rodzina



share

Pierwsze Święta bez Dziadka, a Dziadek zawsze robił i mówił po swojemu, to On miał swoją wersję odpowiedzi na „Chrystus zmartwychwstał”, taką przywiezioną zza Buga, z Jordanówki: „Prawdziwi powstał”. Dziadek mówił i robił swoje, co roku te same słowa i te same gesty, nikt się nigdy nie znudził, wszyscy czekali i wszyscy śmiali się przy każdej głosce, którą znali na pamięć: „Doczekali my tego roku, oby my doczekali następnego, może lepszy, może gorszy, nie wiadomo. Zapraszam Was do świncunegu jajka”. Takich Świąt już nie będzie nigdy, teraz pierwsze życzenia wypowie seniorka rodziny, zastępowała już Dziadka, ciężko chorego, tracącego świadomość, żyjącego w swoim świecie. Podczas ostatniego śniadania wielkanocnego Dziadek zaśpiewał kolędę, naturalnie uśmialiśmy się na cały głos, ale za chwilę zapadła cisza, bo każde z nas widziało, że to ostatnia kolęda Dziadka.



share

Szantaż emocjonalny to najsilniejszy z szantaży, jakie można wobec człowieka zastosować, a właściwie każdy szantaż jest emocjonalny. Gdy człowiek słyszy, że swoim działaniem może zabić własne dziecko, matkę, ojca, dziadka, to choćby nie chciał zawsze będzie miał z tyłu głowy jeden wielki niepokój sumienia. Samo przełamanie szantażu jeszcze nie daje spokoju, możemy sobie racjonalnie wytłumaczyć i ocenić stan zagrożenia, ale nigdy nie będziemy wiedzieć, co się stanie. Wiadomo nie od dziś, że w drewnianym kościele cegła potrafi spaść na głowę i zabić. Nigdy i nikt nie będzie też wiedział, kiedy stanowi realne zagrożenie dla siebie lub drugiego człowieka. Ludzkie historie wypełnione są tragediami, do których zawsze jest dopisany wyrzut w tym samym schemacie: „gdybym tylko wiedział, to nie pozwoliłbym pojechać dziecku wsiąść do samochodu, a teraz nie żyje”.



share

Żyjemy w czasie „kwarantanny” to wszyscy przesadzają, ale moja tytułowa teza niestety przesadą nie jest. W krótkim okresie czasu z ludźmi tak się porobiło, że za komuny było lepiej, no niestety. Jestem z tego pokolenia, które doskonale pomięta czasy PRL-u, trudno nie pamiętać, gdy się spędziło w tej zonie absurdu 19 lat. Mam przed oczami zjazdy KC PZPR, kiedy w TV nie było praktycznie nic innego poza relacjami z komunistycznych spektakli nie do przetrawienia. Receptą i odskocznią dla ludzi była „Wolna Europa”, taki paradoks, dziś się te wszystkie wartości europejskie kojarzą fatalnie, wówczas „Wolna Europa” konkurowała tylko z radiem „Luxemburg”, gdzie leciały wszystkie zakazane przeboje.

Strony