tradycja



share

Tytuł nie grzeszy oryginalnością i nawiązuje do słynnego przeboju PRL „Niewolnica Izaura”, bo jakoś nic ciekawszego po kolejnym odcinku żenady do głowy mi nie przychodzi. Sam nie wiem, czy to dobry pomysł i czy w ogóle warto zawracać sobie gitarę następnym męczennikiem lewicowego kościoła postępu, ale chyba znalazłem jeden wątek niekończącej się opery mydlanej, który wart jest ścierania klawiatury. Większość uważa, że Lemański ośmiesza Kościół i tak też rzeczywiście jest, widzę jednak o wiele gorsze zagrożenie dla Kościoła od samego Lemańskiego. Zły przykład i impotencja niegdyś potężnej instytucji, to są zagrożenia śmiertelne. A przecież to takie proste. Nie tak dawno z mojej wsi wyleciał pleban i prawdę powiedziawszy nikt do końca nie wie za co, chociaż wieś huczy od plotek. Był proboszcz, nie ma proboszcza, żadnych protestów wsi i księdza, profesjonalnie załatwiona sprawa, w stylu znanym od 2000 lat.



share

Tak do końca nie wiem czego to jest efekt, ale gołym okiem widać, że w porównaniu do lat ubiegłych Święta przebiegają pod znakiem Świąt. Nie, nie pomyliłem się, mam na myśli to, że prawie w ogóle nie było krucjaty i walki o laicyzację Wigilii. Jak nigdy ciężko było się natknąć na kulinarny idiotyzm typu kapusta z bananem zapiekanym w cieście i ananas faszerowany śledziem z dodatkiem koziego sera. Nawet koszerne periodyki na pierwszych stronach pokazywały jak ugotować uszka i barszcz, co więcej wideo z instrukcją wyposażono w zachętę: „to bardzo proste”. Wszystkich miejsc na świcie nie obszedłem, ale w tych co byłem akcji pod tytułem: „Polscy mordercy świętują nad trupem umęczonego karpia” nie stwierdziłem. Coś tam delikatnie wspomniano, żeby się starać o tlen dla ryby, jednak nic poza tym.



share

W taki czas nikt nie powinien zostawać sam z Kevinem w domu i dla każdego musi się znaleźć miejsce przy stole. Tradycja ma swoje wymagania i bywa, że stawia nas przed wyzwaniami przekraczającymi wyobraźnię. Co roku przebiegli filozofowie i etycy zastanawiają się nad pustym krzesłem przy wigilijnym stole, sadzają na nim bardzo kłopotliwych gości, aby przetestować chrześcijańskie miłosierdzie. W tym roku zastanowiłem się i ja nad wigilijną frekwencją i zbłąkanym wędrowcem. Wyszła mi ze wszystkich za i przeciw odważna konkluzja – chyba poradziłbym sobie z każdym gościem i każdemu złożyłbym serdeczne życzenia, czego też wszystkim na wstępie życzę. Donaldowi Tuskowi życzyłbym satysfakcji w nowej pracy za granicą, Bronisławowi Komorowskiemu spokojnej emerytury, Stefanowi Niesiołowskiemu dużo zdrowia. Jerzemu Owsiakowi z całego serca życzę uczciwych kontraktów za własne pieniądze, feministce prawdziwej ciąży z łagodnym, ale pełnym medialnych fajerwerków połogiem.

Strony