Reklama

Dzieją się rzeczy niezmiernie ciekawe, nie będę już tłukł tematu antykomora, powiem jedynie tyle

Dzieją się rzeczy niezmiernie ciekawe, nie będę już tłukł tematu antykomora, powiem jedynie tyle, że strona, którą zbudowałem: www.antykomor.eu, w ciągu 24 godzin osiągnęła taki wynik w rankingu Alexa, jaki miał antymokor.pl przez ponad rok funkcjonowania. Pokazuje to jakim „zagrożeniem” była anonimowa witryna, pokazuje jaki maił być efekt działań – do każdego dotrzemy. Naturalnie ten wynik strona zawdzięcza całej akcji, za którą kolega Frycz powinien podziękować ABW, Tuskowi, Komorowskiemu, posłać kwiaty. Mój wynik jest niezły, sam Frycz na „surowej” tekstowej stronie, niczym z paleolitu internetowego, zrobił skok z 3 milionów na 270 tysięcy. Erekcja jak po suplemencie diety! Gdyby mi ktoś dał taki dar na początku funkcjonowania Portalu kontrowersje.net, dziś byłbym WYDAWCĄ, a ten ktoś moim ulubieńcem, serdecznym przyjacielem,. No, ale obiecałem dość, to dość. W tle tych istotnych akcji, na szczęście spalonych i to dzięki „drugiemu obiegowi”, dzieją się rzeczy równie ważne. Piszę równie ważne chociaż gdy zacznę pisać rzeczy mogą się wydawać nieporównywalne. Kwestia ustawienie czujników, dla mnie rzeczy są tożsame, zasadzają się na niższości, sprowadzaniu na swoje miejsce. Pierwszą taką rzecz z brzegu, równie istotną jak najzwyklejsze w świecie represje władzy, jest kompromitacja z kandydaturą Leszka Balcerowicza. W telewizji można sprzedać wszystko, według zasady jeden obraz wart 1000 słów, dlatego trzeba dać sobie spokój z tym, co telewizja nakłamała obrazem i wrócić do początku akcji. Akcja zaczęła się optymistycznie, trudno o fajniejszą okazję niż wypromowanie wielkiego autorytetu Balcerowicza, światowej klasy ekonomistę, cudotwórcę wręcz, najbardziej odpowiedniego kandydata na szefa MFW. Tusk z niedobitkami od propagandy rzucił się na tego krakersa i tylko zapomniał, że już zęby zjadł mieląc wcześniejsze i niekończące się wstawki propagandowe. Zorientował się dość szybko jak na Tuska, że tego krakersa, dziąsłami nie zmieli. Pociamkał, pociamkał i wypluł. Wypluł kandydaturę Balcerowicza, bo zrozumiał, że sprawa jest przegrana i to z kretesem. Owszem da się porobić trochę zadymy wokół wielkich ambicji tego rządu, ale jak przyjdzie ogłosić wynik konkursu stanie się padaczka. Tusk wypluł Balcerowicza, bo nie było jak go ugryźć na europejskiej arenie, ale wypluł coś jeszcze. Warto sobie zderzyć dwie legendy sprzedawane mało oświeconemu ludowi, a właściwie jedną legendę i jedną prawdziwą historię. Pewnie niektórzy się dziwią, co też takiego prawdziwego może powiedzieć ekipa zbudowana z samej propagandy. Może, co więcej może powiedzieć coś niezwykle prawdziwego, boleśnie prawdziwego, z czym najwięksi krytycy propagandowej ekipy zgodzą się jako pierwsi. Wcześniej jednak opowiem legendę.

