Lajkonik i królestwo do wzięcia

Prześlij dalej:

Jako osoba bywała w świecie i czasem nawet poza nim, pan Lajkonik nie przestraszył się. Przede wszystkim starł z brody kleks pianki do golenia – to mogło poczekać. Rozważał przez chwilę różne możliwości – na przykład, że lustro w istocie nie było lustrem, ale wyświetlającym rzeczywistość monitorem, który od uderzenia pioruna się popsuł – doszedł jednak do wniosku, że to zbyt skomplikowane. Ostrożnie dotknął powierzchni zwierciadła i stwierdził ze zdumieniem, że jest całkiem elastyczna, jak napięta folia. Nacisnął mocniej i… dłoń przeszła na drugą stronę. „Aha!” pomyślał pan Ignacy, który żywo interesował się podobnymi fenomenami, „Efekt C.L. Dodgsona!”. Po czym przystawił do lustra łazienkowy taboret, wspiął się nań i śmiało dał krok na drugą stronę lustra.

Na szczęście po jego drugiej stronie – prawem odbicia – również stał zydel, więc pan Lajkonik nie spadł na podłogę, tylko bezpiecznie zszedł i ciekawie rozejrzał się po wiktoriańskiej łazience. Popatrzył na umywalkę w kształcie muszli, westchnął i pokręcił głową. Oczywiście znajdowały się nad nią dwa kurki, osobno z ciepłą i zimną wodą, i oczywiście nigdzie nie było widać korka do odpływu. Łazienka łazienką, pomyślał pan Ignacy, ale co dalej? Ostrożnie uchylił drzwi. Za nimi ciągnął się wąski, ciemny korytarz, który kończył się następnymi drzwiami, zachęcająco uchylonymi. Wszystko naokoło wyglądało tak poczciwie i niegroźnie, że pan Lajkonik, nie zastanawiając się długo, ruszył korytarzem, otworzył następne drzwi i znalazł się w ogrodzie.

Właściwiej byłoby powiedzieć „na trawniku”. Przed pałacem, z którego był wyszedł, rozciągała się połać wystrzyżonej w szachownicę soczystozielonej trawy, przez jakieś ostatnie dziewięćset lat najwyraźniej podlewanej, strzyżonej i tak na zmianę. Z jednej strony obramowywała ją nieopodal kępa krzaków, z boku zaś otwierała się ocieniona platanami aleja. Po przeciwnej stronie znajdował się amatorski kort tenisowy, a zaraz obok niego altanka, w której siedział ktoś w niebieskiej sukience. Pan Ignacy podszedł bliżej, ale zanim zdążył się dokładnie przyjrzeć postaci (przez chwilę wydawało mu się, że na ławeczce siedzi odziany w błękit… nieduży szkielet?), okrzyknięto go z drugiej strony.

Oto przez trawnik, po prostej jak strzała linii nadchodziła dama w sukni koloru głębokiej, wpadającej w odcienie wręcz mahoniowe, czerwieni. Suknia wyglądała zresztą jak chory sen projektanta mody, któremu przyśniła się Grace Jones skrzyżowana z reklamowym ludzikiem Michelina, zwanym Bibendum. Pan Lajkonik, jako człowiek dobrze wychowany, a trochę i ciekawski, pospieszył jej naprzeciw. – Dzień dobry pani – zagaił. – Czy byłaby pani łaskawa objaśnić, gdzie się znajdujemy? Znalazłem się tu trochę z przypadku i obawiam się, że…
Kobieta spojrzała władczo na pana Ignacego. – Niech uklęknie i ukorzy się przed Naszym Majestatem – powiedziała – a potem niechże się przedstawi, z nazwiska i urodzenia!
Dopiero teraz pan Lajkonik zauważył, że osobliwe nakrycie głowy jest w istocie koroną.

