Putin



share

O tym, że żyjemy w interesującym historycznie czasie, nikogo już nie trzeba chyba przekonywać. Na naszych oczach spirala Historii idąc z lekkim poślizgiem po starych śladach zatacza nowy krąg. Pierwsza wojna światowa wybuchła w reakcji na incydent w Sarajewie, druga już nieco dalej na zachód w Polsce, zaczyn na trzecią, ze słowiańskim uśmiechem na wschodniej Ukrainie ugniata Putin.



share

Putin nie gra na kilku fortepianach, Putin uruchomił wojskową orkiestrę dętą i serwuje repertuar do wódki i kotleta, bawi się na oczach całego świata. Przez jedną jedyną chwilę, gdy się komuś pokrzyżowały interesy Rosja miała strach w oczach. Mam na myśli załamanie rubla, ceny ropy i giełdę, ale to się jakoś dziwnie szybko zaczęło prostować i znów stary kagiebista wrócił do pełnej formy. Nieustanne testowanie zachodu staje się nie tylko czytelne, ale bezczelne, kpiarskie i pozbawione jakichkolwiek parawanów. Nie lubię opierać opinii na jednej przesłance, bo bardzo łatwo się przerobić na błazna, dlatego początkowo nie wykluczałem, że zamach na Niemcowa mógł być zorganizowany przez frakcję KGB, która chce wymienić Putina na swojego cara. Jednak ta interpretacja wydarzeń straciła jakikolwiek sens, gdy się okazało, że Putin zadzwonił do matki zamordowanego, a na ulicach Moskwy nic się nie wydarzyło.



share

(Pisałem to przedwczoraj, gdy było już po Debalcewie. Publikuję dzisiaj, bo wczoraj byłoby off-topic.)

  "Prezydent Bronisław Komorowski na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego skomentował sytuację w miejscowości Debalcewe i w "kotle debalcewskim", mówiąc, że według niego porozumienie z Mińska jest zagrożone, ale to przede wszystkim Ukraińcy muszą ocenić jego wykonanie. Zaapelował również do polityków, by w gorączce kampanii wyborczej nie straszono wojną. - Polakom należy się poczucie bezpieczeństwa - mówił prezydent."
   Powyższy cytat z dzisiejszego doniesienia medialnego jest znakomitą ilustracją stanu świadomości dzisiejszych europejskich elit. Nasz prezydent trzyma tu poziom kolegów z Europy i Ameryki, niestety...
    
Nie wierzę w żaden cynizm i wyrachowanie Zachodu i USA w stosunkach z Rosją Putina.
Wierzę natomiast w ostateczne i nieodwołalne zidiocenie ich gremiów decyzyjnych.

Strony