowiem Chlorowi.
    Ja wiem że już wieszcz pisał “co tam wojna, byle Polska wieś spokojna”. I tak nam zostało do dzisiaj. Wychowani na ułanach i legionach krajem morskim byliśmy tylko dwa razy w dziejach. Po raz pierwszy gdy zlaliśmy dupę Szwedom w bitwie pod Oliwą i po raz drugi gdy budowaliśmy Gdynię. Nigdy w międzyczasie i nigdy potem. Odbija się to czkawką do dzisiaj.
    Ja się tylko chciałbym spytać czy przypadkiem jako państwo nie ponosimy odpowiedzialności za te kilkadziesiąt tysięcy polskich marynarzy pływających pod wszelkimi banderami świata? Czy przypadkiem właściciele polskich firm prowadzący swoje interesy z krajami azjatyckimi nie mają prawa oczekiwać, że ich ładunki bezpiecznie dotrą do portów przeznaczenia i nie zostaną po drodze porwane? Że już nie wspomnę o stałej obecności bandery wszędzie tam, gdzie wydobywane są surowce niezbędne dla ekonomicznego dobrobytu państwa.

    Natomiast w kwestii okrętów.
    Na jednym z forów wojskowych już dawno zaprosiłem pobratymców na pogrzeb Marynarki Wojennej w 2014 roku. Termin pozostaje niezmienny.

    Wobec braku polityki morskiej państwa, a tym samym braku pomysłu na Marynarkę Wojenną, wszystkie dotychczasowe “nabytki” to jak reanimacja trupa. “Gruby Rycho” napalił się na przejęcie od Wujka Sama dwóch fregat OHP bo liczył, że dzięki nim wskoczymy do ligi państw morskich i fregaty będą na równi z okrętami brytyjskimi, holenderskimi czy niemieckimi prowadzić działania w ramach stałych zespołów okrętów NATO. A po drugie, miał nadzieję, że jak już politycy zobaczą co dzięki takim okrętom można osiągnąć, to w końcu MW doczeka się programu modernizacji z prawdziwego zdarzenia. Niestety przeliczył się. Zarówno finansowo jak i politycznie. Przegrał politycznie, bo jego największym wrogiem był ówczesny geniusz myśli wojskowej a dzisiaj praworęczny Klicha czyli były Szef Sztabu Generalnego generał Piątas. Przegrał finansowo, bo transfer fregat odbył się za symbolicznego dolara natomiast budżet MW był nadal krojony do kości i nie było pieniędzy na bieżące utrzymanie jednostek. W efekcie nastąpił kanibalizm techniczny fregat. Gdy jedna z nich wychodziła w morze na operację to z drugiej ściągano części zamienne.

    Jeżeli chodzi o okręty podwodne typu Kobben przejęte od norweskiej MW to akurat ten manewr był słuszny zarówno pod względem finansowym jak i operacyjnym. Największym błędem osoby spoza branży jest ocenianie okrętu poprzez kryterium jego wieku.
    Żywotność kadłubów okrętowych jest obliczana na 40-50 lat. Liczy się to co jest wewnątrz. To w komunie było tak, że raz zbudowany okręt nie był modernizowany do końca swoich dni. W krajach zachodnich okręty przechodzą gruntowną modernizację połączoną z wymianą systemów walki i systemów kierowania średnio co 10 lat. I tak właśnie trafiliśmy z Kobbenami. Norwegowie dopiero co je zmodernizowali gdy zapadła decyzja rządowa o budowie nowych jednostek. W efekcie przejęliśmy okręty które latami wyglądają na wiekowe ale z nowoczesnymi systemami walki bijącymi na głowę wszystko co mieliśmy do tej pory. Na dodatek, bardzo ekonomiczne w utrzymaniu. Gdyby policzyć wszystko razem to spędziły do tej pory dobre dwa lata na operacjach poza Bałtykiem.

