Solidarność



share

Same zużyte porównania i metafory przychodzą do głowy, gdy się człowiek przełamie, powstrzyma refluks i spróbuje zmóc 15 minut „obchodów 25-lecia”. Przyznam się najszczerzej jak potrafię, że zwyczajnie dopada mnie niemoc i to taka pogłębiona. Widzę na ekranie potiomkinowską wieś odwiedzoną przez króla Haiti z okazji 25 rocznicy „zwycięstwa” bojowniczki nie zaproszonej na uroczystość. Wśród członków „rodziny” brylują wszelkiej maści ciotki i wujkowie, których walczna „Solidarność” nie rozpoznałaby jako dalekich krewnych i odległych sąsiadów. Do tramwajarki łamistrajka, Frasyniuka nieuchwytnego, Michnika, który siedział i mu teraz wolno oraz „Bolka” rozpoznawalnego i kochanego na całym świecie tuż po papieżu, zdążyłem się przyzwyczaić. Rozłożyło mnie dopiero po całkiem niewinnym wydawałoby się obrazku, mianowicie jedna z szatynek TVN24 podbiegła do blondynki TW Niezabitowskiej i zapytała, co ona na to wielkie zwycięstwo. Jezu słodki!



share

Burdel płonie na całego, ale kto się przy tym ogniu ogrzeje jeszcze nie widomo, za to ujawniły się pierwsze ofiary ciężkich poparzeń. Wałęsa zawsze był napakowany megalomanią, która zrywała mu wszelki hamulce, ale dziś jest najgorszy moment dla Wałęsy, by się megalomanią napawać. Właśnie traci swoje zaplecze, które go wykorzystywało jako „obwoźną legendę Solidarności” i jak zwykle nie zauważa, że pewien etap dziejowy się kończy. PO i wieczny halabardnik Wałęsy, były Donald Tusk, ma zupełnie inne problemy niż zajmowanie się kapryśną gwiazdą, po wtóre Wałęsa ugryzł rękę, która jeść dawała, po trzecie narobił na środku salonu. Są pewne świętości, których się nie dotyka, a jedną z najważniejszych jest omerta związana z „przepastnymi archiwami SB”. No i na końcu serii głupstw znajduje się błąd katastrofalny w skutkach. Ostatnią rzeczą, jaką Wałęsa powinien robić jest przypominanie i wznawianie ostrej dyskusji na temat agentów w Solidarności.



share

W Rybniku odbyły się wybory uzupełniające do senatu i nim pozwolę sobie udzielić odpowiedzi na pytanie: „Panie magistrze Kurka, jak mamy czytać te wyniki, z socjologicznego punktu widzenia”, podzielę się kilkoma uwagami ogólnymi. Media zaledwie o tym szepczą, nie ma żadnych ekspertów w studio, w serwisach informacyjnych albo się pojawiają sekundowe wzmianki albo w ogóle udaje się, że temat nie istnieje. Taki stan rzeczy nie jest dobrą informacją, ponieważ on potwierdza, że PO nadal ma medialny parasol ochronny, co samo w sobie nie zaskakuje, ale utrzymująca się skala, przynajmniej mnie, zaskoczyła. Wydawało się, że przechodzimy etap dziejowy pod tytułem: „sprawdzam”, ale wszystko wskazuje, że nadal tkwimy w etapie: „czekamy na sygnał z centrali”. O absencji Tuska nie wspomagającego kandydata partii trochę rozprawiano, tylko dziwnym trafem się zapomina, że w ogóle w Rybniku zabrakło jakiegokolwiek tuza z PO wspierającego kolegę.

Strony