Reklama

Błagam, ale też uprzedzam, proszę mnie nie odpytywać na okoliczność szczegółów 1243 manifestu celebryty, który przypomniał o swoim istnieniu. Nic nie wiem, nie powiem, zarobiony jestem i nie o tym będzie tekst. Doszło do mnie tylko tyle, że komediant Chyra uczciwie przyznał, że nie czuje się Polakiem, a jest Aborygenem, czy tam Europejczykiem, nie pamiętam. Za to pamiętam Chyrę, który na siłę chciał się przypomnieć. Znam go z jednej roli. Kiedyś w programie „Wieczór z wampirem” powiedział prawdę, że w Hollywood rządzą trzy mafie: żydowska, pedalska i murzyńska. Dziś ciężko się w Google doszukać tej informacji, ale jestem do dyspozycji procesowej, te słowa padły na pewno i w dodatku były powtórzeniem wcześniej wypowiedzianych słów.

Rzecz miała miejsce kupę lat temu i można się zastanowić jak to się stało, że Chyra nadal łazi po rautach i jest aktorskim celebrytą po takiej „skandalicznej wypowiedzi”. Po pierwsze wypowiedź była „artystyczna”, czyli taka na pograniczu „teatru absurdu”. Tak się Chyra tłumaczył i dodawał, już poprawnie politycznie, że w Hollywood rzeczywiście istnieją grupy wpływów, które decydują o karierze aktorów. Po drugie nie chcę szukać spisków, ale fakt, że ta wypowiedź przepadła w Internecie jest dziwny, chociaż przyznaję, że to były odległe czasy, gdy o Ryszardzie Petru mało kto słyszał. W końcu po trzecie, sam Chyra nigdy później do tematu, przynajmniej publicznie, nie wracał. Po co przywołałem tę historyjkę? Z jednego powodu, jest to doskonała ilustracja „szołmeństwa” obliczona na rozkładówkę w magazynie dla Pań.

W polskim kinie w ogóle mamy dno i warstwę mułu, przykro to mówić, ale tak po prostu jest i chętnie przywoływany przez prawicę „Wołyń” tego nie zmieni. Jest bieda z nędzą, komedia romantyczna, cokolwiek to znaczy, na przemian z ideologicznymi bzdetami typu „Pokot”. Przy takim repertuarze aktorzy zajmują pozycję poniżej „Jutuberów”. Jakim szacunkiem mogą się cieszyć komedianci, którzy nie grają ról na miarę Janka Kosa, że o Kmicicu nie wspomnę? Jeśli facet biega z gołą dupą w stroju Świętego Mikołaja po planie kolejnej operetki „Ja Wam pokażę”, czy inne „Kac Wawa”, to jaki on może mieć szacunek i z jaką powagą się kojarzyć? Co by nie mówić o starszych kolegach z PRL-u to jednak oni mają w swoim CV kreacje, które nawet przy całkowitym braku szacunku, dla tego, co robią obecnie, na zawsze pozostały w pamięci widza. Chyra i dziesiątki jemu podobnych, są kojarzeni ze wszystkim i z niczym, po prostu biegają po telewizorze.

Takich, którzy mogą biegać po telewizorze jest cała armia, a rozmarzonym paniom i mało wymagającym panom jest obojętne, kto będzie biegał, byle było komediowo i romantycznie. Nie ma wyboru Chyra i reszta konkurencji, muszą się ścigać jak szczury wypuszczone z klatki i nie są to zawody na najlepszego aktora, co ma znaczenie trzeciorzędne. Wyścig trwa o jeden laur „Mistrz taniej sensacji”. Im durniejszy wyczyn lub zdanie, tym szybciej trafia się na okładki i portale, a z takiej pozycji to już można liczyć na telefony od reżyserów: „Cześć Andrzej, kopę lat! Słuchaj, jakie jaja, widzisz kręcę teraz takie gówno, ma być hit, a Ty wylatujesz z tym Polakiem! Widzisz jak się złożyło fajnie, rolę dla ciebie mam, wchodzisz?”.

No jak ma nie wejść, skoro na d..e i głowie stawał, żeby w końcu w coś wejść?! Reszta jest milczeniem, reszta nie ma żadnego znaczenia, to są ludzie wypruci ze wszystkiego, co stanowi o charakterze. Jednemu z drugim jest całkowicie obojętne czym „przypieprzy”, ważne, żeby efekt końcowy był kontraktem. Teraz akurat polityka jest na „artystycznym” topie, tym się najłatwiej przypomnieć, zasłużyć, narobić szumu. Była ochrona klimatu, to komedianci chronili klimat. Gdy się „poświęcali” i „walczyli” z groźnymi chorobami, to wylewali sobie na łeb wodę z kostkami lodu, nie mają pojęcia o co w tym wszystkim chodzi.

Chyra przynajmniej zachował się uczciwie, bo jak 90% składu branży, rzeczywiście ma głęboko w dupie polskość i Polaków, co widać gołym okiem. Wszystkie gwiazdeczki tego „formatu” uważają Polskę za prowincję, syf, kiłę i mogiłę, ale gwiazdeczkami mogą być tylko na polskiej prowincji, bo na tym wielkim Zachodzie żaden z nich poza bieganiem w stroju kelnera nigdy kariery nie zrobił. Wolę taką uczciwą deklarację, niż pełną hipokryzję pajaców, którzy srając na Polskę powtarzają łgarstwa, że „kochają ten kraj” i są „nowoczesnymi patriotami”. Wszystko.

PS Który to jest ten Chyra?

Reklama

6 KOMENTARZE

  1. Pierwszą świeżość aktorską (a

    Pierwszą świeżość aktorską (a nawet drugą i trzecią świeżość), ma ten pan juz dawno za sobą, przestał sie rozwijać artystycznie, jest na ekranie zawsze taki sam – niezaleznie od roli, już nie potrafi zaskoczyć widza. Doszedł do momentu kiedy obskakuje zidiociałe "komedie romantyczne" made by tvn …

  2. Pierwszą świeżość aktorską (a

    Pierwszą świeżość aktorską (a nawet drugą i trzecią świeżość), ma ten pan juz dawno za sobą, przestał sie rozwijać artystycznie, jest na ekranie zawsze taki sam – niezaleznie od roli, już nie potrafi zaskoczyć widza. Doszedł do momentu kiedy obskakuje zidiociałe "komedie romantyczne" made by tvn …