Reklama

Madzia Środa, znana szerzej, jako prof. Magdalena Środa, oburzyła swoimi ostatnimi naukami z fejsbukowej katedry nauk wszelakich i jakichkolwiek, liczne środowiska prawicowe.

Nie rozumiem tego oburzenia. Po pierwsze Madzia twierdzi, że należy chodzić tam, gdzie można spotkać ludzi prawdziwie wierzących w Boga:

Nic się nie zmieni dopóki nie zaczniemy bojkotować kościołów lub chodzić tylko tam, gdzie są księża wierzący w Boga…

Implicite mamy tutaj powiedziane, że jest źle, a poprawić się może, jeśli zaczniemy.. itd.

Następnie, Madzia strasznie psioczy na kulturę i elementy naszej tożsamości narodowej sięgające średniowiecza. Wszyscy wiemy, na jakim nieśrdniowiecznym poziomie jest profesura Madzi Środy. Profesura  –   czyli średniowieczny wynalazek i  nasz kulturowy, żywy do dzisiaj, fenomen intelektualny. Tutaj też by się zgadzało.

I w końcu chodzi o szczerość Madzi, o ten prosty, czy prostacki, tego nie jestem pewien, emocjonalny napad wścieklizny lewicowej ideologii. W gruncie rzeczy wolę dzisiejszy moralny i doktrynalny ekshibicjonizm lewicy, niż PRL`owską, czy PO`wską przebiegłość, eufemizmy, chytre przemilczenia i pokrętne przeinaczenia. Dużo łatwiej zorientować się, gdzie kto stoi.

Za taką zaś postawę, przykrą w odbiorze, ale jednocześnie prawdziwą, naprawdę nie powinniśmy na lewaków się gniewać. Oby więcej takich wystąpień, a o drugą i kolejne kadencje, nie będziemy się musieli wielce martić.

————————
cytaty z Madzi Środy 

Reklama

2 KOMENTARZE