Putin



share

Człowiek jest zwierzęciem, które ma skłonności do komplikowania rzeczy naturalnych, to znaczy zachowuje się jak zwierzę, a potem tłumaczy, że to subtelność. Pozostawiając daleko w tyle wszelkie analizy polityczne motywowane sympatiami i ideologiami, każde zwierzę zwane człowiekiem z łatwością zauważy, co się stało w Budapeszcie przy pomniku „radzieckich wyzwolicieli” z 1956 roku. Owczarek Kaukaski obsikał teren, na oczach węgierskiego ratlerka, który obwąchał siki, zakwilił i zamerdał podkulonym ogonkiem. W świecie ludzkim ten zwierzęcy obyczaj nazywa się przecweleniem, o którym swego czasu pisałem bogato. Proces kryminalnego upokarzania jest nieodwracalny i w związku z tym kompletnie nie interesują mnie dywagacje za ile Orban kupił gaz od Putina i ilu Żydów w Brukseli trafił szlag.



share

Cuda, Panie, cuda. W Grecji powstała „egzotyczna” koalicja złożona z lewicowych populistów i neonazistów, jak się zwykło nazywać narodowców w języku nowoczesnej Europy. We Francji Marine Le Pen jakoś nie budzi większych obaw związanych z powrotem faszyzmu. W Polsce już niemal oficjalnie mówi się o finansowaniu przez ruskie służby rozmaitych przedsięwzięć „narodowych”, jak choćby kresy.pl i inne wynalazki medialne lub informatyczne. A mnie nic nie dziwi z tego zestawu osobliwości i jeśli miałbym wybrać coś najmniej zadziwiającego, to właśnie koalicję greckich komunistów z greckimi nacjonalistami, bo to wizytówka roboty radzieckiej. W Europie partie narodowe i inne kanapy, które walczą z „kołchozem europejskim” dziwnym trafem idą jednym „szagiem” z głównym nurtem moskiewskiej propagandy. Za każdym razem działania radzieckich aktywistów przypominają klasykę KGB, czyli grę na dwóch fortepianach.



share

Zacznę od sprawy międzynarodowej, bo dzieje się prawie według mojego życzenia. Jedną z pierwszych moich reakcji na wyczyny Władimira Putina była najbardziej oczywista konstatacja, że kegiebistę i całą „mocarstwowość” Rosji da się uziemić paroma „enterami” wciśniętymi przez kilku bankierów. No i długo nie trwało, a oczywistość ciałem się stała. Rozumiem, że dla części, zwłaszcza „narodowców”, ruski despota, który się otoczył żydowskimi finansistami równie mocno, co towarzyszami z KGB, taki obrót rzeczy jest tragiczny. Nie mój problem, za stary i pozbawiony naiwności jestem, aby nie korzystać z darów losu. Do gangsterskiej finansjery mam równie ciepły „stosunek”, jak do ruskiego bandyty, ale musiałbym na łeb upaść i to ze trzy razy pod rząd, żeby się nie ucieszyć zarżnięciem kursu rubla. Bardzo dobrze i jeszcze raz doskonale, oby tak dalej.

Strony