Reklama

Ten powiedział to i przestał być z nami, tamten powie coś innego i stanie się nasz. Normalne tematy, nie unikam ich, ale zawsze staram się słuchać i myśleć jak w liceum na lekcji języka polskiego. Od paru dni sporo szumu wywołują słowa Bogusława Lindy i mam wrażenie, że chyba nikt tych konkretnych słów nie zrozumiał albo się z nimi w oryginale nie zapoznał. Do dziś należałem do drugiej grupy i żyłem w przekonaniu, że Lida dokopał Tuskowi. Nic z tych rzeczy, wystarczy wziąć szerszy kontekst wypowiedzi i przede wszystkim pytanie, które poprzedziło myśli wypowiedziane przez Lindę. Pisałem już o tym dramacie, o budowaniu nowego bohatera Polski Ludowej II, którym został Franz Maurer. Na „Festynie Woodstock” jeden z młodych, wykształconych przez PRLII, najpierw wyraził podziw dla filmu „Psy” i przede wszystkim niezłomnego esbeka Franza, dopiero potem aktor podzielił się swoim zdaniem. I co takiego powiedział? Na pewno nie to, co większość usłyszała: „Ludzie myśleli, że jak odejdzie komuna, to wszyscy będą uczciwi. A tu banda tumanów dorwała się do władzy. I nic z tym nie zrobimy… Zrobicie? No to do dzieła!”. Bogusław Linda niczym nie zaskoczył, od 25 lat rozmaite autorytety powtarzają to samo – cała ta Solidarność okazała się gorsza od komuny, sami czarni i ciemnogród. Znany i uwielbiany aktor po prostu zacytował Franza Maurera: „na pohybel czarnym”. Nie chcę nikogo urazić, bo to naprawdę fachowa robota socjotechniczna i sam się czasami nabieram, ale mówiąc wprost zachwyt nad słowami Lindy świadczy tylko i wyłącznie o wielkim sukcesie Adama Michnika. Boguś, w klasycznym stylu, kolejny raz sprzedał publice paradygmat patriotyzmu, niezłomności, przyzwoitości i wizji Polski.

Komuna to nie ideał, może i trochę przaśna, ale na szczęście istnieli dzielni esbecy. Chyba widzowie „Psów” zapomnieli i o tym, że Franz był bohaterem już za PRL i nie zabijał studentów w bramie, tylko jednego szalonego działacza Solidarności „zdjął” z dachu, gdy ten strzelał do Bogu ducha winnych cywilów. W „Psach” Janka Wiśniewskiego pijana esbecka brygada symbolicznie wyniosła na drzwiach, podobnie umierał młody AK-owiec w „Popiele i diamencie” – na śmietniku historii. Gdy wesoła ekipa paliła akta na śmietnisku, to nie było w nich teczki Popiełuszki, oni palili kwity na księdza, który był zamieszany w kradzieże i „rżnął” dziwki. Nowy (Cezary Pazura) zatrudniony w pionie, był synem opozycjonisty, czyli miał plecy i wcisnęli fachowcom łamagę. Nowy został przedstawiony jako kompletny idiota i… uwaga KAPUŚ-OSZOŁOM, bo chciał zapobiec paleniu dowodów zbrodni PRL. Czy po tej krótkiej recenzji „Psów” nadal słowa Lindy brzmią tak doskonale, jak się wydawało? Linda ma sześćdziesiąt lat, umiał żyć w PRL, umiał po 1989 i wie kiedy można sobie podnieść gażę. Tusk się kończy, to Boguś niczego nie ryzykując puścił oko do młodzieży, żeby być fajnym. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden detal. On powiedział „władza”, nie żaden Tusk, Komorowski, czy nawet Sienkiewicz. Zawsze się tak mówiło, nawet przy takich okazjach, jak stary towarzysz przychodził na halę fabryczną, czy do świetlicy ZSMP, mówił to samo: „Wiecie, tak między nami, kurwa jego mać, to się już na to wszystko patrzeć nie da, co oni wyprawiają, no ale trzeba robić swoje”. Zmienia się klimat, Linda przeżył podobnych zmian dziesiątki i nie musi się zastanawiać, instynkt mu podpowiada kiedy i co wolno. Z drugiej strony, żeby tak strasznie nie deprecjonować występu amanta i herosa polskiej kinematografii, chcę przytoczyć fragment wypowiedzi Lindy o „Pokłosiu”, który jakoś umknął, a brzmi wyjątkowo, jak na standardy lepszego towarzycha:

Reklama

„ Trochę się ścięliśmy. Władek zastanawiał się, dlaczego tak długo nie może nakręcić tego filmu. Powiedziałem mu, że Amerykanie najpierw pokazali masę filmów o bohaterskim Wietnamie, zanim pojawiły się krytyczne obrazy. Mówię mu, że on od razu chce pokazać, że to my zabijaliśmy Żydów. Obraził się na mnie…”