    No i na koniec sprawa nieszczęsnego “Gawrona”. Kiedy jeszcze pod koniec lat 90-tych zaczynaliśmy rozmowy z niemieckim przemysłem okrętowym koncepcja byłą taka, że opieramy się na ichnim projekcie Meko-100 i na jego bazie opracowujemy korwetę dla naszych potrzeb. Kadłuby miały być budowane w Gdyni, wyposażane w Niemczech. Jednostki miały być uniwersalne i zastąpić wiele z ówczesnych różnorodnych jednostek. Seria miała liczyć 12 sztuk. Potem poziom ambicji zniżono do 6 sztuk.
    Potem przyszła polska rzeczywistość, chociaż w świetle reflektorów zespawano stępkę pod pierwszy okręt z serii. Gdy odjechali VIP-y i wyłączono kamery stępkę wypieprzono w kąt stoczniowej hali gdzie przeleżała 6 lat. Po tych 6 latach były niezłe jaja kiedy stoczniowcy nie mogli się doszukać gdzie zapodziali kawałek przyszłego okrętu. W 2007 roku Stocznia Marynarki Wojennej dostała dużą transzę pieniędzy (bodajże 350 mln) na budowę kadłuba. Nastąpiło to dokładnie w momencie kiedy nastroje wśród załogi były bardzo kiepskie, strajki, itd. Na 3000 załogi stoczni, 2200 to były osoby nieprodukcyjne. Łatwo się domyślić, że większość transzy poszła na podwyżki dla pracowników. Za resztę pracownicy biurowi zakupili faksy, drukarki, komputery. Wiem co nieco na ten temat, gdyż mój kolega robił im audyt w tym czasie i odmówił podpisania końcowego raportu. Stocznia nie była wówczas totalnie gotowa do budowy tego typu okrętu. Brak narzędzi, brak myśli technologicznej.
    Jak zwykle przy takich okazjach zaczęły się teksty o obronie polskiego przemysłu zbrojeniowego, o jego genialności i o tym że jak tylko wojsko więcej zamówi a państwo sypnie więcej kasy to normalnie przegonimy technologicznie Stany Zjednoczone. Poszła kolejna transza (250 mln), która rozeszła się na zakup narzędzi i wyposażenie linii technologicznej oraz szkolenia stoczniowców w Niemczech. Czyli wydaliśmy już praktycznie 600 baniek, a okrętu brak. Tak więc gdybyśmy odliczyli od tego miliarda co do tej pory poszedł w rozkurz wspomniane do tej pory dwie transze to rzeczywisty koszt budowy okrętu do tej pory powinien wynieść około 300 milionów (w tym siłownia i napęd które już są zainstalowane w kadłubie), bo jakieś 100 poszło do tej pory na koszty ubezpieczenia i ochrony budowy przez te wszystkie lata. Koszt wyposażenia okrętu to zgodnie z oficjalnymi danymi z przetargu około 800 mln. Sumując wszystko razem, finalny koszt budowy pierwszej jednostki powinien wynieść około 0,9 do 1,0 mld PLN. Gdyby budować całą serię to jeden okręt powinien kosztować około 0,8 mld.

    • Ja to wszystko wiem – Szwejku – o tych starych
      ,,modernizirowannych karablach”. Pamiętasz czym się różnił MiG21 od MiG21M? Albo Tu154 od Tu154M?
      Wiemy obydwaj, gdyby się tylko dało zachajcować pod kotłem i dorzucić do pieca (niechby tylko mazutu) – ORP ,,Błyskawica” wypłynąłby w morze na asystę ruskich ćwiczeń albo na powitanie jakiegoś zespołu HMS – zamiast stać bezczynnie w Gdyni.
      Możnaby też reaktywować eskadrę MiG29 z tych, co w kątach hangarów robiły za ,,dawców” części, to znaczy jeden latał a trzy stały – niekompletne.
      Bo taki kadłub ruskiego samolotu z wyjątkowego duraluminium – jest wieczny. Można wyposażyć go w avionikę z Tel Avivu, silniki GE albo Rolls-Royce’a no i te słynne rakiety z Mesko (żeby był wkład krajowy) ale to nadal nie będzie współczesny myśliwiec.
      Pomijając koszty.
      Jeśli zaś chodzi o podwodne okręty, to cały postęp polega na supercichym napędzie i niezwykle dżwiękochłonnym kadłubie (sonary). Więc starocie to tylko na złom.
      Albo do Polski.