Reklama

Legenda o zielonej wyspie, na której żyją światowej klasy ekonomiści, realizujący raz po razie same cudy gospodarcze oraz ścigający europejskie wartości. Efekt tych cudownych i nieustających przemian jest taki, że mamy milion dwieście wniosków o bilingi, a średnia emerytura w Polsce wynosi 250 euro, czyli mniej niż dostaje turecki emigrant w niemieckim „pośredniaku”. Podobnie rzecz wygląda ze średnią pensją, tutaj możemy zastosować inne porównanie. Polski wykładowca z tytułem doktora, jak wyciągnie 4 tysiące, tyrając po 12 godzin, na dwóch etatach, to jest szczęśliwcem. Tyle samo dostaje senegalska salowa w szpitalu na peryferiach Berlina. Po co mi ta demagogia? Ona jest mi potrzebna do tego, by pokazać, że niejaki Balcerowicz, cudotwórca i jeden z ojców chrzestnych powyższych parametrów, po dwudziestu latach nieustannie proponuje to samo. Należy ciąć wydatki, dusić inflację, razem z emerytami i tanią siłą roboczą, na poziomie tureckich i senegalskich emigrantów, czyli po prostu Polaków. Gdy już nie ma co do gara włożyć, trzeba sprzedać co się da lub oddać do lombardu, natomiast tym co mają inne pomysły wypisać mandaty i powiesić serwery. Ładna mowa o ekonomi, cudzie, inwigilacji, nadzorze, pałowaniu za obrazę organów, palenie zniczy, zamykanie ust, a wszystko opowiedziane jako legenda o wolności, strefie euro i wartościach europejskich. Tylko, że taka cudowna legenda o wolności i ekonomii jest w miarę bezpieczna w Polsce. Tutaj wyjdzie kilku dobrze ubranych, dokładnie upudrowanych i sprzeda radosne europejskie hasła: „jesteśmy tygrysem Europy”, „każdy nam zazdrości światowej klasy ekonomisty Balcerowicza”, „Polska dokonała cudu gospodarczego”, „jesteśmy równorzędnym partnerem Europy”, „mam najlepsze stosunki z Niemcami, Rosją i UE”, „każdy inteligentnym europejski Polak, wie, że Balcerowicz jest wybitny, a Polska kwitnie”, „jako premiera zaskoczyła mnie nadgorliwość służb”, „jako premier nie wiem skąd ta drażliwość policji”. Wszystko pięknie jak w bajce, to znaczy jak w legendzie, ale pora przejść do boleśnie prawdziwej historii.

Podział jest dość jasny, istnieje w Polsce nie zakompleksiony postępowy ruch w kierunku zachodnim i istnieje parafia, która uważa, że Polska jest rozgrywana na arenie europejskiej oraz światowej, tak nieludzko, że ociera się o śmieszność. Zostawiam grupę reakcjonistów i przechodzę do bolesnych słów lepszej części społeczeństwa. Oni to jednym głosem i takimi nazwiskami jak: Rossati, Bielecki, Tusk i jeszcze kilka innych wybitnych, mówią bez ogródek. A mówią tak. Nic nie znaczymy w Europie, Polska nie ma szans z wybitnym polskim Balcerowiczem żyjącym na cudownej wyspie, wszystko załatwią między sobą NAJWIĘKSZE PAŃSTWA EUROPEJSKIE. Mało cudów i liczenia się w świecie z najlepszymi stosunkami? W takim razie dołożę jedną perełkę z tego dictum gremialnego. Liczą się interesy WIELKICH PAŃSTW. Dalej nie będę się znęcał. Swoją drogą ile to trzeba znanych nazwisk, żeby do „europejskiego” ciemnogrodu dotarło to, co od lat powtarza jeden Kaczyński. Cała boleśnie wyłożona prawda, przez piewców sowchozu europejskiego, zwanego UE, jak i apologetów polskiej polityki zagranicznej, która żadną miarą nie jest polityką, a tym bardziej zagraniczną. Jak to było możliwe, że z takim potencjałem: najlepsze stosunki z Niemcami, Rosją, UE, cud gospodarczy, fenomen w Europie, europejskie wartości, genialny świtowej klasy ekonomista, Polska nadzorowana (idealne słowo) przez Donalda Tuska i ku uciesze lepszej części społeczeństwa, nawet nie stanęła w blokach startowych. Zabrakło czegoś, co znamy z wywiadów przedmeczowych: „damy z siebie wszystko”. Nic podobnego, wyszedł napastnik (bardzo celne słowo) Tusk i oświadczył, że dostaliśmy w dupę, zanim wyszliśmy z szatni, po czym przeciął wstęgę najbardziej inteligentnego budynku w Europie, postawionego w Brukseli, za 20 milionów euro z polskich podatków. Opowiem jak to jest możliwe, zaczynając od naszej, polskiej gwiazdy ekonomii. Balcerowicz w świecie jest nikim, jeśli ktoś z takich zwykłych śmiertelników europejskich, kojarzy Balcerowicza, to może studenci ekonomii, przy okazji wykładu dotyczącego wielkich ekonomicznych pomyłek Jeffreya Sachsa. Nikt więcej z tych wychodzących na ulicę w Grecji, Hiszpanii, Portugalii, a za chwilę we Włoszech i Belgii o Balcerowiczu nigdy nie słyszał. I teraz uwaga, gdyby ci wszyscy wymienieni, usłyszeli teraz o Balcerowiczu, a potem usłyszeli samego Balcerowicza i jego nieśmiertelne recepty, to mielibyśmy I Wojnę Europejską.

