Moje Powstanie 2014. Z szacunku dla bohaterskiej historii, wyciągam współczesne wnioski

Prześlij dalej:

Początkowo miałem napisać, że co roku toczy się bezsensowna, bo identyczna dyskusja na temat Powstania, ale zmieniłem zdanie. Dyskusja jest konieczna, chociaż odkąd pamiętam nie usłyszałem ani jednego argumentu, którego nie słyszałbym rok wcześniej, właściwie od października 1944 argumenty są niezmienne. Sens odnalazłem w wielkim zwycięstwie Polski nad propagandą komunistyczną. Rocznicowe polemiki sprawiły, że skończył się jazgot Michnika i Waltera, oni przegrali, kult Powstania zwyciężył i dla tej jednej wartości warto trzymać kurs – rozmawiajmy nieustannie. Mam tylko jedną prośbę, by rozmawiać szczerze, zamiast prześcigać się w deklaracjach. W tym roku włączam się do dyskusji z ambitnym planem, żeby mimo wszystko wprowadzić świeże argumenty, w nadziei, że stara wymiana zdań zamieni się w nowe wyciąganie wniosków. Pomijając skrajnie głupie oceny Powstania, których, ku rozpaczy Michnika, jest coraz mniej, główna oś sporu dotyczy tylko i wyłącznie aspektów politycznych. Prawie nikt nie kwestionuje bohaterstwa Powstańców, niemal wszyscy oddają wieczny szacunek ofiarom niemieckiego ludobójstwa. Wrzeć zaczyna po pierwszej ocenienie politycznej, na tym też zamierzam się skupić i od razu wprowadzam nowość. Setki, jeśli nie tysiące razy czytałem, słyszałem, zgadzałem się albo protestowałem komentując te same wypowiedzi w wykonaniu tych samych stron sporu. Nocne rozmowy Polaków zaczynają się identycznie i kończą tak samo. Czy Stalin chciał, czy nie chciał przekraczać Wisłę? Czy Niemcy chcieli, czy też nie chcieli zrównać Warszawę z ziemią? Czy była szansa na wolną Polskę, czy jej nie było? Czy dowództwo mogło przewidzieć skutki dla ludności cywilnej, czy też nie miało takiej możliwości? Do znanego zestawu pytań dołożę dwa pomijane. Pierwsze. Po co gdybać? Po latach znamy wszystkie najważniejsze odpowiedzi. Drugie pytanie. Historii nie zmienimy, zatem spytajmy co dziś, z naszą wiedzą, zrobilibyśmy na wypadek powtórki z historii? Uważam, że to jedyne sensowne pytanie, dla współczesnych Polaków, które powinniśmy sobie wzajemnie, przy każdej rocznicy, stawiać.

Strony

14916 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. Z opinią Lindy się Pan zgadza? ;).
    http://www.cda....

    Pozdrawiam

  2. Przesluchalem wulgaryzmy (ponoc celowo wrzucane) przez p.Linde. Moge jedynie ubolewac ze ludzie o takim poziomie sa obecnie rzadza.
    Co do wypowiedzi Lindy - wole posluchac tego. I to nawet wiedzac ze nagrali cos o Africa Korps.
    Teraz co do pana-Kurkowego tekstu. Niestety musimy podyskutowac. Mowi sie o tym ze powstanie nieskoordynowane z sovietami jest be i lepiej bylo siedziec cicho. Zapomina sie wtedy o kilku sprawach ktore sie zdarzyly wczesniej:
    - rozwiazanie 1 - koordynacja z sovietami - odpowiedz - powstanie Wilenskie i nastepnie wywozka Polakow przez sovietow. W efekcie zero zysku dla Polski, zysk dla sovietow. Strata Niemcow.
    - rozwiazanie 2 - siedzimy cicho i jakos to bedzie. Nie bedzie. Przyklad Minska Bialoruskiego gdzie wypedzono ludzi (40% strat ludnosci cywilnej podczas wypedzania) a miasto uczyniono ''forteca' - 100% strat w budynkach (po powstaniu bylo o ile pamietam 30% - reszte wyburzyli pozniej). Pozniej weszli sovieci i zrobili 'nowe miasto' (patrz Nowa Huta). Zysk Niemcow i niewielka strata sovietow.
    W kontekscie Warszawy trzeba pamietac ze 28-VII ogloszono ze do 6 VIII ludnosc niemeicka ma opuscic miasto a 100k mezczyzn Polakow ma kopac umocnienia. Stawilo sie ok. 20. Za to Niemcy chcieli ukarac warszawiakow. Byc moze kobiety by ocalaly. Albo i nie.

    - rozwiazanie trzecie - zrobic powstanie wyprzedzajace - IMHO zabraklo czasu na przeniesienie uzbrojenia i oddzialow ktore bylo dookola Warszawy (np. w Kampinosie). No i zakladano zdroworozsadkowa (wydawalo sie) decyzje niemcow ze oddadza Warszawe po krotkiej walce aby zrobic kukulcze jajo Stalinowi. Dzisiaj wiemy ze Niemcy nie tak rozumuja (z reszta dzisiaj powtarzaja podobne bledy).

    Nie wiem czy dalbym decyzje o wybuchu powstania bez broni.
    Na pewno wiem ze tak dzisiaj reklamowanemu p. Zychowiczowi ktory podczas polgodzinnego wywiadu w telewizji publicznej nie byl w stanie powiedziec nic poza powtarzaniem w kolko jednego zdania nie podalbym reki. I to nie z powodu problemow z jego ograniczeniami umyslowymi (w sumie to glupio byc przeciwko osobom poszkodowanym przez los).

  3. Przed wyciaganiem wnioskow warto zobaczyc to:
    http://www.yout...

    Genialne bo nie ma tu zadnej interpretacji (a w przypadku fabuly nie ucieknie sie od tego), tylko wycinek tego jak bylo naprawde, dlatego efekt niesamowity.

  4. avatar

    Wzruszyła mnie, ale nie we wszystkim,  bo pod nią co roku podczepiają się zawsze różne szuje. I tym razem też.
     Trochę to wygląda, że usiłują podbijać Polakom bębenek. Objawił się nam bowiem ostatnio Napoleon XXI wieku, co Europę na Moskwę gotów poprowadzić. Hurra, Polacy, idźcie pierwsi, Europa zaraz za wami. A Napoleon w razie czego stara się o etat w Brukseli.
    W tych okolicznościach nie chciałabym powtórki z Powstania. W razie czego.
     
    Przesyłam uśmiech Powstania, czyli Aliny Janowskiej, dziś niestety już ciężko chorej.
    http://kobieta....
     
    PS nie wydaje mi się, że są zapomniane.

  5. na nich szczesliwych ludzi.

  6. avatar

    bardzo młodzi. Starsi nie byli tak szczęśliwi, bo rozważyli różne warianty i wyszło, że będzie ciężko. Wiem od powstańców z mojej rodziny

  7. "Gdyby ofensywa sowiecka nie zatrzymała się w momencie wybuchu Powstania, sowieci mogliby dojść znacznie dalej wgłąb Niemiec".

  8. Co roku to samo, z jednej i drugiej strony. Wzmożenie, patos, koturnowość postaci i atmosfery.

  9. emocje i frazesy

    MK - text dobry na dzisiaj i jutro

  10. szalenstwo mordowania, jakie ogarnelo Niemcow.

    Jaroslaw Marek Rymkiewicz.

  11. Strony