sąd



share

W natłoku wieści w temacie bolka z bolkowa (tak taksiarze gdańscy określają lotnisko im. sami wiecie kogo ;-)  ) umyka sprawa sędziego Łączewskiego który na ochotnika zgłosił się do pomocy coby obalić demokratycznie obrany rząd Rzeczypopspolitej Polskiej i demokratycznie wybranego Prezydenta Tejże Rzeczypospolitej...

To co jest najciekawsze dla w tym wszystkim to sędzia, podobno doświadczony... uwierzył tak na bezdurno, że gość który na twitterze podpisywał się tomasz lis to naprawdę tomasz lis... ok obydwaj pisali do siebie pod róznymi nickami...ale, chyba nienawiść do obecnej sytuacji musiała śedziego zaślepić skoro tak od razu poczuł wspólnotę ducha z sztandarowym propagandysta czeciej erpeee... Czego ten człowiek się boi ? Bo dla mnie tak ochocza chęc do walki z kaczyzmem jest oznaka strachu... przed czym ?



share

Znów się dobrze bawię czytając i słuchając autorów spektaklu dla maluczkich. Krzyczą skandal, chichoczą i drą szaty, bo Kaczyński znowu powiedział. Co tym razem? Bardzo ważną rzecz, którą jednak trzeba umieć odczytać. Polityki nauczyłem się właśnie od Kaczyńskiego, czyli od największego mistrza, dlatego nie mam żadnych problemów z odszyfrowaniem słów, które mówią wszystko. Nie jest konieczny wrak, żeby zakończyć śledztwo i ustalić prawdę! Podpisuję się pod tą diagnozą wszystkimi kończynami, tak jak się w czasach degrengolady PO razem z Kaczorem podpisywałem pod zdaniem całkowicie przeciwnym. I nie ma tu żadnej hipokryzji, jest tylko i wyłącznie polityczny realizm. Putin wrakiem gra jak chce i paradoksalnie na zwrot była szansa tylko w czasach Tuska, oczywiście musiałby się Kierownik jeszcze bardziej upokorzyć niż to zrobił.



share

Niezwykle trudno mnie urazić i jeszcze trudniej przestraszyć, jednak pewne zwyrodnienia naprawdę robią na mnie wrażenie, bo nie umiem sobie wyobrazić, pod czyim adresem mógłbym kiedykolwiek napisać coś równie plugawego: „Normalnie życzę Piotrowi Wielguckiemu, aby jego dzieci zachorowały i musiały korzystać ze sprzętu…" http://disq.us/... Takich wychował „fanów” człowiek, któremu nie podałbym ręki przez azbestową rękawicę. Kłamstwo w żywe oczy i w biały dzień skraca łańcuch, a panika przed prawdą zaciska pętlę, zbydlęcenie wyznawców łączy się z upadkiem guru. W Internecie dostępny jest bogato ilustrowany materiał, na którym widać, słychać i czuć, jak pewien osobnik krzyczy do swoich dresiarzy, żeby wynieśli z sali „żulika”. Każdy może sobie to obejrzeć i nawet nie będę wklejał linku, bo Google „wywala” treść na pierwszej stronie. I co się dzieje?

Strony