  6. Najpierw odpowiem
    Najpierw odpowiem Chlorowi.
    Ja wiem że już wieszcz pisał “co tam wojna, byle Polska wieś spokojna”. I tak nam zostało do dzisiaj. Wychowani na ułanach i legionach krajem morskim byliśmy tylko dwa razy w dziejach. Po raz pierwszy gdy zlaliśmy dupę Szwedom w bitwie pod Oliwą i po raz drugi gdy budowaliśmy Gdynię. Nigdy w międzyczasie i nigdy potem. Odbija się to czkawką do dzisiaj.
    Ja się tylko chciałbym spytać czy przypadkiem jako państwo nie ponosimy odpowiedzialności za te kilkadziesiąt tysięcy polskich marynarzy pływających pod wszelkimi banderami świata? Czy przypadkiem właściciele polskich firm prowadzący swoje interesy z krajami azjatyckimi nie mają prawa oczekiwać, że ich ładunki bezpiecznie dotrą do portów przeznaczenia i nie zostaną po drodze porwane? Że już nie wspomnę o stałej obecności bandery wszędzie tam, gdzie wydobywane są surowce niezbędne dla ekonomicznego dobrobytu państwa.

    Natomiast w kwestii okrętów.
    Na jednym z forów wojskowych już dawno zaprosiłem pobratymców na pogrzeb Marynarki Wojennej w 2014 roku. Termin pozostaje niezmienny.

    Wobec braku polityki morskiej państwa, a tym samym braku pomysłu na Marynarkę Wojenną, wszystkie dotychczasowe “nabytki” to jak reanimacja trupa. “Gruby Rycho” napalił się na przejęcie od Wujka Sama dwóch fregat OHP bo liczył, że dzięki nim wskoczymy do ligi państw morskich i fregaty będą na równi z okrętami brytyjskimi, holenderskimi czy niemieckimi prowadzić działania w ramach stałych zespołów okrętów NATO. A po drugie, miał nadzieję, że jak już politycy zobaczą co dzięki takim okrętom można osiągnąć, to w końcu MW doczeka się programu modernizacji z prawdziwego zdarzenia. Niestety przeliczył się. Zarówno finansowo jak i politycznie. Przegrał politycznie, bo jego największym wrogiem był ówczesny geniusz myśli wojskowej a dzisiaj praworęczny Klicha czyli były Szef Sztabu Generalnego generał Piątas. Przegrał finansowo, bo transfer fregat odbył się za symbolicznego dolara natomiast budżet MW był nadal krojony do kości i nie było pieniędzy na bieżące utrzymanie jednostek. W efekcie nastąpił kanibalizm techniczny fregat. Gdy jedna z nich wychodziła w morze na operację to z drugiej ściągano części zamienne.

    Jeżeli chodzi o okręty podwodne typu Kobben przejęte od norweskiej MW to akurat ten manewr był słuszny zarówno pod względem finansowym jak i operacyjnym. Największym błędem osoby spoza branży jest ocenianie okrętu poprzez kryterium jego wieku.
    Żywotność kadłubów okrętowych jest obliczana na 40-50 lat. Liczy się to co jest wewnątrz. To w komunie było tak, że raz zbudowany okręt nie był modernizowany do końca swoich dni. W krajach zachodnich okręty przechodzą gruntowną modernizację połączoną z wymianą systemów walki i systemów kierowania średnio co 10 lat. I tak właśnie trafiliśmy z Kobbenami. Norwegowie dopiero co je zmodernizowali gdy zapadła decyzja rządowa o budowie nowych jednostek. W efekcie przejęliśmy okręty które latami wyglądają na wiekowe ale z nowoczesnymi systemami walki bijącymi na głowę wszystko co mieliśmy do tej pory. Na dodatek, bardzo ekonomiczne w utrzymaniu. Gdyby policzyć wszystko razem to spędziły do tej pory dobre dwa lata na operacjach poza Bałtykiem.

