UE



share

Uleganie pokusom zawsze źle się kończy. Miałem zamiar lecieć w ciemno, że poza nudnym spektaklem nic się w Parlamencie Europejskim nie wydarzy, ale zachciało mi się raz być poprawnym politycznie i wypowiedzieć się „po obejrzeniu”. Strata czasu, daremny trud i poza paroma detalami, które wywołały uśmiech na twarzy, do niczego spektakl europejski się nie nadawał. Więcej powiem! Przemówienie Beaty Szydło na moje ucho było strzelaniem z armaty do wróbla, należało wyjść i powiedzieć w języku dyplomacji jakiś dowcip polityczny, podsumować technokratyczną puentą i tyle wszystkiego. Premier Szydło dała mocne przemówienie, ale to był wykład dla studentów odczytany w przedszkolu. Potem nastąpiła seria wypocin rozmaitych i chciałbym kogoś wyróżnić, tylko nie mama pojęcie kto by to miał być. Nawet przyjazne wystąpienia Polsce nudziły nieludzko, zawierały okrągłe zdania pozbawione treści wszelakiej.



share

Tydzień temu sporo szumu wywołało spotkanie Orbana z Kaczyńskim. Zgadywałem wówczas, że temat numer jeden mógł brzmieć jakoś tak: „Viktor jak ty to robisz, że ludzie za tobą idą”. Chyba nie trafiłem, bo żadnej korekty w strategii PiS nie widzę, a korekta wydaje się naprawdę prosta, oczywiście gdy się już na nią wpadnie. Orban i owszem poleciał narodową ideologią, szanowaniem Węgrów przez Węgry i całą gamą słusznych haseł, łącznie z wytępieniem komuny, ale najpierw dał ludziom chleb. Zadłużeni we frankach dostali ulgę, banki i hipermarkety podatki, obniżono cenę prądu i gazu. Tym samym Węgrzy doświadczyli cudu, oto polityk daje, nie zabiera, a jeśli zabiera to jakiejś tam Unii Europejskiej, żeby Węgrzy mieli więcej. Cała tajemnica i taka moc, że nawet podniesienie VAT-u w czasie kryzysu udało się Orbanowi racjonalnie wytłumaczyć. Ktoś powie, zaraz!



share

Mam dwie wiadomości w klasycznym układzie – dobra i zła i do tego zestawu dodaję klasyczne pytanie. Od której zacząć? Od złej? Tym razem proponuje od dobrej, bo ta będzie bardzo krótka wiadomość. Donald Tusk już wie, że nie utrzyma się na stołku europejskim, ale przede wszystkim nie ma złudzeń, co do planów Jarosława Kaczyńskiego. Nie istnieje dokładniejszy wskaźnik nastrojów „lepszego towarzycha”, niż pewność takiego cwaniaka, jak Tusk, że sprawy idą w nieuchronnym kierunku. Wieści te są więcej niż dobre, ponieważ rozwiewają wszystkie złudzenia, co do bezwzględnej i wielowątkowej ofensywy zmierzającej do wyzwolenia Polski z PRL. Jaka w takim razie jest zła wiadomość? Też związana z Donaldem Tuskiem i jego zachowaniem. Parę chwil temu Tusk udzielił wywiadu sześciu europejskim gazetom naraz i ten wyszkolony socjopata podobnych rzeczy nie robi przypadkiem. W samym wywiadzie nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie rewolucyjne wypowiedzi Tuska.

Strony