Schetyna



share

W mojej okolicy ludzie powiadają: „nie tak hop na krowę”. Powiedzonko ma osłabiać nieuzasadniony optymizm, choćby sołtysa, który po flaszce chciałby wsiadać do „Bizona” i jechać po następną. Analizy polityczne z grusza dzielą się na układanie faktów w pewną całość i domniemanie sensacji. To drugie wyciąganie wniosków jest bardziej poczytne i częściej popełnianie - przez wszystkich, żeby było jasne. Taką właśnie analizę z cyklu sensacja przeczytałem wczoraj na portalu „wPolityce”. Tekst napisał Karnowski, niestety nie wiem, który. Kaczyńskich zawsze odróżniałem, Karnowskich mi się nie udaje i to nie jest złośliwość, tylko szczerość. Jeden z braci Karnowskich napisał, że „Donald musi oddać władzę”, w dodatku wyznaczył Tuskowi termin 180-200 dni. Tekst czyta się bardzo dobrze, jak każdą sensację uzasadnioną jako tako poukładanymi przykładami, ale zaczytany łatwo może uznać wróżbę za rzeczywistość i mam wrażenie, że większość właśnie tak uczyniła.



share

Z dwóch złych decyzji Tusk wybrał tę gorszą, dymisja Gowina oznacza takie konsekwencje, o których pisałem wczoraj i jeszcze wcześniej. Donald zbudował sobie kolejną wewnętrzną i zewnętrzną konkurencję, Gowin ma teraz pełną swobodę odznaczania się w swoich konserwatywnych poglądach i co więcej zawsze się wytłumaczy wartościami, nie ambicjami politycznymi. Koalicja tylko teoretycznie ma teraz większość, kwestią czasu pozostaje kiedy Tusk przegra następne głosowanie w sejmie, potem następne i jeszcze jedno. Wódz przegrywający bitwy, długo nie wytrwa na czele armii, ponieważ każda przegrana bitwa oznacza kapitulację w wojnie. W sztabie czają się generałowie chętni do przejęcia dowództwa. Schetyna osiągnął swój cel, w klubie PO musi się zrobić nerwowo, za chwilę będą budowane listy do parlamentu europejskiego, po drodze wybory partyjne.



share

Jeden z mentorów peerelowskiej bohemy, wysmarował w swoim sraczu najnowsze napisy. Obsmarował artysta ściany i „organa konstytucyjne”. Wyszło z tego jak zwykle trochę przaśnej zabawy, która w zupełności wystarczy do zaspokojenia gustów aktorów reklamujących produkty Biedronki i dyrektorów teatrów debiutujących na „fejsie”. Lada dzień nada się tym bździnom rangę gombrowiczowską lub porówna z innym „Cricot 2”, ale póki co kawał niezłej zabawy i na całkiem niezłym poziomie możemy sobie poobserwować już dziś. Napisy w sraczu żydowskiego satyra miały ilustrować dialog między trzema politykami: Schetyną, Tuskiem i Kwaśniewskim. Wypowiedzi mężów z klanu natychmiast stały się przedmiotem szerokich analiz. Lud się podzielił na dwie grupy analityczne, pierwsza od razu wyczuła, że żydowski satyr robi sobie jaja, druga poważnie zaczęła się zastanawiać nad autentycznością dialogów.

Strony