    No i na koniec sprawa nieszczęsnego “Gawrona”. Kiedy jeszcze pod koniec lat 90-tych zaczynaliśmy rozmowy z niemieckim przemysłem okrętowym koncepcja byłą taka, że opieramy się na ichnim projekcie Meko-100 i na jego bazie opracowujemy korwetę dla naszych potrzeb. Kadłuby miały być budowane w Gdyni, wyposażane w Niemczech. Jednostki miały być uniwersalne i zastąpić wiele z ówczesnych różnorodnych jednostek. Seria miała liczyć 12 sztuk. Potem poziom ambicji zniżono do 6 sztuk.
    Potem przyszła polska rzeczywistość, chociaż w świetle reflektorów zespawano stępkę pod pierwszy okręt z serii. Gdy odjechali VIP-y i wyłączono kamery stępkę wypieprzono w kąt stoczniowej hali gdzie przeleżała 6 lat. Po tych 6 latach były niezłe jaja kiedy stoczniowcy nie mogli się doszukać gdzie zapodziali kawałek przyszłego okrętu. W 2007 roku Stocznia Marynarki Wojennej dostała dużą transzę pieniędzy (bodajże 350 mln) na budowę kadłuba. Nastąpiło to dokładnie w momencie kiedy nastroje wśród załogi były bardzo kiepskie, strajki, itd. Na 3000 załogi stoczni, 2200 to były osoby nieprodukcyjne. Łatwo się domyślić, że większość transzy poszła na podwyżki dla pracowników. Za resztę pracownicy biurowi zakupili faksy, drukarki, komputery. Wiem co nieco na ten temat, gdyż mój kolega robił im audyt w tym czasie i odmówił podpisania końcowego raportu. Stocznia nie była wówczas totalnie gotowa do budowy tego typu okrętu. Brak narzędzi, brak myśli technologicznej.
    Jak zwykle przy takich okazjach zaczęły się teksty o obronie polskiego przemysłu zbrojeniowego, o jego genialności i o tym że jak tylko wojsko więcej zamówi a państwo sypnie więcej kasy to normalnie przegonimy technologicznie Stany Zjednoczone. Poszła kolejna transza (250 mln), która rozeszła się na zakup narzędzi i wyposażenie linii technologicznej oraz szkolenia stoczniowców w Niemczech. Czyli wydaliśmy już praktycznie 600 baniek, a okrętu brak. Tak więc gdybyśmy odliczyli od tego miliarda co do tej pory poszedł w rozkurz wspomniane do tej pory dwie transze to rzeczywisty koszt budowy okrętu do tej pory powinien wynieść około 300 milionów (w tym siłownia i napęd które już są zainstalowane w kadłubie), bo jakieś 100 poszło do tej pory na koszty ubezpieczenia i ochrony budowy przez te wszystkie lata. Koszt wyposażenia okrętu to zgodnie z oficjalnymi danymi z przetargu około 800 mln. Sumując wszystko razem, finalny koszt budowy pierwszej jednostki powinien wynieść około 0,9 do 1,0 mld PLN. Gdyby budować całą serię to jeden okręt powinien kosztować około 0,8 mld.

    • Ja to wszystko wiem – Szwejku – o tych starych
      ,,modernizirowannych karablach”. Pamiętasz czym się różnił MiG21 od MiG21M? Albo Tu154 od Tu154M?
      Wiemy obydwaj, gdyby się tylko dało zachajcować pod kotłem i dorzucić do pieca (niechby tylko mazutu) – ORP ,,Błyskawica” wypłynąłby w morze na asystę ruskich ćwiczeń albo na powitanie jakiegoś zespołu HMS – zamiast stać bezczynnie w Gdyni.
      Możnaby też reaktywować eskadrę MiG29 z tych, co w kątach hangarów robiły za ,,dawców” części, to znaczy jeden latał a trzy stały – niekompletne.
      Bo taki kadłub ruskiego samolotu z wyjątkowego duraluminium – jest wieczny. Można wyposażyć go w avionikę z Tel Avivu, silniki GE albo Rolls-Royce’a no i te słynne rakiety z Mesko (żeby był wkład krajowy) ale to nadal nie będzie współczesny myśliwiec.
      Pomijając koszty.
      Jeśli zaś chodzi o podwodne okręty, to cały postęp polega na supercichym napędzie i niezwykle dżwiękochłonnym kadłubie (sonary). Więc starocie to tylko na złom.
      Albo do Polski.