Każdy wymierzony cios i kamień rzucony w stronę TEJ władzy ma swoje znaczenie i nie ma sensu darowanemu koniowi zerkać w zęby, ale warto się zastanowić, czy część tych ciosów i kamieni nie idzie Panu Bogu w okno. Innymi słowy, czy to nie są fajerwerki tuż przed śmiercią króla i na cześć nowego władcy. Paradoksalnie odbieram słowa Lindy jako przełom, ale to nie Linda i reszta towarzystwa się przełamała, oni tylko coraz głośniej ogłaszają, że Tusk się złamał i pytają komu teraz grać kultowe sceny.

Reklama
Poprzedni artykułMoje Powstanie 2014. Z szacunku dla bohaterskiej historii, wyciągam współczesne wnioski
Następny artykułUmarł „układ”, ale wypromował „sitwę”
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

20 KOMENTARZE

    • To był hipopotam, u
      To był hipopotam, u “Dziewczyn”. W mojej mieścinie były dwa zakłady fotograficzne. Jeden to “Francuz”, drugie “Dziewczyny”. Francuz, bo przyjechał z Francji do mieściny, “Dziewczyny”, bo dziewczyny prowadziły ten zakład. Nie wiem dlaczego trafiłem do “Dziewczyn”, pewnie przez hipopotama albo dlatego, że “Francuz” rzadko był trzeźwy.

      • Hipopotam.
        Ciekawe czy "u dziewczyn" można jeszcze zrobić sobie słitfocię z tym hipopotamem.
        W moim dużym mieście do dzisiaj działa zakład fot. gdzie robiłem sobie zdjęcia do "ledykimacji" szkoły podstawowej, która to ledykimacja była do celów biletów ulgowych komunikacji miejskiej i do kina.

    • To był hipopotam, u
      To był hipopotam, u “Dziewczyn”. W mojej mieścinie były dwa zakłady fotograficzne. Jeden to “Francuz”, drugie “Dziewczyny”. Francuz, bo przyjechał z Francji do mieściny, “Dziewczyny”, bo dziewczyny prowadziły ten zakład. Nie wiem dlaczego trafiłem do “Dziewczyn”, pewnie przez hipopotama albo dlatego, że “Francuz” rzadko był trzeźwy.

      • Hipopotam.
        Ciekawe czy "u dziewczyn" można jeszcze zrobić sobie słitfocię z tym hipopotamem.
        W moim dużym mieście do dzisiaj działa zakład fot. gdzie robiłem sobie zdjęcia do "ledykimacji" szkoły podstawowej, która to ledykimacja była do celów biletów ulgowych komunikacji miejskiej i do kina.

  1. A któż to jest ten Bogusław Linda?
    Że w młodości zigolak – słyszałem. A tak w ogóle, oprócz, że odstawia marne przedstawienia i cwelebryci się, to czego dokonał, by jego twierdzenia miały znaczenie?

    Przejrzałem urywki video tej "akademii" – żałosne to stado, które ma takie "autorytety". Kolejny pajac w cyrku Owsiaka.

    Zwróćmy uwagę na sedno wypowiedzi: "Mówię mu, że on od razu chce pokazać, że to my zabijaliśmy Żydów…”. Czyli, że jego koleś, który zaraz potem odegrał rolę "niezłomnego" robiąc "Stronga",  może kłamać za Grossem i innymi – tylko jest na to za wcześnie.

    Poza tym, wbrew pozorom i pierdołowatym wypowiedziom Bogusia, "władza daje". Pasikowski dostał na załgane Pokłosie co najmniej 3,5 mln zł.

  2. A któż to jest ten Bogusław Linda?
    Że w młodości zigolak – słyszałem. A tak w ogóle, oprócz, że odstawia marne przedstawienia i cwelebryci się, to czego dokonał, by jego twierdzenia miały znaczenie?

    Przejrzałem urywki video tej "akademii" – żałosne to stado, które ma takie "autorytety". Kolejny pajac w cyrku Owsiaka.

    Zwróćmy uwagę na sedno wypowiedzi: "Mówię mu, że on od razu chce pokazać, że to my zabijaliśmy Żydów…”. Czyli, że jego koleś, który zaraz potem odegrał rolę "niezłomnego" robiąc "Stronga",  może kłamać za Grossem i innymi – tylko jest na to za wcześnie.

    Poza tym, wbrew pozorom i pierdołowatym wypowiedziom Bogusia, "władza daje". Pasikowski dostał na załgane Pokłosie co najmniej 3,5 mln zł.