sondaże



share

Pierwotnie miałem zamiar dalej się pastwić nad „współczesnymi endekami”, do czego zachęcił mnie artykuł na niezalezna.pl, który udokumentował to, co było oczywiste, a więc popieranie putinowskiego bolszewizmu przez RN, ale zmieniłem zdanie. Nie będę pompował tlenu w trupa, zachęcam jednak do solidnego przyjrzenia się całej tej maskaradzie pod auspicjami WSI-GRU, bo żal patrzeć, gdy inteligentni ludzie powodowani wartościami, które również podzielam, dają się nabierać jak dzieci i jeszcze krzyczą, że to widzący nagiego króla są ślepi. Plany się zmieniły chociaż tematyka w zasadzie pozostaje ta sama. Jak nigdy czekam na serię sondaży partyjnych, ponieważ pierwszy raz od dłuższego czasu zabrakło w przestrzeni medialnej masowego otępienia i propagandy ukierunkowanej na jeden cel.



share

Pora odpocząć od Majdanu, ale jeszcze kilka zdań muszę napisać, że przejść do części właściwej felietonu. Ukraiński zryw pokazał, że dzieje się coś poza systemem politycznym, taki powrót do wspólnoty plemiennej, często wyśmiewanej, bo magowie polityki koncesjonowanej zdają sobie sprawę jaki we wspólnocie drzemie potencjał. Wystarczy popatrzeć na miny Komorowskiego, Tuska i nawet Sikorskiego, któremu Majdan szybko wybił sukces z głowy, żeby wiedzieć, co w tych przerażonych głowach siedzi. Oni, ci słynni Oni, daliby sporo i kto wie, czy nawet nie ze swojego portfela, żeby obraz ukraińskiej wspólnoty plemiennej zatarł się jak najszybciej. Problem polega na tym, że tak się zrobić nie da i dlatego przerażani „demokraci europejscy” z całą pewnością siedzą teraz w gabinetach i w bólach rodzą „narrację”. Cała sztuka polega na przekuciu niebezpiecznego wzorca ukraińskiego w peerelowskie byle co.



share

Tytuł jest prowokujący, ale to nie dla taniej sensacji, tylko dla uprzytomnienia kolejności. Najpierw zamarznięty kibel potem Smoleńsk, w przeciwnym razie wszystko wyląduje w kiblu. Prócz prowokacji w tytule jest jeszcze błąd wyniku, tak naprawdę powinien być nietypowy walkower 0:4, gdyby Smoleńsk stanął do walki, zamarznięty kibel wcale by nie strzelił dla PiS-u 4 punktów. W najnowszym sondażu, który jak zwykle trzeba traktować ze sporym dystansem, PO straciła cztery punkty procentowe, PiS zyskała jeden i dystans zwiększył się do 7% na rzecz PiS (30 do 23). Badanie przeprowadzono po słynnej wypowiedzi Premierzycy Bieńkowskiej i tak oto na oczach niedowiarków realizuje się cud, a dla mnie rzecz oczywista. Pierdoły wygrywają z pryncypiami, bo psychologia tłumu ma się nijak do priorytetów, wartości, skali, powagi i tak dalej.

Strony