  7. Kilka słów gorzkiej prawdy, z ust prawdziwego żołnierza
    i, na dodatek – generała:

    Nie jest pan fanem ministra Bogdana Klicha…

    On jest zwykłym nieudacznikiem. To człowiek bez honoru. Na dobrą sprawę, po katastrofie w Smoleńsku, w której stracił wszystkich dowódców, powinien pojechać na miejsce tragedii i strzelić sobie w głowę.

    Radykalna ocena. Może wystarczyłaby dymisja?

    To za mało. Klich powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

    Za co?

    Po pierwsze, za sfałszowanie wyników kontroli po katastrofie samolotu CASA i nie wyciągnięcie z niej żadnych wniosków. Po drugie – za otaczanie się wojskowym betonem i odpychanie ludzi takich jak gen. Waldemar Skrzypczak. Minister Klich zapytany przeze mnie, dlaczego bierze pod uwagę bezsensowne – moim zdaniem – rady gen. Mieczysława Bieńka, który rekomenduje mu przeniesienie dowództwa wojsk lądowych do Wrocławia w trakcie operacji bojowej, odpowiedział mi, że… Bieniek to jego Wieniawa-Długoszewski. A jeszcze wtedy Klich był trzeźwy. Wreszcie po trzecie – Trybunał Stanu należy się ministrowi za to, że nie wiemy gdzie, w dniu katastrofy smoleńskiej, był kontrwywiad wojskowy. Przecież to kontrwywiad odpowiada za ochronę generałów. Czy oficerowie SKW sprawdzili wcześniej lotnisko na którym miał lądować Tu-154? Nie. Nie było ich też na żadnym lotnisku zapasowym. Dlaczego? Ponieważ minister nie postawił im takich zadań. Nic nie było przygotowane. Gdy zapytałem o to ministra Klicha ten odpowiedział mi, że on jako minister nie wtrąca się do prac Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, bo one podlegają ministrowi Jackowi Cichockiemu.

  8. Kilka słów gorzkiej prawdy, z ust prawdziwego żołnierza
    i, na dodatek – generała:

    Nie jest pan fanem ministra Bogdana Klicha…

    On jest zwykłym nieudacznikiem. To człowiek bez honoru. Na dobrą sprawę, po katastrofie w Smoleńsku, w której stracił wszystkich dowódców, powinien pojechać na miejsce tragedii i strzelić sobie w głowę.

    Radykalna ocena. Może wystarczyłaby dymisja?

    To za mało. Klich powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

    Za co?

    Po pierwsze, za sfałszowanie wyników kontroli po katastrofie samolotu CASA i nie wyciągnięcie z niej żadnych wniosków. Po drugie – za otaczanie się wojskowym betonem i odpychanie ludzi takich jak gen. Waldemar Skrzypczak. Minister Klich zapytany przeze mnie, dlaczego bierze pod uwagę bezsensowne – moim zdaniem – rady gen. Mieczysława Bieńka, który rekomenduje mu przeniesienie dowództwa wojsk lądowych do Wrocławia w trakcie operacji bojowej, odpowiedział mi, że… Bieniek to jego Wieniawa-Długoszewski. A jeszcze wtedy Klich był trzeźwy. Wreszcie po trzecie – Trybunał Stanu należy się ministrowi za to, że nie wiemy gdzie, w dniu katastrofy smoleńskiej, był kontrwywiad wojskowy. Przecież to kontrwywiad odpowiada za ochronę generałów. Czy oficerowie SKW sprawdzili wcześniej lotnisko na którym miał lądować Tu-154? Nie. Nie było ich też na żadnym lotnisku zapasowym. Dlaczego? Ponieważ minister nie postawił im takich zadań. Nic nie było przygotowane. Gdy zapytałem o to ministra Klicha ten odpowiedział mi, że on jako minister nie wtrąca się do prac Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, bo one podlegają ministrowi Jackowi Cichockiemu.

