Prześlij dalej:

Pisanie o końcu jakiejś formacji politycznej, to taki rytuał publicystyczny. Nomen omen większość tekstów o końcach partii żyje nie dłużej niż parę dni, bo najczęściej się okazuje, że pomimo symptomów agonii następuje cudowny powrót do świata żywych. Wczoraj Kosiniak-Kamysz wszedł na trybunę polityczną i tak się darł, że spytałem lepszą połowę, gdzie się pali? No coś nieprawdopodobnego, jakie dźwięki szef PSL-u z siebie wydawał, piszę o dźwiękach, ponieważ niewiele słów zrozumiałem.

Z tego co się Kosiniak-Kamysz nadarł wynika tyle, że „ludowcy” żyją i uratowali klub sejmowy po odejściu jednego posła. Dodatkowo przywódca Kosiniak-Kamysz pogroził dywersantom, że następne próby uśmiercenia partii skończą się zgonem dywersantów. Było to wystąpienie podobne do słynnego „zwyciężymy” Waldemara Pawlaka, no i trzeba przyznać byłemu prezesowi PSL rację – partia przeżyła, co niewątpliwie jest zwycięstwem, biorąc pod uwagę koalicyjne rządy z PO. Jak to w takim razie jest i jak będzie z PSL-em? Entliczek, pentliczek, tego nie wie nikt! Na pytanie gdzie jest „ludowa” partia i czy w ogóle się wybiera na tamten świat odpowiedzą najbliższe wybory samorządowe i sprawy wcale nie wyglądają tak prosto. Pełna zgoda ze spiskowcami, którzy twierdzą, że wybory w 2014 roku to był jeden wielki kant dający partyjce na granicy progu wyborczego niebotyczny wynik 24%, ale…

Pamiętam doskonale tamte wybory, między innymi dlatego, że nie głosowałem na wójta. Nikogo nie znałem, żadne nazwisko nic mi nie mówiło, no i jeszcze taka ciekawostka. W mojej gminie kandydat z PiS nie mógł wygrać i nie dlatego, że wybory zostały sfałszowane, ale po prostu PiS nikogo nie wystawiło. Pierwsze „ale”, w strukturach lokalnych PiS nie ma porównania do PSL, przynajmniej tak było kiedyś. W każdej wiosce jakiś działacz PSL żyje, a przy nim cała rodzina i znajomi, tak dochodzimy do drugiego „ale”. Fakt, że w 2014 roku był przekręt wcale nie musi i prawdopodobnie nie zadziała na niekorzyść PSL. Powód jest prosty i już o nim wspomniałem. 24% działaczy „ludowych” zajęło stanowiska w lokalnych strukturach i wciągnęło do biznesu połowę spokrewnionej wsi. Wszyscy z tego żyją, co gmina da, od wójta, przez dyrektora szkoły, aż po firmy świadczące usługi.

Wiedząc o dwóch „ale” spójrzmy na mało skomplikowany mechanizm całej struktury. Na wsi nie widziałem debat politycznych pod tytułem: „Racja stanu, a kwestia stosunków bilateralnych z Norwegią”. Tutaj życie toczy się przaśnie i za to wieś sobie cenię. Jeśli wójtem jest Kozielski z PSL, to szwagier Biegalski może sobie być z Nowoczesnej albo i z PiS, to nie ma znaczenia. Proszę mi wierzyć, że powstanie dowolna koalicja, która politycznie szwagrów połączy, zwłaszcza, że siostra Biegalskiego jest dyrektorką przedszkola w gminie, a ciotka Miszczaka, to chrzestna Kozielskiego i babcia małego Krzysia, który właśnie czeka na decyzję, czy dostanie miejsce w przedszkolu. Tak to mili Państwo działa! I potrzeba naprawdę wiele wysiłku, żeby tę sieć przeciąć. Czy PSL się skończy, czy się nie skończy zależy wyłącznie od PiS, bo tylko PiS ma jakakolwiek ofertę dla wsi.