Ktoś sobie wyobraża, że Balcerowicz, jako szef MFW, europejskiemu audytorium pogrążonemu w kryzysie, ludziom którzy zaczynają bankrutować orżnięci na spekulacjach walutowych i surowcowych, sprzedaje taką receptę, jaką legendę wciska się parafialnym polakom od 20 lat? Niech sobie ktoś wyobrazi: Włochów, Greków, Portugalczyków, Hiszpanów zachwyconych intelektualnie ofertą Balcerowicza. Niech sobie ktoś wyobrazi, że ci zachwyceni, w telewizji i prasie, pozostałych niezadowolonych ciemniaków mieszają z błotem i w ten oto cudowny sposób Europa walczy 20 lat z kredytem. Po walce wychodzi szef MFW Leszek Balcerowicz i starczym dyszkantem zapowiada kolejny etap reformy: „musimy ciąć wydatki, pensje, emerytury, inflację, już jesteśmy blisko”. Nie mam takiej wyobraźni, ale mam rozum i autorów legendy dla parafialnych Polaków, w Europie cienko widzę, w ogóle ich nie widzę. Taki reformator jak Balcerowicz i takie zaplecze intelektualne jak za Balcerowiczem i całym tym ludowym podaniem stoi, w Europie nie ma czego szukać. Balcerowicza postawiono na urzędzie z dwóch powodów. Przede wszystkim Balcerowicz jak każdy marksistowski ekonomista jest doktrynerem, czyli wyznawcą, szybciej umrze, niż przestanie chodzić do kościoła. Tak jak klepał pacierze po katedrach o wyższości kolektywu nad własnością prywatną, tak z fanatyzmem neofity składał ofiary bożkowi „neoliberalizmu”, czytaj demokracji ludowej. Balcerowicz nigdy nie był liberałem, był socjalistą, który przeszedł na neoliberalizm, a ta karykatura liberalizmu jest czymś pomiędzy socjalizmem i dziwiętnastowiecznym kapitalizmem. Socjalistycznie uwłaszczało się fabryki pod zagranicznych dziwiętnastowieczny kapitalistów i krajowych socjalistycznych kacyków. Tym, sposobem powstały w Polsce monopole, oligopole i kartele, nie wolny rynek. Wolny rynek w Polsce istnieje tylko i wyłącznie od niższego szczebla średniego w dół i to zawdzięczamy między innymi zwykłemu figurantowi zachodnich i krajowych inwestorów, jakim był Balcerowicz. Balcerowicz był tani w utrzymaniu, wystarczyło mu przyznać budżetową pensję, parę podrzędnych nagród i wiernie się modlił ulubionym paciorkiem ”tyle warte ile warte”. Balcerowicz po 20 latach w rozmowie z innym magikiem, tym razem już ściągniętym z trzeciej ligi europejskiej, nie miał nic do powiedzenia na temat ekonomii, czy nawet rachunku ekonomicznego jaki należy zastosować do systemu emerytalnego. Balcerowicz rozpaczliwe pytał o jakieś teoretyczne opracowania, ocierające się o mistykę, zamiast odpowiedzieć na liczby.

