Reklama

Próby odgadywania kto jaką siłą dysponuje, zazwyczaj ilustrowane są sondażami, a to taki biznes, w którym można sobie zamówić każdą wartość, o ile dysponuje się odpowiednią kwotą. Innym miernikiem są oczywiście przedterminowe wybory, ale tutaj politycy potrafią zamienić realne wyniki na sondaże i dalej się kręci według potrzeb. Są też probierze zdroworozsądkowe, które nie pozwalają przekroczyć pewnych progów, jak choćby próg poparcia dla partii o skrajnych programach. Jednak najlepszym wyznacznikiem obowiązujących trendów są słusznie wyśmiewane komentarze na Onecie i GW. Nie ma w mojej opinii cienia sensacji, kawałka ironii, ani nawet poszukiwania tematu na siłę. Trzeba pamiętać, że na komentarz w Onecie składają się dwa główne czynniki. Użytkownik pisze co mu do łba strzeli, ale moderator publikuje to, co mu się lepiej… sprzeda, klika, zassie reklamą. Jeśli ktoś ma wątpliwości, że trend całkowicie się odmienił, wystarczy, jak sobie włączy google z opcją „zakres dat”. Nie mówię, żeby się od razu pastwić, sadyzmem epatować i sięgać do roku 2007, dość będzie wpisać rok 2010, nawet początek 2011. Cóż zobaczymy po takiej czasowej selekcji? W najlepszym razie coś takiego: „Tusk trochę zaczyna przesadzać, głosuję na PO, bo w życiu nie zagłosuję na Kaczora, ale ten numer mi się nie podoba”. Podany przykład dotyczy tak zwanego trendu, nie roboty dyżurnych propagandzistów partyjnych, czy też klepiących dla podniety amatorów. Do 2011 roku przeciętny użytkownik GW i Onetu, za sprawą moderatorów, wyrażał sceptycyzm i to przy okazji największych wpadek PO, a za takie były uznawane: podniesienie VAT i krzywe schody na stadionie, w żadnym razie miliardy rozdawane na cmentarzu.

Pierwszy przełom nastąpił z chwilą gdy Polacy się dowiedzieli, że mają pracować do śmierci, drugim przełomem była ACTA, swoją drogą w powodzi przekrętów PO, zupełnie niewinna rzecz, z góry skazana na przegraną. Potem wszystko się jakoś wyrównało, ponieważ Kaczyński postanowił terapią szokową utrwalić hipotezę zamachu w Smoleńsku na jak najwyższym poziomie i cel swój zrealizował wynikiem imponującym, w okolicach 40%. Wreszcie zaczęła się czarna seria z brakiem kompetencji ministrów i kolejnymi zbrodniami na gospodarce. Arłukwicz, Mucha, Nowak, plus utrzymanie stawek VAT, wzrost bezrobocia, wzrost długu publicznego, kłamstwa budżetowe itd., odmieniły całkowicie wygląd stron Onet i GW. Dziś każda, ale to każda informacja, która zaczyna się od wypowiedzi Tuska przekonującego, że jest pięknie, kończy się wyrokiem, bez żadnej dyplomacji i usprawiedliwienia. Polecam przyjrzeć się uważnie wpisom pod artykułami GW i Onet, wybierając te z Tuskiem lub PO w tytule. Pierwsze miejsca w hierarchii komentarzy zajmują te wypowiedzi, która traktują Tuska tak samo „czule”, jak Onet i GW traktowały Kaczyńskiego w 2007 roku. Porządek w żadnej mierze nie jest dziełem przypadku, to dzieło moderatorów, posiadających pełną wiedzę, jaki rodzaj komentarzy do „poczekalni” trafia. GW i Onet spełnia życzenia użytkowników, podkręca sobie kilkalność upustem emocji skierowanym pod modnym adresem. Takiej fali powstrzymać się nie da. Nawet zadeklarowana lojalność i pobieranie kasy z reklam „państwowych” nie zablokuje głosu ludu.

Reklama

Gdyby taka próba nastąpiła natychmiast spadną statystyki, a publika przeniesie się w miejsca gdzie można się wyżyć. Pycha kroczy przed upadkiem – tak powiadają doświadczeni politycy, zaliczający wszystkie etapy politycznej kariery. Prawda, ale jeszcze bardziej znaną parą jest: gniew ludu kraczący przed władzą. Dawniejsze „mam dość, ale przecież nie ma alternatywy” zostało zredukowane do „mam dość”. Człowiek to jest takie zwierzę, które lubi się przechwalać umysłem, ale gdy sprawy się napinają niczym bycze jaja, emocje zawsze biorą górę. Próg wytrzymałości został przekroczony, udało się okłamać 100 razy, ale za 101 razem nie uda się przebić z żadnym komunikatem, choćby zawierał czystą prawdę zostanie uznany za blagę, bo blagierom instynktownie się nie wierzy. GW i Onet dostarcza błogosławionej wiedzy, pokazując jednoznacznie, że ośrodki medialne nie są w stanie moderować gniewu ludu, dlatego coraz szerzej otwierają wentyl bezpieczeństwa, by swawole elektoratu rekompensować artykułami ekspertów. I tutaj mamy jeszcze jedną genialną wiadomość, otóż komentarze pod „eksperckimi” wypocinami chwalącymi „geniusz Rostowskiego” i „męża stanu Tuska” wyglądają identycznie, jak w opisanym powyżej trendzie. Nigdy w historii ludzkości nie zdarzyło się tak, żeby gniew ludu przerodził się w ponowną sympatię dla władzy, takie rzeczy w przyrodzie nie występują. W najlepszym razie znienawidzona władza idzie na emeryturę, w pośrednim jest wywożona na taczce z gnojem, w skrajnym dzwoni łańcuchami po pustej celi.

