sprawiedliwość



share

Sam nie wiem, czy się cieszyć, czy wręcz przeciwnie. Od wczoraj mówi się praktycznie tylko o wicepremierze Glińskim i jego żenującym występie w TVP, a tymczasem po cichu i na boku medialnej zadymy rząd zatwierdził projekt nowej ustawy pozbawiającej esbeków przywilejów emerytalnych. Cisza z jednej strony jest wskazana, ale z drugiej zastanawiająca, gdy sobie przypomnimy, że był to jeden z dyżurnych tematów, o podobnej sile do aborcji, lustracji, czy „państwa wyznaniowego”. Nagle wszystko jakoś pobladło, przycichło i nie ma chętnych do podnoszenia alarmu, chociaż jest się o co bić.



share

Nieustannie powraca wątek dotyczący czegoś, co można nazwać marketingiem „wymiaru sprawiedliwości”. Bierze się jakąś sprawę lub delikwenta, a następnie szacuje, czy warto go wsadzić, czy strach postawić zarzuty. Obecnie na tapecie jest troje takich ważniaków, jednego pominę, żeby siebie i Czytelników nie męczyć, ale dwóch, aż się prosi o podsumowanie. Jego Kabotyńskość Rzepliński wystąpił w programie znanej w PRL-u dziennikarki i oświadczył, że jego działania są poza jurysdykcją prokuratury. Jego Kabotyńskość poszedł dalej i w ogóle się wyłączył z prawa, na zasadzie sądzić to ja, ale nie mnie. Nie znający prawa koń by się uśmiał, natomiast człowiek jako tako orientujący się w prawie, bez zaglądania do kodeksów wie, że Kabotyńskość bredzi. Zawiadomienie do prokuratury nie dotyczy kwestii ustrojowych i funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego w wymiarze konstytucyjnym, ale powszechnego łamania praw pracowniczych.



share

Co do kredytów frankowych, mamy do czynienia z istną karuzelą postaw i decyzji ich dotyczących, ale zapominamy chyba o najważniejszym-o sprawiedliwym i uczciwym rozstrzygnięciu tego zagadnienia, w formie która powinna być stosowana w każdym kraju, który opiera się na prawdzie, stabilności prawa oraz logiczności postępowań.

Strony