TVN24



share

W Warszawie w czasie biegu zmarł jeden uczestnik, dwóch odwieziono do szpitala. Miałem zupełnie inny pomysł na niedzielny felieton, ale mój codzienny obowiązek polegający na ścisłej obserwacji TVN24 pokrzyżował mi plany. Tytułem nie zamierzam epatować, jedynie wziąłem sobie fragment obłędu i pokazałem jak to się robi. W tej chwili w TVN24 hartuje się stal, podnieceni reporterzy, wydawcy i prezenterzy nie bardzo wiedzą do jakiego zadzwonić eksperta, żeby się działo. Sięgnęli w panice po naocznego świadka, którym okazał się kolega z TVN24. Jak utrzymuje kolega, stał „dosłownie metr” od umierającego człowieka i widział, że był reanimowany przez medycznych ratowników na ulicy, bo za nic nie dało się przywołac karetki. Tymczasem za pięć minut zadzwonił rzecznik pogotowia i oświadczył, że ten człowiek reanimowany na oczach reportera TVN24, był przywracany do życia w karetce pogotowia, która stała metr od mety.



share

Paraolimpijska afera zapoczątkowana przez Korina-Mikke zatacza coraz bardziej absurdalne kręgi i dlatego nie Korwinem chcę się zajmować. Jan Filip Libicki, paraolimpijczyk w rzucaniu gównem na odległość to jest zawodnik, któremu dotąd nie chciało mi się poświęcać jednego zdania, ale coś pękło. Od Niesiołowskiego odróżnia go tylko wózek, którego dotąd używał jak czołgu, jednak ostatni numer z TVN24 i Giertychem w tle, to już jest polityczna prostytucja na wózku. Skoro się zrobił taki wielki szał na „para”, chciałbym wprowadzić trochę konsekwencji. Trzymam się swojej zasady, że oryginalne analizy inwalidztwa są efekciarstwem, ale istnieje też coś takiego jak powszechność zjawisk, inwalidztwo nie znosi prymitywu, głupoty, nieuctwa, złodziejstwa itd.



share

Łezka w oku mi się zakręciła jak na wspomnienie „resoraków” z Pewexu, ale to złe porównanie. Znacznie lepszym jest pierwszy w Polsce „tokszoł”, który prowadził bardzo dziwny człowiek, dziś znany jako specjalista od Czechów. Ów człowiek nazywa się Mariusz Szczygieł i w telewizji Zygmunta Solorza, tego samego co ma trzy nazwiska i bogatą kartę współpracy z SB, prowadził swoją „Drzyzgę”. Sposób prowadzenia miał niezwykle zabawny, tak śmieszy, że młody Stuhr miał gotowy scenariusz do skeczu. Mariusz potrafił zaprosić do studia panią Zenobię z taśmy FSO i pytać o to jak przebiega jej życie seksualne. Pani Zenobio, no i co, lubi pani sobie zaszaleć? Tak panie Mariuszu, kocham swojego męża i to on mnie namówił do trójkąta. A jak panią namówił, tak normalnie, czy może trochę inaczej? Tak normalnie.

Strony