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. Właśnie obserwuję jak
    Właśnie obserwuję jak nadworne trolle w niemocy i wściekłości komentują dzisiejszą analizę Glenna Arthura Jorgensena.
    Sezon ogórkowy jest dość dobry, Kaczor nie dał się sprowokować, wrzesień i październik ugruntują pozycję partii obywatelskiej na poziomie 20 – 22 procent. Jesień dopieprzy bezrobociem i wzrostem długu – czas na nowy szyld dla różowych, bo na tej szkapie nawet eurowyborów się nie ugra.

  2. Właśnie obserwuję jak
    Właśnie obserwuję jak nadworne trolle w niemocy i wściekłości komentują dzisiejszą analizę Glenna Arthura Jorgensena.
    Sezon ogórkowy jest dość dobry, Kaczor nie dał się sprowokować, wrzesień i październik ugruntują pozycję partii obywatelskiej na poziomie 20 – 22 procent. Jesień dopieprzy bezrobociem i wzrostem długu – czas na nowy szyld dla różowych, bo na tej szkapie nawet eurowyborów się nie ugra.

  3. Zgadzam się, ale częściowo
    Onet to 100% racji. Natomiast GW, na razie, i póki co chyba jeszcze długo, to bluzgi na Kaczora. Przykładowo sprawa referendum komentowana jest zgodnie z linią gazety. To co jeszcze niedawno działo się na Onecie, teraz można zaobserwować na WIrtualnej Polsce.
    Ale jest jeden temat, który niezmiennie podnosi ciśnienie zarówno na GW, Onecie i WP. To Kościół, a już szczególnie o. Rydzyk.

  4. Zgadzam się, ale częściowo
    Onet to 100% racji. Natomiast GW, na razie, i póki co chyba jeszcze długo, to bluzgi na Kaczora. Przykładowo sprawa referendum komentowana jest zgodnie z linią gazety. To co jeszcze niedawno działo się na Onecie, teraz można zaobserwować na WIrtualnej Polsce.
    Ale jest jeden temat, który niezmiennie podnosi ciśnienie zarówno na GW, Onecie i WP. To Kościół, a już szczególnie o. Rydzyk.

  5. Opozycja czeka…
    Racja. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że opozycja (PiS) nie musi nic robić. Nul. Zero. Odkąd "wyłączono" Smoleńsk JK i spółka nie muszą robić nic. Pozostało im cierpliwie czekać. Tyle że dla Polaków nie ma większego znaczenia. Z tego bagna nie wyciągnie nas i kilku Kaczorów…
     
    Pozdrawiam

  6. Opozycja czeka…
    Racja. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że opozycja (PiS) nie musi nic robić. Nul. Zero. Odkąd "wyłączono" Smoleńsk JK i spółka nie muszą robić nic. Pozostało im cierpliwie czekać. Tyle że dla Polaków nie ma większego znaczenia. Z tego bagna nie wyciągnie nas i kilku Kaczorów…
     
    Pozdrawiam

  7. Bo to jest kasa
    Bo to jest kasa. Tak jak z 21 slajdami ze zdjęciami Katarzyny T. w kolejnych szmatach z popularnej sieciówki sponsorującej córeczkę pana T. Każdy slajd to kolejna odsłona i kasa dla firmy za kliknięcie w "następny".
    Komentarzy na GW wstecz nie da się poprzeglądać; nie ma się na tyle cierpliwości, żeby klikać w 20-30 podstron (a zresztą teraz: po co…). Stary system umożliwiał przejrzenie jednym kliknięciem wszystkich wpisów. W gruncie rzeczy promowane są te najbardziej "emocjonujące" wpisy, najbardziej pasujące tłuszczy. Zresztą zależy to od artykułu; raz jedni, raz drudzy więcej punktują. Czasem widać sprawność palców zwolenników jednej czy drugiej partii. Inna rzecz, że da się tam czasem przemycić linka o czym proszę pamiętać… Poza tym czytając niektóre rzeczy tam, od razu wiadomo, czy komentarze będą na pewno włączone (pod artykułami nt co palnął Kaczor, Hofman i podobni), czy są na pewno wyłączone (prawie każdy dot. Żydów). Pod koniec dnia często wszystkie wpisy znikają. Żenada.
    Z kolei komentarze na portalu na "O"… to prawie psychiatryk. Szkoda czasu, nerwów, zdrowia. Gówniarzerka totalna.
    WP kiedyś lepiej, teraz idzie w tą stronę co GW.
    Jeszcze czasem mam wrażenie, że Interia chociaż ma podobny system punktowania co GW to jednak trafiają się tam chwilami rozsądne ale krótkie komentarze. Z jednej i drugiej strony, choć nie zawsze. Może dlatego, że mniej użyszkodników. Rzadziej też tytuły artykułów mają wydźwięk przyklejający kursor myszki do linka typu "znany aktor rozbił samochód" czy "Niewiarygodne co takiego powiedział Kaczyński"
    Na GW można sprawdzić sobie historię np. swoich komentarzy. Zobaczyć fluktuację własnych poglądów. Politykom należy patrzeć na ręce – wszystkim bez wyjątku…

