sądownictwo



share

Jak jest z wyrokami i TSUE? Ano tak, że zaraz po ogłoszeniu słyszę w TVN24 przewodniczącego sędziowskiej kasty Iustitia, który rozpaczliwie próbował interpretować sentencję, wyraźnie nie rozumiejąc tego, co ogłosił Safjan. Trudno powiedzieć, czy sędzia-celebryta Przymusiński, udawał, że nie rozumie, czy naprawdę nie rozumiał, ale w jednym i drugim przypadku nie ma to większego znaczenia, bo jedna i druga wersja potwierdza, że wyrok TSUE jest o niczym. Dokładnie tak i nie inaczej, typowy wyrok TSUE zazwyczaj jest o niczym, mówi o ogólnych zasadach „poszanowania prawa i wartości europejskich” i dalej odsyła do dyrektyw, traktatów, przepisów.



share

Moje zaangażowanie w reformę sądownictwa jest więcej niż przeciętne i śmiem twierdzić, że wiedza również. Pozwolę sobie zatem na odrobinę racjonalizmu, w ramach wstępu do najnowszej diagnozy. Tematem sądownictwa przez pewien czas żyła prawie cała Polska, szczególnie w czasie wojny o Trybunał Konstytucyjny i to wówczas padały pierwsze pesymistyczne, żeby nie powiedzieć katastrofalne wizje z cyklu „Nic się nie da zrobić”. Dało się i to wiele, ale jak to w życiu bywa ludzi bardziej interesuje wojna i spektakularne detonacje, niż mozolne budowanie od podstaw.



share

Tydzień temu żartowałem, że Kaczyński dokonał nowego podziału i mową nienawiści pogardził czterdziestolatkami. Wczoraj słyszałem biadolącego Kraśkę, który nie żartował, ale śmiertelnie poważnie mówił dokładnie to samo. Jeszcze raz się potwierdziło, że lider PiS jest wszechmocny, obojętnie co i jak powie, natychmiast jego słowa stają się tematem dnia, tygodnia, a często pozostają w przestrzeni publicznej na wieki. Jednak przy wszystkich nadzwyczajnych zdolnościach, w roli niańki jeszcze Jarosława nie widziałem i tak się zastanawiam, czy niańczeni na pewno mają czterdzieści lat.

Strony