śmieszność



share

Muszę się do czegoś przyznać, były takie początki kiedy się gubiłem. Zostałem ojcem i się pogubiłem. Od tej zguby do rodzinnej kroniki trafiła opowieść o rottweilerze, który zaatakował patriarchalnie umowną głowę rodziny. Ta opowieść to już rodzinny mit i tak naprawdę nie atakował, tylko sobie przybiegł, a młody tata trzymał w trakcie biegania nosidełko. O to właśnie nosidełko się rozbiło, ponieważ to oczywiście nie było nosidełko, tylko taty córka w urządzeniu zakupionym w hipermarkecie. Ówczesny problem polegał na tym, że tacie zadziały dwa instynkty, pierwszy krzyczał „ratunku”, drugi „opędzaj się tym co masz pod ręką”. Za tymi głosami poszedł młody tata i przed rottweilerem opędził się nosidełkiem, kompletnie zapominając o tym, że powinien być bohaterem i w dodatku myśleć.



share

Trudno powiedzieć jakie reakcje chemiczne zachodzą w człowieku kiedy z człowieka właśnie, staje się politykiem. Coś jednak musi się w człowieku zwarzyć w takich razach, bo nijak polityk do człowieka niepodobny.

I to nie o to idzie, że niebieskie koszule i żółte krawaty, że końcówki zmieniają się z „ą” na „om”, ale idzie o to, że polityk w ogóle do człowieka niepodobny. Zatraca się w polityku człowieczeństwo i wszystkie ludzkie talenty idą na zmarnowanie. Takie wnioski można wyciągnąć gdy się posłucha parodii spowiedzi młodzieżowca SLD, w ramach kampanijnego spotu. Kiedy się człowiek sili na dowcip, to ta siłaczka owocuje śmiechem, albo brakiem reakcji. Kiedy się polityk bierze za żartowanie, to tylko siąść i płakać. Tak też należy zrobić gdy się usłyszy, bo nawet nie zobaczy spowiedź SLD.

Strony