Leonard Etel czyli nowy kandydat do tańca z gwiazdami

Prześlij dalej:

Taki jest właśnie Etel, który w szkole był nieukiem, chciał być wuefistą, ale przypadkowo poszedł na studia prawnicze, nie myśląc, nie kierując się świadomym wyborem, ale naśladując to, co robili koledzy. I jest z tego teraz dumny. Już w młodości brak mu było zdolności refleksji nad swoimi czynami i ta przypadłość pozostała Jego Magnificencji na starość. Dokładnie tak samo jak Kudryckiej. Jeszcze raz zobaczcie filmy na You Tubie z tą niewątpliwą gwiazdą polskiego życia publicznego.

Etel miał w życiu wiele szczęścia. Handlował, jak sam wspomina, czym się dało, żwawo obracał łopatą w robocie (nawet 30 godzin bez przerwy), a potem został uczonym, autorem niezliczonej ilości publikacji, profesorem, dziekanem i rektorem uniwersytetu. Szanowane stanowiska. Co prawda został uczonym tylko w zakresie prawa podatkowego, a to przecież nie jest nauka tylko pewien typ wiedzy praktycznej i prostej. Bardzo prostej wiedzy, którą przetwarzać mogą jedynie ludzie pozbawieni wykształcenia i erudycji, prostolinijni i koniecznie prostaccy w rozumowaniu.

Etel nie kryje się ze swoim prostactwem. Pokazał go bez skrępowania w wywiadzie zamieszczonym w „Rzeczpospolitej”. Prostactwo mu nie tylko nie przeszkadza. Jak sam wskazuje w przywołanym wywiadzie, ono jest cechą jego stylu życia i podstawą sukcesu w kontaktach z ludźmi.

A jest to człowiek lubiany. Może nawet szanowany. O tym się mówi w tzw. środowisku akademickim. Chociaż obserwatorowi z zewnątrz trudno zrozumieć dlaczego. Wydaje mi się, że tylko dlatego, iż środowisko akademickie jest dzisiaj w przeważającej części dokładnie takie jak Etel. Nikogo nie słucha, zachowuje się instynktownie i całkowicie pozbyło się zdolności analizy i krytycznego myślenia. Zwłaszcza zaś zdolności do zajmowania własnego, samodzielnego stanowiska. Pełne oportunistów, kabotynów, megalomanów, ignorantów i bezczelnych głąbów jest zapatrzone w siebie. Nosy profesorom sczerwieniały, ale oni nie patrzą w lustro. Krytyków traktują jako niegroźne psy szczekające w koło. Profesorska karawana idzie dalej. Jak opisana wcześniej karawana złożona z tercetu Zawiślak, Woźnicki, Wnorowski.

Pomimo swego prostactwa Etel zrobił karierę akademicką. Podkreślmy – pomimo skrajnego prostactwa, od razu rzucającego się w oczy każdemu bystrzejszemu obserwatorowi. Teraz rektor rozstrzyga o losie uczelni i zatrudnionych na niej pracowników. Ma też wpływ na polskie prawo podatkowe. Trudno właściwie zrozumieć dlaczego został szefem komisji kodyfikacyjnej? Potrzeba tam gwiazdy, profesora, pozornego autorytetu, a może służącego, który przykryje poufne działania lobbystów, by prawo podatkowe miało od samego początku, od podstaw dostateczną ilość luk dających się wykorzystać przez koncerny i oligarchów? Trzeba przyznać, że Etel do tego znakomicie się nadaje. Nadaje się na nową marionetkę rządzącej koalicji pasożytów, jak nadawała się Kudrycka. Przypomina ją bardziej aniżeli przypuszcza wielu jego znajomych.

Strony

9034 liczba odsłon

Autor artykułu: wujek Boczniak

1 (liczba komentarzy)

  1. Warto na niego zwrócić uwagę. Moze coś więcej o jego rządach na uczelni. Typowy administrator doby współczesnej. Rodzinka i koledy.. Tych wspiera. Zwłaszcza przyjaciela Macieja P.

  2. Strony