Rosja



share

Na pierwszy rzut oka bezsensowne pytanie i niewarte uwagi nazwisko, ale od wczoraj myślę całkiem inaczej. W programie Lisa, gdzie jak zawsze było żenująco, swoje pięć minut zaliczył Jacek Kurski, popularny „Kura”. W swoim stylu poustawiał rozmówców i zrobił to tak sprawnie, że i sam Lis nie zdążył odpowiednio zareagować. W czasie szarży Kurskiego dowiedziałem się, że Roman Giertych nie jest już tylko mecenasem władzy i celebrytów, ale wskoczył na najwyższą półkę adwokacką. Pan Romek będzie bronił mafii z WSI. Informacja zrobiła na części widzów wrażenie, niestety powierzchowne, bo jeśli nawet ktoś się oburzył, to na oburzeniu się skończyło, a rzecz wymaga głębszego zastanowienia. Nie zajmowałbym się Giertychem przez trzy sekundy, gdyby nie jedna okoliczność. Trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z dość klasycznym rozwojem kariery i dlatego tak ważne jest pytanie, od kiedy się Giertych z odpowiednimi ludźmi dogadał?



share

Putin nie gra na kilku fortepianach, Putin uruchomił wojskową orkiestrę dętą i serwuje repertuar do wódki i kotleta, bawi się na oczach całego świata. Przez jedną jedyną chwilę, gdy się komuś pokrzyżowały interesy Rosja miała strach w oczach. Mam na myśli załamanie rubla, ceny ropy i giełdę, ale to się jakoś dziwnie szybko zaczęło prostować i znów stary kagiebista wrócił do pełnej formy. Nieustanne testowanie zachodu staje się nie tylko czytelne, ale bezczelne, kpiarskie i pozbawione jakichkolwiek parawanów. Nie lubię opierać opinii na jednej przesłance, bo bardzo łatwo się przerobić na błazna, dlatego początkowo nie wykluczałem, że zamach na Niemcowa mógł być zorganizowany przez frakcję KGB, która chce wymienić Putina na swojego cara. Jednak ta interpretacja wydarzeń straciła jakikolwiek sens, gdy się okazało, że Putin zadzwonił do matki zamordowanego, a na ulicach Moskwy nic się nie wydarzyło.



share

Zastanawiam się nad trochę inną wersją wydarzeń niż zdalne sterowanie RP III. Co do zasady i zdrowego myślenia, nic się nie zmieniło, bo nic się zmienić nie może. W Polsce od lat rządzą marionetki, które są poniewierane, szantażowane i ustawione po kątach przez kilku mocodawców, zamieniających się rolami i zyskami. Tylko to działanie miało sens, gdy trwała „wielka prywatyzacja”, gdy się prało ludziom mózgi i pompowało nową wersję realnego socjalizmu, jako „młoda demokrację”. Dziś wszystko jest poukładane, doszczętnie ogłupione, słowem można iść na urlop. Poza lasami do przejęcia i kontraktami dla armii nie ma się czym podniecać i umówmy się, że to są grosze w skali biznesów światowych. Putin walczy o taką stawkę, jak dawana Rosja Radziecka, islamiści walczą o Europę, Chiny z Izraelem walczą o Amerykę, Niemcy o Europę. Czy my aby nie przesadzamy z tym polskim pępkiem świata, podejrzewając, że to w Polsce stykają się wszystkie interesy światowej bezpieki?

Strony