tradycja



share

Niestety nie mam żadnych powodów do śmiechu, ale po kolei. Tradycja umieszczona w zupełnie innym kontekście kulturowym bardzo często wywołuje salwy śmiechu przeplatane salwami oburzenia w zależności od kontekstu właśnie. Swego czasu Polska słusznie się oburzyła, gdy w amerykańskiej telewizji prezenter „gej” obśmiał polski obyczaj zwany „śmigus-dyngus”, chociaż dużo zabawniejsze jest obrzezanie. Przy odrobinie wyobraźni i bez większego grzebania w Wikipedii nietrudno się domyślić, że uwiecznione podium, jest niebagatelnym wyróżnieniem, symbolem nigeryjskiej gościnności. Z kolei wszystkie te „murzyńskie” stroje i rytuały, dla nas śmieszne, w istocie są niczym innym jak tamtejszą etykietą. W Europie za największy szyk uznawany jest strój, który zgodnie z przysłowiem leży dopiero na trzecim pokoleniu.



share

Tak sobie myślę, bo lubię, że absolwent przyzakładowej wieczorówki mieszczącej się w Żyrardowie, chyba niewielką ma wiedzę na temat przedwojennego prezydenta Gabriela Narutowicza. Gdyby realnie socjalistyczny działacz, Leszek Miller, bardziej przykładał się do nauki, pewnie na wyższym etapie edukacji ogarnąłby jednoznaczne fakty, że Gabriel Narutowicz tyle miał wspólnego z bolszewickimi pomagierami i innym postępowo-internacjonalistycznym motłochem, co niejaki Piętak z internowaniem. Prawdopodobieństwo, że zmartwychwstały Narutowicz rozgoniłby internacjonalistyczną dzicz na wschód od swojej mogiły jest w tym wypadku synonimem pewności. Złośliwy los przygotował tak zabawne kontrasty, że grzechem byłoby nie przywołać komicznych spektakli. Nie kto inny jak nieuk z Żyrardowa i ten drugi ociężały umysłowo z Biłgoraja, byli i są najbardziej zaciekłymi krytykami „wiecowego podpalania Polski” i „zawłaszczania symboli”.



share

Narodziła się dziwna świecka tradycja, co roku 1 sierpnia dyskutuje się nie tylko o Powstaniu, co jest cenne, ale o tym czy wolno gwizdać i wyć na cmentarzu. Prawdę pisząc nie pamiętam jakie miałem zapatrywania na tę kwestię, pisałem gdzieś o tym i to kilka razy. Moje zagubienie potrafię szybko wytłumaczyć. Otóż całe to gwizdanie na Powązkach, przed Wawelem i na jakimkolwiek innym cmentarzu nagle staje się tematem dnia i choćby dla tego jednego powodu należałoby się zastanowić nad sensem wycia po cmentarzach.

Strony