Balcerowicz jest jednym z powodów, drugim powodem jest sama Polska i nic innego jak światowy spisek żydowski. Żadna finansowa instytucja, na tym poziomie nigdy nie będzie obsadzona kimś innym niż wybrańcem narodu wybranego. Technika jest dwojaka, albo na całość i po prostu czystej krwi kandydat albo krwista i mentalna mieszanka dla niepoznaki. Nie ma innej drogi. Ten obszar jest najbardziej hermetycznym obszarem, opanowanym szalejącym nacjonalizmem. I owszem, miałby szansę Polak stanąć na czele MFW, ale ten Polak musiałby się nazywać co najmniej Zenon Goldman, być mężem co najmniej Krystyny Rothschild i mieszkać jakieś 7 lat w NYC, mieć swoją teczkę w CIA lub w FSB. Dopiero wówczas taki Polak, zmyłby z siebie hańbę Żyda wschodniego, bo do bajki zwanej światowe finanse, zatrudnia się prawdziwe, czystej krwi księżniczki i książęta, nie żebraków. Na kopciuszka od czasu do czasu ktoś się załapuje, mocna psychologiczna wskazówka, pośledni jeśli będą się bardzo starać, mają niewielką szansę dostać furę, skórę i komórę, oczywiście wytyczne finansowe, to już działka prawdziwych nacjonalistów żydowskich. Działa to tak pięknie, że najwierniejszymi obrońcami tego mechanizmu nacjonalistycznego i na poły religijnego, są najgłupsi goje i pół-goje, aspirujący do świateł kamer, wydań okolicznościowy, katedr i tym podobnych nobilitacji. Polska jest w świecie niczym, ponieważ w Polsce rządzą zakompleksieni goje, co jest jednym nieszczęściem. Drugim nieszczęściem Polski jest nagromadzenie najgłupszego, wyśmiewanego przez prawdziwych Żydów odprysku narodu wybranego: wschodnich pół-gojów. To nie prawda, że w Polsce rządzą Żydzi, tutaj skrajna prawica zachowuje się dość niepoważnie, gdyby w Polsce rządzili prawdziwi Żydzi, mielibyśmy w Polsce przynajmniej Szwajcarię. W Polsce rządzi najgłupszy odprysk narodu żydowskiego, pół-goje, którzy stają na łbach, żeby pokazać swoim czystej krwi rodakom jak bardzo są przydatni. Pokazuję i błagają, żeby ich nie rozwiązywać kwestią, żeby ciągle dawać im szansę, żeby dostrzec w nich prawdziwych Żydów.

Takich pół-gojów, co to według żydowskiej tradycji nigdy Żydami nie będą, mamy w Polsce sporo w najbardziej newralgicznych miejscach: media, polityka, kultura, gospodarka. Roboczo to plemię poślednich Żydów nazywa się żydokomuna, ale i tu nie ma pełnego problemu. Pełen problem jest szerszy, kulturowy, otóż zachodni prawdziwi Żydzi są głęboko przekonani, że wschodni Żydzi jeżdżą furmanką i prowadzają niedźwiedzia po trotuarze. Byłoby to zabawny rykoszet w stronę tych wszystkich pół-gojów w rodzaju Adama Michnika i jego redakcji, którzy tak ciężko harują piątek, świątek i sobotę, aby pokazać w jak nędznym kraju przyszło im żyć, gdyby nie to, że przez kompleksy pół-gojów mamy takich ekonomistów jak Balcerowicz i takie szanse w Europie, że nawet z szatni nie wybiegamy. Bez większej nadziei na spełnienie mojej prośby, miałbym mimo wszystko taką podpowiedź, dla wszystkich, którym na słowo Żyd, miękną kolana, ciarki chodzą po plecach i już się zapierają wszystkimi kończynami, by nie dostać między oczy antysemitą. Cały ten boleśnie prawdziwy obraz naszej rzeczywistości, nie mający nic wspólnego z opowiadaną legendą, nie musi aż tak bardzo boleć. Tym bardziej wrażliwym proponuję opcję znajdź/zamień, dostępną w każdym edytorze. Proszę znaleźć Żyda… spokojnie, tylko w tekście i zamienić na, bo ja wiem, kogo tam się nienawidzi… O! Na przykład na Polaka. Znajdujemy Żyda, zamieniamy na Polaka i całkiem inny tekst na się rodzi, tym razem prawdziwy jak cholera i trzeba się bić w piersi. Wypadałoby jeszcze zrobić parę korekt „z palca”, broń Boże nie ruszamy spisku, spisek zostawiamy, znajdujemy tylko przymiotnik żydowski i w to miejsce wpisujemy „smoleński”. Teraz tylko Rothschilda wymienić ma Kaczyńskiego, Goldmana na Ziemkiewicza, ostatnio modny jest Zaremba i daję pełną gwarancję przyjemności, w trakcie czytania nowego tekstu. Tak właśnie działają emocje tych, którzy słuchają bajek i ci, którzy znają bolesną prawdę, doskonale wiedzą jakie bajki opowiadać, bo sami używają rozumu do generowania emocji i zysków.

Reklama
Poprzedni artykułKto obraził Mira – skarbnika PO.
Następny artykułListy krwią pisane
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

39 KOMENTARZE

  1. W ramach egzaminu z logiki…
    Czy ten cytat:
    “Ten budynek jest dzisiaj najinteligentniejszym budynkiem w całej Belgii, głównie dlatego, że będą w nim pracowali, już pracują, niezwykle oddani i Unii Europejskiej, i Polsce, jakże często, młodzi ludzie”, świadczyć może, że na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego obrazili się na LOGIKĘ ? Czy też brak “logiki w praktyce” dotyczy tylko niektórych absolwentów 🙂 , szczególnie studiów historycznych ?

