zbrodnia



share

Uporządkowanie kilku oczywistości wystarczy, aby wiedzieć, że w tym tandetnym spektaklu chodzi o wszystko tylko nie o dzieci wykorzystywane seksualnie. Zacznę od oczywistego chaosu informacyjnego w Kościele Katolickim, który zdaje się bez opamiętania grzeszyć łamaniem najstarszego przykazania komunikacji społecznej – jeśli dałeś ciała, to nie reklamuj tego wyczynu. Wszelkie wypowiedzi medialne zawierające opinie typu „trochę w ciąży”, będą się kończyły dynamizacją nagonki na KK i to na życzenie KK. Pedofilię i homo igraszki w KK, hierarchowie zamiatali pod sutannę przez wiele lat i tutaj nie ma czego bronić. Protestowali przeciw temu najwierniejsi synowie i córy Kościoła, protestowali księża z powołania i katolicy z krwi i kości.



share

Cała moja rodzina to repatrianci, przyjechali do Polski z Ukrainy, tuż po wojnie, z wyjątkiem dziadka, który przyjechał nieco później, z Niemiec, gdzie był na przymusowych robotach i w obozie pracy. Od dziecka, takiego, które się teraz nie kwalifikuje do szkoły, z powodu niewyobrażalnego stresu, słyszałem w rozmowach dziadków i rodziców te same historie. Opowieści dziadka i babci zawsze zaczynały się i kończyły w ten sam sposób. „Za Polski jeden drugiemu pomagał, chleb piekli dla siebie i biednego…” – taki był początek. „Nie chcę tam wracać, nie chcę tego więcej widzieć” – tak brzmiał koniec historii. A co było w środku? Nim napiszę co było w środku, poczynię kilka uwag wstępnych. Zawsze tępiłem argumentację, która posiłkując się jednostkowym przykładem stara się zilustrować zjawiska powszechne.



share

Nasi starsi bracia w wierze wyznaczyli pewien starotestamentowy standard, chociaż akurat ten standard wykuwał się niemal współcześnie. Co i rusz prasa, telewizja radio i Internet całego świata podaje, że Izrael złowił dziadka z SS, babcię z gestapo albo prawie nieboszczyka pod respiratorem, który w Auschwitz strzelał do żydowskich ojców, matek i dzieci. Za każdym razem zwierzyna jest dumnie układana pokotem, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby upolowanie nie oznaczało wyroku. Niemieccy zbrodniarze łowieni przez żydowskich myśliwych odnajdują się w tysiącu zakątkach na ziemi, wielu z nich na parę chwil przed oddaniem ostatniego tchnienia słyszy wyrok skazujący. Być może kiepsko szukam, być może nie jestem solidnie poinformowany, ale nie słyszałem w Izraelu, ani w żadnej diasporze donośnego głosu sprzeciwu, że niby tak się nie godzi. Stary niemiecki zbrodniarz jest dla Żydów zbrodniarzem pozbawionym przymiotników, za to epitetów nigdy się pojmanym Niemcom nie szczędzi.

Strony