      • Tego chojaka
        w dedykcji przeznaczyła ja w okrągłości  kuli dla bandyty ojca_pino.Gdybym chciala wyróżnić pana awatara ,i znając pana szczegulny stosunek do bliźniego swego ,Polaka ,chojak ów był by przystrojony awatrem do kwadratu. Naucz się człowieczku ku schyłkowi swemu ,tolerować Ludzi bo lubieć lub kochać tego nigdy nie nauczyłeś się. Pokój Ludziom dobrej woli.

        Ja Hrabinii

        • Naucz się człowieczku … kochać ludzi, wszystkich
          również tych zaszczutych, zgnojonych albo tylko – jak Ty – ogłupionych, przez bandytę w ciemnych okularach, co w wielu polskich domach, i Twoim zapewne, robi za wybawcę i bohatera.
          Szkoda ,,człowieczku” żeś nie widział Wigilii w 1970 w Szczecinie, Elblągu albo Gdańsku, kiedy Twoi idole doły zasypywali. Pełne trupów. A matki, żony i dzieci wypłakały oczy. Takie święta.
          A z Ciebie taki, przepełniony miłością do ludzi, Polak jak nie przymierzając …Piotrowski.

          • Moim Idolem
            jest Jan Paweł II ,prywatnie Karol Wojtyła. Jemu wierzę jemu ufam , Jemu powierzam Twoją Osobę. On z bandyty może zrobić porządnego Człowieczka,On może wszystko, On nawet ruiny ożywia nie patrząc na ducha postępu
            Naucz się wpierwy dostosować do cywilizacji, potem, nauka nauka nauka. ,Wiki,wikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwiki

          • dziękuję Pani Hrabini Ini,
            dziękuję Pani Hrabini Ini, wracasz mi wiarę w człowieka. Z najserdeczniejszymi życzeniami

          • Jesteś z ,,pokolenia JPII”? Bardzo fajnie.
            W prawicy masz święty opłatek a w lewej, za plecami, nóż trzymasz. Tak mocno – po katolicku.
            Podpisuj się : Polak-katolik.

      • Tego chojaka
        w dedykcji przeznaczyła ja w okrągłości  kuli dla bandyty ojca_pino.Gdybym chciala wyróżnić pana awatara ,i znając pana szczegulny stosunek do bliźniego swego ,Polaka ,chojak ów był by przystrojony awatrem do kwadratu. Naucz się człowieczku ku schyłkowi swemu ,tolerować Ludzi bo lubieć lub kochać tego nigdy nie nauczyłeś się. Pokój Ludziom dobrej woli.

        Ja Hrabinii

        • Naucz się człowieczku … kochać ludzi, wszystkich
          również tych zaszczutych, zgnojonych albo tylko – jak Ty – ogłupionych, przez bandytę w ciemnych okularach, co w wielu polskich domach, i Twoim zapewne, robi za wybawcę i bohatera.
          Szkoda ,,człowieczku” żeś nie widział Wigilii w 1970 w Szczecinie, Elblągu albo Gdańsku, kiedy Twoi idole doły zasypywali. Pełne trupów. A matki, żony i dzieci wypłakały oczy. Takie święta.
          A z Ciebie taki, przepełniony miłością do ludzi, Polak jak nie przymierzając …Piotrowski.

          • Moim Idolem
            jest Jan Paweł II ,prywatnie Karol Wojtyła. Jemu wierzę jemu ufam , Jemu powierzam Twoją Osobę. On z bandyty może zrobić porządnego Człowieczka,On może wszystko, On nawet ruiny ożywia nie patrząc na ducha postępu
            Naucz się wpierwy dostosować do cywilizacji, potem, nauka nauka nauka. ,Wiki,wikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwikiwiki

          • dziękuję Pani Hrabini Ini,
            dziękuję Pani Hrabini Ini, wracasz mi wiarę w człowieka. Z najserdeczniejszymi życzeniami

          • Jesteś z ,,pokolenia JPII”? Bardzo fajnie.
            W prawicy masz święty opłatek a w lewej, za plecami, nóż trzymasz. Tak mocno – po katolicku.
            Podpisuj się : Polak-katolik.