  8. Bo to jest kasa
    Bo to jest kasa. Tak jak z 21 slajdami ze zdjęciami Katarzyny T. w kolejnych szmatach z popularnej sieciówki sponsorującej córeczkę pana T. Każdy slajd to kolejna odsłona i kasa dla firmy za kliknięcie w "następny".
    Komentarzy na GW wstecz nie da się poprzeglądać; nie ma się na tyle cierpliwości, żeby klikać w 20-30 podstron (a zresztą teraz: po co…). Stary system umożliwiał przejrzenie jednym kliknięciem wszystkich wpisów. W gruncie rzeczy promowane są te najbardziej "emocjonujące" wpisy, najbardziej pasujące tłuszczy. Zresztą zależy to od artykułu; raz jedni, raz drudzy więcej punktują. Czasem widać sprawność palców zwolenników jednej czy drugiej partii. Inna rzecz, że da się tam czasem przemycić linka o czym proszę pamiętać… Poza tym czytając niektóre rzeczy tam, od razu wiadomo, czy komentarze będą na pewno włączone (pod artykułami nt co palnął Kaczor, Hofman i podobni), czy są na pewno wyłączone (prawie każdy dot. Żydów). Pod koniec dnia często wszystkie wpisy znikają. Żenada.
    Z kolei komentarze na portalu na "O"… to prawie psychiatryk. Szkoda czasu, nerwów, zdrowia. Gówniarzerka totalna.
    WP kiedyś lepiej, teraz idzie w tą stronę co GW.
    Jeszcze czasem mam wrażenie, że Interia chociaż ma podobny system punktowania co GW to jednak trafiają się tam chwilami rozsądne ale krótkie komentarze. Z jednej i drugiej strony, choć nie zawsze. Może dlatego, że mniej użyszkodników. Rzadziej też tytuły artykułów mają wydźwięk przyklejający kursor myszki do linka typu "znany aktor rozbił samochód" czy "Niewiarygodne co takiego powiedział Kaczyński"
    Na GW można sprawdzić sobie historię np. swoich komentarzy. Zobaczyć fluktuację własnych poglądów. Politykom należy patrzeć na ręce – wszystkim bez wyjątku…

  9. ech, ten onet słynny
    Zgadza sie. Jestem fanem onetu i zaglądam tam ciągle. Umiem już rozpoznać po tytułach gdzie nie klikać, bo  czai się najgorszy szajs. Czyli niestety wszędzie.
    Jednak zmiana jest widoczna, Tusk dołuje strasznie.

    PS Pamiętam piękne czasy gdy na onecie pisywał Matka Kurka, czuły Wojtek, lexus,  jaś fasola, sales menager. Cudne to było.Teraz to nie do pomyślenia. Badziew na badziewie.

  10. ech, ten onet słynny
    Zgadza sie. Jestem fanem onetu i zaglądam tam ciągle. Umiem już rozpoznać po tytułach gdzie nie klikać, bo  czai się najgorszy szajs. Czyli niestety wszędzie.
    Jednak zmiana jest widoczna, Tusk dołuje strasznie.

    PS Pamiętam piękne czasy gdy na onecie pisywał Matka Kurka, czuły Wojtek, lexus,  jaś fasola, sales menager. Cudne to było.Teraz to nie do pomyślenia. Badziew na badziewie.

  11. A o tym nie ma nic ani w onecie, ani w wyborczej
    Protesty w Sofii. Zaczęło się od nominowania medialnej 30-paro-letniej postaci na stanowisko szefa do spraw bezpieczeństwa. Nominację odwołano, ale protesty się nasiliły. Problem jest taki, jak w Polsce – rządząca partia "socjalistyczna" to potomkowie komuchów, których ludzie mają dość i mają już siłę, aby mieć dość.

    http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-23428628

  12. A o tym nie ma nic ani w onecie, ani w wyborczej
    Protesty w Sofii. Zaczęło się od nominowania medialnej 30-paro-letniej postaci na stanowisko szefa do spraw bezpieczeństwa. Nominację odwołano, ale protesty się nasiliły. Problem jest taki, jak w Polsce – rządząca partia "socjalistyczna" to potomkowie komuchów, których ludzie mają dość i mają już siłę, aby mieć dość.

    http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-23428628