Rosja



share

Kiedy byłem małym chłopcem, na przerwach udawaliśmy dorosłych i dzieliliśmy się różnymi wydumanymi osiągnięciami. Jednym z bardziej buńczucznych pojedynków na bujdy, był pojedynek, w którym tłukły się nasze doświadczenia seksualne, których rzecz jasna żaden z nas nie miał. „Usiadłbyś na pępku i nie wiedział, czy śmiać się, czy płakać”, tak komentowaliśmy opowieści o pierwszym stosunku z koleżankami i tak należy skomentować rekcję „polskich władz”, po oświadczeniu Putina. Pułkownik KGB spojrzał na makietkę podbitych ziem i komediowo przesunął jezioro na miejsce punktowca z wielkiej płyty, a punktowiec ustawił na miejscu jeziora. Zabawił się i czekał na reakcję, którą z całą pewnością przewidział w każdym szczególe. Usiedli mocarze od Tuska i sam Tusk, gęby porozdziawiali i pojęcia nie mają kiedy się śmiać, kiedy płakać i o co w ogóle z tą rurą jamalską chodzi.



share

Starsi ludzie w mojej okolicy by wyrazić zaskoczenie jakimś wyjątkowym zdarzeniem powiadają, że „trafiło się ślepej kurze ziarnko”. Trafiło się też ziarnko prawdy grafomanowi Libickiemu. Używam tego mało wyszukanego komplementu, ponieważ odczytanie tekstu autorstwa Libickiego naprawdę kosztuje mnie pot i łzy – taka to ramota toporem strugana. Boli dusza i oczy pieką od zdań kleconych przez Jana Flipa i Flapa, ale racja mu się przytrafiła jak ślepej kurze ziarnko. Zdecydowanie tak i w samo sedno panie Filip, jedynym wygranym w spektaklu rosyjsko-francuskim jest pułkownik Putin. Zgadzam się nie tylko z tą główną tezą, ale z pełną argumentacją Filipa. Lewicowa córa Europy i wyrodna córa Kościoła tak się zapętliła w swoich pomysłach na ośmieszenie samej siebie, że car Putin przyszedł właściwie na gotowe. Gdyby z Francji wygnało Depardieu prawicowe szaleństwo, czy inna homofobia, byłby piękny pretekst do wszczęcia nowej francuskiej rewolucji.



share

Chyba nawet najwięksi zwolennicy Macierewicza oddając mu cały szacunek, przyznają mi rację, że przy specach z KGB Macierewicz nie ma szans. Z wielu powodów tak twierdzę, ale gdyby nawet odrzucić powód najważniejszy, czyli po prostu lata doświadczeń i potężną profesjonalną machinę, która Macierewicza może wciągnąć nosem, to powód drugi jest niepodważalny. Ruscy mają wszystkie karty i mogą je znaczyć jak chcą, Macierewicz i cały zespół są w stanie, co najwyżej wykryć te największe i oczywiste kanty, ale do talii nie mają najmniejszego dostępu. Postaram się poukładać sprawy na chłodno, tak jak mi rozum podpowiada i podobnie jak Macierewicz siłą rzeczy muszę odgadywać, co nam Ruscy podrzucają. Kluczowe pytanie brzmi: „Kto zmusił NPW do badań po 2,5 roku, do tych badań, które teraz prokuratura stając na granicy śmieszności sama rozpaczliwie dezawuuje?”. Pierwszy strzał w moim wykonaniu celuje w Ruskich.

Strony