Cała zabawa polega na tym, żeby tych ze wsi i powiatów, którzy dotąd padali ofiarami lokalnych układów, namówić do głosowania na nowych ludzi. Alternatywą jest przejmowanie złogów po PSL do PiS, ale to byłoby legalizacja „ludowego” przekrętu. 24% działaczy ustawiło siebie i swoich kumotrów i to nie jest takie hop siup, koniec PSL-u. Oczywiście wynik na tym poziomie jest nierealny, zwłaszcza w większych ośrodkach, gdzie PSL też cudowanie okazał się partią postępową, jednak utrzymanie choćby 1/3 tego stanu, czyli realny 8% wynik, pozwoli przetrwać najstarszej partii III RP.

W związku z powyższym i paroma innymi kwestiami, które nie zmieściły się w felietonie, powstrzymałbym się z rytualnym ogłaszaniem końca kolejnej partii, zwłaszcza tej partii. Pożyjemy zobaczymy, do jesieni niedaleko, po drodze żniwa i jeszcze nie jeden Kogut może wyskoczyć. Lepiej się skupić na żywych i decydujących o naszych losach, niż przyglądać sie konającym, szczególnie, że nie wiadomo, co się nowego po tym zgonie narodzi.

Źródło foto: 
6
13390 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

8 (liczba komentarzy)

  1. PSL tak łatwo nie upadnie - jest zbyt dobrze zakorzeniony, ale co do innych partii nie miałbym już takiej pewności. Wygląda na to że Soros odpuścił sobie Nowoczesną i będzie szukać innych, bezpośrednich dróg wpływu na polską rzeczywistość. Los PO może też być przesądzony - prawdopodobnie powstanie całkiem nowa formacja, albo mocodawcy PO przejmą powstający właśnie "PiS light". Polityka nie znosi próżni.

  2. Tak to prawda. PSL w terenie trzyma się bardzo dobrze. Wszystkie urzędy i instytucje samorządowe opanowane są przez działaczy i rodziny z PSL.

  3. na prowincji jest uklad sięgający głeębokiego PRL-u. PSL jest częścią tego układu, dalej jest PO, SLD i PIS. Rozkład i siły zależą od regionu. Mogą być dziwne konstelacje i koalicje, które mają jedno wyjaśnienie: układ ma trwać i trzymać władzę w terenie.  Jedynie WOT w powiatach mógłby cokolwiek zmienić.

  4. PSL-owskie dynastie w terenie nieprędko wygasną.

    http://fraszki-ulotki.info/2017/03/dynastie.html

     

  5. Piszecie o Tarczyńskim,  tym co za sorosowe srebniki chce nas sprzedać sądom korporacyjnym?  PSL zakończyło swój żywot z chwilą powstania ZSL (po dzisiejszemu pzl).

  6. Jak pokazuje historia agonia PSL-u może potrwać jeszcze ze dwie kadencje. SLD też nie od razu zniknęło z Sejmu, podobnie Mumia Wolności. A 8% zamiast 24% to tyle samo proporcjonalnie mniej interesów do zrobienia i stanowisk do obsadzenia. A Platforma Oszustów - procentowo zjeżdża (i to dużo), ale do Sejmu jeszcze się łapie, coś tam w samorządach jeszcze wyłapie. Nowoczesna to trochę co innego - nic powstałe z niczego, kwiat (a raczej upiór) jednej nocy, no i nie była jeszcze przy władzy.

  7. Jeszcze parę słów o .N. Odpalenie przez razwiedkę projektu ".N" i zawieszenie jej na jednym Petru świadczy o potwornie krótkiej ławce rezerwowych razwiedki. A ławka nie dość, że jest króciutka, to ma iloraz inteligencji na poziomie przedszkolaka. Panikę razwiedki widać obecnie po tym, że Dukaczewski jeździ po jednostach wojskowych i coś tam knuje (tak to ostatnio opisał Gadowski). Co można zdzialać w pojedynkę (nawet będąc generałem)? Chociaż drugie pytanie jest ważniejsze - dlaczego nie został jeszcze zwinięty i skuty?

  8. Na ławce rezerwowych zostało dwóch ostatnich zawodników: Lis i Frasyniuk. Na bój ostatni oszczędzeni.