    • ,,Inteligentny budynek” wymyślili spece od zabezpieczeń
      sterowania oświetleniem, klimatyzacją i ogrzewaniem. Zaś wyższy stopień mieszkaniowej ,,inteligencji” polega na elektrycznie sterowanych roletach i systemach multi-room. Nie trzeba być od razu Stanisławem Lemem, żeby wiedzieć, że tyle w tym inteligencji ile projektant oprogramowania zaszył w pamięci procesora.
      Ale takie są dzisiaj standardy nadwiślańskich ,,yntelygentów”, a gdańskich – w całej krasie.
      I wcale się swojej głupoty nie wstydzą, obnoszą się z tym po Europie i po świecie.
      Jeden kretyn objawił się Ameryce a drugi poleciał do Afryki – ,,diemokracje robić”.
      Jaka ,,inteligencja” budynków – tacy goście.
      Michelle say – no.

  2. W ramach egzaminu z logiki…
    Czy ten cytat:
    “Ten budynek jest dzisiaj najinteligentniejszym budynkiem w całej Belgii, głównie dlatego, że będą w nim pracowali, już pracują, niezwykle oddani i Unii Europejskiej, i Polsce, jakże często, młodzi ludzie”, świadczyć może, że na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego obrazili się na LOGIKĘ ? Czy też brak “logiki w praktyce” dotyczy tylko niektórych absolwentów 🙂 , szczególnie studiów historycznych ?

    • ,,Inteligentny budynek” wymyślili spece od zabezpieczeń
      sterowania oświetleniem, klimatyzacją i ogrzewaniem. Zaś wyższy stopień mieszkaniowej ,,inteligencji” polega na elektrycznie sterowanych roletach i systemach multi-room. Nie trzeba być od razu Stanisławem Lemem, żeby wiedzieć, że tyle w tym inteligencji ile projektant oprogramowania zaszył w pamięci procesora.
      Ale takie są dzisiaj standardy nadwiślańskich ,,yntelygentów”, a gdańskich – w całej krasie.
      I wcale się swojej głupoty nie wstydzą, obnoszą się z tym po Europie i po świecie.
      Jeden kretyn objawił się Ameryce a drugi poleciał do Afryki – ,,diemokracje robić”.
      Jaka ,,inteligencja” budynków – tacy goście.
      Michelle say – no.

  3. W ramach egzaminu z logiki…
    Czy ten cytat:
    “Ten budynek jest dzisiaj najinteligentniejszym budynkiem w całej Belgii, głównie dlatego, że będą w nim pracowali, już pracują, niezwykle oddani i Unii Europejskiej, i Polsce, jakże często, młodzi ludzie”, świadczyć może, że na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego obrazili się na LOGIKĘ ? Czy też brak “logiki w praktyce” dotyczy tylko niektórych absolwentów 🙂 , szczególnie studiów historycznych ?

    • ,,Inteligentny budynek” wymyślili spece od zabezpieczeń
      sterowania oświetleniem, klimatyzacją i ogrzewaniem. Zaś wyższy stopień mieszkaniowej ,,inteligencji” polega na elektrycznie sterowanych roletach i systemach multi-room. Nie trzeba być od razu Stanisławem Lemem, żeby wiedzieć, że tyle w tym inteligencji ile projektant oprogramowania zaszył w pamięci procesora.
      Ale takie są dzisiaj standardy nadwiślańskich ,,yntelygentów”, a gdańskich – w całej krasie.
      I wcale się swojej głupoty nie wstydzą, obnoszą się z tym po Europie i po świecie.
      Jeden kretyn objawił się Ameryce a drugi poleciał do Afryki – ,,diemokracje robić”.
      Jaka ,,inteligencja” budynków – tacy goście.
      Michelle say – no.

  4. To persony
    z kryzysem tożsamości, często z wyrwanymi korzeniami. Niepewność pochodzenia “zmusza” ich do lokowania się na górze, np. w instytucjach państwowych, nieformalnych okręgach decyzyjnych, ponieważ nienawidzą dołów, czyli miejsca dla kopanych.

  5. To persony
    z kryzysem tożsamości, często z wyrwanymi korzeniami. Niepewność pochodzenia “zmusza” ich do lokowania się na górze, np. w instytucjach państwowych, nieformalnych okręgach decyzyjnych, ponieważ nienawidzą dołów, czyli miejsca dla kopanych.

