Putin



share

Dam głowę i dołożę coś mniej cennego, że zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały w sprawie „propagowania symboliki faszystowskiej” przez Wojciecha Korkucia, złożył jakiś lewacki bojownik, który „Kapitał” czyta jak Biblię. Do głupoty przejawianej przez rozmaite gatunki ideologicznych donosicieli każdy chyba zdążył się przyzwyczaić, ale ośli upór prokuratorów ciągle zaskakuje. Pomijam fakt, że na 10 prokuratorów 9 nie odróżnia faszyzmu od neologizmu, którym jest nazizm, bo to powszechny brak wiedzy. Gorzej, że prokuratura nie potrafi odróżnić zdrowego rozsądku od paranoi. Prokuratorski poziom wtórnego analfabetyzmu i politycznej poprawności za sprawą plakatu Wojciecha Korkucia sięgnął po nowy rekord. Nie mnie oceniać wartość artystyczną, chociaż prawdę pisząc średnio mi się to podoba i bardziej kojarzy z tabliczką na słupach wysokiego napięcia, niż z jakimś politycznym przesłaniem, ale gdzie prokurator w tej grafice dopatrzył się naruszania art.



share

Jestem w trakcie lektury "Dzienników Goebelsa" , pasjonująca to lektura pozwalająca zajrzeć za kulisy władz III Rzeszy.Zaskakujące jest to ,że tak naprawdę nic się specjalnie w Europie nie zmieniło od czasów II wojny światowej.

Hitler  zanim rozpoczął swoje podboje dokładnie rozgryzł psychikę zachodu. Są nic nie warci brak im ducha walki , stracili instykt wojowników. Nie ruszą nawet palcem gdy będziemy łamali wszystkie wcześniej podpisane traktaty.

W trakcie wkraczania do Nadrenii , zajmowania Austrii , Sudetów ,Czechosłowacji zawsze  było tak samo.

Goebels łamał palce i popadał w czarną rozpacz , generałowie szemrali po kątach o szalonym kapralu cała wierchuszka III Rzeszy była przekonana ,że to koniec , bo jeśli Francja ruszy razem z Anglią to trzeba będzie podwinąć ogon i uciekać do heimatu.



share

Ostatni dzwonek, żebyśmy się w końcu czegoś nauczyli, albo chociaż przypomnieli. Putin był prawie na widelcu, po morderstwie, którego dokonali zwyrodniali bandyci z KGB, czy innego Specnaz, ale minęło zaledwie kilka tygodni i znów radziecki terrorysta wygrywa. Ten dramatyczny stan rzeczy daje się bardzo prosto wytłumaczyć. Radziecki car jest jednym z nielicznych polityków, którzy jeszcze uprawiają tak wykpiwaną politykę dziewiętnastowieczną. Przy zachodnich i rodzimych politykach „nowoczesnych” Władimir Władimirowicz jest wręcz skazany na zwycięstwo. Nie pomyliłem się, gdy pisałem, że obraz Putina na zachodzie zmienił się diametralnie, ale nic się nie zmieniło w relacjach z Rosją Radziecką. Do tej pory radziecki przywódca był nazywany demokratycznie wybranym prezydentem, wprawdzie Rosja jest dopiero na drodze do demokracji i wyżywa się na homoseksualistach, ale ta droga prowadzi w dobrym kierunku.

Strony