Strony

6221 liczba odsłon
Obrazek użytkownika quackie

Autor artykułu: quackie

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Myślałem, że Lajkonik ogoli się natychmiast po przejściu na drugą stronę. Ale nie - zachciało się eksplorować odwrotny świat. Ledwie się wywinął z gry o tron;-). 

    Ps.1. Przy okazji wygląda na to, że dla pani Chandry nastał złoty wiek przy tej wspaniałej pogodzie.
    Ps.2. Bardzo fajnie się to czyta

  2. avatar

    Nie ogolił się, bo maszynkę zostawił po swojej stronie, a brzytwą wolał nie ryzykować. Dobrze, że się wywinął, jeszcze by się okazało, że w jego rodzinie sine plamy też są dziedziczne.

    PS1. Masz na myśli pogodę typu monsunowego?
    PS2. Dziękuję, miło, że Ci się chciało.

  3. Może za dużo czytam opowieści fantastycznych i już mi się miesza, ale chyba  gdzieś czytałem o przechodzeniu przez lustro, i o udanym powrocie.
    A może to był jakiś film?

  4. avatar

    inni w altankach ogrodowych. Ten w altance i sukience miał na imię Alicja. Wcale nie wróciła, mimo że pan Lewis Carroll twierdzi inaczej.

  5. avatar

    a akcja dzieje się u mnie, w głowie. Nawet nie przechodziłem na drugą stronę, całość idealnie się odbiła. Z tą całością to trochę na wyrost, bo tylko tyle, ile było się w stanie zobaczyć, a na pewno  wszystkiego się nie zobaczyło, bo to by trzeba było mieć więcej szczęścia w życiu i przede wszystkim, bardziej się w nim o nie starać, ale najważniejsze i ślepy przy odrobinie uczciwości dostrzeże, że rzadko widziana wyborność ponownie trafiła pod czytelnicze strzechy i przed ekrany. 

    Czyta się tak, że tylko druku brakuje i zapachu papieru, wszystko mam nadzieję przed Autorem. W najgorszym razie, który nie byłby w końcu taki zły, przełożyć na światowy i  w takiej wersji pozostać sobą, zostając wreszcie należycie docenionym po właściwej stronie lustra. Czego życzy wierny kibic 
    r

  6. avatar

    dzieje się w głowie. W głowie i w oczach, a sedno w tym, żeby móc spojrzeć w lustro, bo nigdy nie wiadomo, ile jest pani Chandry po jednej stronie, a takiej Czerwonej Królowej po drugiej. A może i na odwrót, bo przecież z każdej strony coś się w tym lustrze odbija?

    Pięknie dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

  7. avatar

    "Moje kochane znaczki, moje znaczuszki! Wy jedyne nigdy nie psujecie mi nerwów."

  8. avatar

    że muszę Kota prosić o obniżenie lotów. Niech będzie, że nawiązania rozumiem, każde z osobna, powierzchownie zapewne, ale zestawienia ni w ząb. 

    Trochę przystępniej, nawet jeżeli wyrafinowanie myśli na tym straci? Pliz?

  9. Chyba kluczowy jest ten fellach. Kiedyś była drobna dyskusja o jakimś fellachu, ale nie pamiętam o co chodziło.
    Może trzeba wystukać: "fellah, Szprengler".
    Na razie ja również nie kumam.

  10. avatar

    Film "Misja", zastanów się proszę nad charakterami/odruchami/typami  z filmu i tych Lajkonika. Albo tych, z Herzoga,  np. Aguirre czy Fitzcarraldo.
     
    Odmienne całkiem światy, czyż nie?  Uporządkowane w czasie, czyż nie?
     
    Siedzę nad "Duch pruski i socjalizm" stąd Spengler się skojarzył, trzeba przyznać dobry był, nawet bardzo!
    BTW, C. ma dobre intuicje.
     
    Dalej z Google (filtrowanie wyłączone), dziwnie(?) czułe(?) na zapytanie(?).

  11. Strony