Warszawa



share

Ciągle podtrzymuję swoją szaloną prognozę, że niejaka Maria Czubaszek przejdzie na kolanach do Częstochowy, gdy tylko parę dni wcześniej odpowiednie stacje zapowiedzą, że już nie polewanie łba zimną wodą, ale pielgrzymki są modniejsze od skrobanek i botoxu. Nie uważam też, aby postawiona w tytule teza była jakąś abstrakcją, czy metaforą. Pomysł budowy pomnika podrzucony przez Izabellę Sariusz-Skąpską, tak całkiem przypadkiem u progu wyborów samorządowych, prezydenckich i parlamentarnych, daje dobry początek do urządzenia nowoczesnego teatru. Pani Izabella Sariusz-Skąpska dotąd apelowała o wstrzemięźliwości i była bardzo rada z zarówno z tego połamanego kamienia, który tkwi na Powązkach, jak i z tej pięknej tablicy, którą ufundował i powiesił za węgłem pan prezydent. Nagle się Izabelli Sariusz-Skąpskiej przewróciła estetyka z wrażliwością do kupy. Po przemianie duchowej jednocześnie trafiła na łamy GW i posłała polecone pismo pod niewłaściwy adres.



share

Niech mi będzie wybaczony ten ponury żart i żeby nie narażać dłużej na dyskomfort czytelniczy, powiem, że Kaczyńskiego i Owsiaka łączy tylko i wyłącznie dzisiejszy felieton autora. Sporo marudziłem, bo i był powód, gdy się jednoczyła prawica, ale każde dokonanie tym się różni od rozważań, że staje się faktem. Kaczyńskiemu udało się uzyskać naprawdę dobry polityczny efekt, przez ostatnie dni nie miałem czasu na czytanie i baczne śledzenie wydarzeń, ale domyślam się, że ktoś na pewno wspomniał o zdjęciu odium „dzielenia Polaków”. Domyślam się także, że ktoś inny się z tego na siłę i w poczuciu politycznego obowiązku uśmiał, co symbolizuje obawy związane z tak zwaną nową jakością. Jakiegoś wielkiego przełomu oczywiście nie ma, ale kilka korzyści składa się na większą polityczną całość. Prócz zdjętego odium drugim zyskiem jest uspokojenie sceny politycznej po prawej stronie.



share

Domyślam się, że większość Czytelników czuje się rozczarowana, bo temat obowiązujący jest jeden, a tutaj taka nuda i prywata. Proszę wybaczyć, o planowanym zamachu Putina na TU 154M, który ma się nijak do bandytyzmu pijanych kagiebistów, którzy zamordowali pasażerów MH17, nie widząc do czego strzelają, będzie jutro. Dziś zapraszam na spotkanie i od razu powiem, że to nie będzie spotkanie autorskie w takim klasycznym wydaniu, czyli jeden mądrala gada, reszta słucha i powstrzymuje ziewanie. Pewien obowiązkowy rytuał się odbędzie, ale nie powinien zająć więcej niż pół godziny, na co się złoży słowo od Wydawcy i moje krótkie wyjaśnienie „co autor miał na myśli i dlaczego udało mu się wydać powieść”. Tyle oficjalnych planów, reszta to już tylko i wyłącznie spontaniczna rozmowa i podkreślam ROZMOWĘ, czego w żadnym wypadku nie należy mylić z konferencją albo innym panelem telewizyjnym.

Strony