  6. To persony
    z kryzysem tożsamości, często z wyrwanymi korzeniami. Niepewność pochodzenia “zmusza” ich do lokowania się na górze, np. w instytucjach państwowych, nieformalnych okręgach decyzyjnych, ponieważ nienawidzą dołów, czyli miejsca dla kopanych.

  7. Jak zwykle wspaniała analiza,
    Jak zwykle wspaniała analiza, jeżeli prawdziwa, a na pierwszy rzut oka wygląda na prawdopodobną, daje częściowo odpowiedź, dlaczego jesteśmy tak dziwnym państwem.
    Półkrewki w hodowli koni udają się znakomicie. Jednakże w tym przypadku ta mieszanka jest chyba najgorszą z możliwych. Wiecznie na usługach, wiernopoddańczo służący jakiejś idei, żeby ukryć/udowodnić (efekt ten sam) i dlatego bezideowi.
    Manewr, jakiego dokonała żydokomuna w kierunku neoliberalizmu uważam za najobrzydliwsze widowisko jakie oglądamy od ponad 20 lat. Wielu Polaków dało się nabrać na szczerość intencji.
    Kurka, Twoja teoria pół gojów wiele wyjaśnia. Zachowania tych neofickich pół gojów z kompleksami może być tajemnicą naszych porażek.

  8. Jak zwykle wspaniała analiza,
    Jak zwykle wspaniała analiza, jeżeli prawdziwa, a na pierwszy rzut oka wygląda na prawdopodobną, daje częściowo odpowiedź, dlaczego jesteśmy tak dziwnym państwem.
    Półkrewki w hodowli koni udają się znakomicie. Jednakże w tym przypadku ta mieszanka jest chyba najgorszą z możliwych. Wiecznie na usługach, wiernopoddańczo służący jakiejś idei, żeby ukryć/udowodnić (efekt ten sam) i dlatego bezideowi.
    Manewr, jakiego dokonała żydokomuna w kierunku neoliberalizmu uważam za najobrzydliwsze widowisko jakie oglądamy od ponad 20 lat. Wielu Polaków dało się nabrać na szczerość intencji.
    Kurka, Twoja teoria pół gojów wiele wyjaśnia. Zachowania tych neofickich pół gojów z kompleksami może być tajemnicą naszych porażek.

  9. Jak zwykle wspaniała analiza,
    Jak zwykle wspaniała analiza, jeżeli prawdziwa, a na pierwszy rzut oka wygląda na prawdopodobną, daje częściowo odpowiedź, dlaczego jesteśmy tak dziwnym państwem.
    Półkrewki w hodowli koni udają się znakomicie. Jednakże w tym przypadku ta mieszanka jest chyba najgorszą z możliwych. Wiecznie na usługach, wiernopoddańczo służący jakiejś idei, żeby ukryć/udowodnić (efekt ten sam) i dlatego bezideowi.
    Manewr, jakiego dokonała żydokomuna w kierunku neoliberalizmu uważam za najobrzydliwsze widowisko jakie oglądamy od ponad 20 lat. Wielu Polaków dało się nabrać na szczerość intencji.
    Kurka, Twoja teoria pół gojów wiele wyjaśnia. Zachowania tych neofickich pół gojów z kompleksami może być tajemnicą naszych porażek.

  10. jakem siewca
    Ja tu może nie wymyślam grochu, może propaguję utwory, które dawno już są wszystkim znane, ale dla mnie to odkrycie, które "zrobiło mój dzień". Może się okazać, że to fałszywka, antysemicka prowokacja. Nie wiem, pozostawiam to pod osąd mądrzejszych i bardziej przenikliwych ode mnie. To chyba jest nie bardzo nie na temat?

  11. jakem siewca
    Ja tu może nie wymyślam grochu, może propaguję utwory, które dawno już są wszystkim znane, ale dla mnie to odkrycie, które "zrobiło mój dzień". Może się okazać, że to fałszywka, antysemicka prowokacja. Nie wiem, pozostawiam to pod osąd mądrzejszych i bardziej przenikliwych ode mnie. To chyba jest nie bardzo nie na temat?

  12. jakem siewca
    Ja tu może nie wymyślam grochu, może propaguję utwory, które dawno już są wszystkim znane, ale dla mnie to odkrycie, które "zrobiło mój dzień". Może się okazać, że to fałszywka, antysemicka prowokacja. Nie wiem, pozostawiam to pod osąd mądrzejszych i bardziej przenikliwych ode mnie. To chyba jest nie bardzo nie na temat?