prawda



share

Powinienem zacząć od stwierdzenia, że przecierałem oczy, bo tak mnie zdziwiła telewizyjna dulszczyzna, ale to byłby taki amerykański wstęp. Nie, nie zdziwiło mnie nic, tylko jak zwykle ubawiło całodniowe upupianie i przyprawianie gęby. Media postanowiły się zająć społeczną edukacją w wymiarze kultury wypowiedzi i w czasie tej surowej lekcji okazało się, że nic nie jest tak piękne, jak piękna jest obłuda w pełnej amerykańskiej krasie. Kult fałszu, religia kłamstwa, uwielbienie propagandy nie może zaskakiwać, gdy się żyje w Polsce, tutaj każdego dnia odbywają się msze w fałszywych intencjach. Prosty, czy jak wolą inni, ciemny lud, usłyszał, że normą kulturową bliską ideału jest minutowe wyznawanie bliźniemu miłości wraz z modlitwą za pomyślne życie bliźniego i całej jego rodziny, po tym jak się przez rok wyciągało brudy bliźniemu i rodzinie.



share

Zauważyłem u siebie postępujące zdziczenie i odrealnienie, pewnie są to objawy mniej lub bardziej poważnych zaburzeń chorobowych, ale nie zamierzam się dobrowolnie poddać leczeniu. Chcę trwać w stanie dzikości i odrealnienia, ponieważ realność i model cywilizacyjny PRLII odrzuca mnie mocą instynktu. Za starym jestem na strój rycerski złożony z miski do golenia i przerdzewiałej zbroi, ale jeszcze nie tak zdziadziały, żeby nie odczuwać drobnych podniet, niestety tylko intelektualnych. Trzeba się cofnąć w czasie, przynajmniej rok, trzeba się uzbroić w odporność na torsje i obcowanie z głupotą napędzaną kłamstwem. Z takim orężem chyba powinno się udać odczytanie archiwalnych łgarstw, kpin i całego zwyrodnienia, które zostało sprzedane jako jedyna słuszna postawa współczesnego inteligenta.



share

Zamienić wszelkie wątpliwości na korzyść najbardziej absurdalnej opcji. Wszelkie wątpliwości na korzyść polityczną. Zmądrzałem, wydoroślałem, z czegoś od kogoś żyć trzeba. Postanowiłem założyć partię. Dawno postanowiłem, ale teraz nadarzyła się okazja. Plan był prosty, dać uwierzyć ludziom w to, co już wiedzą. Nie było łatwo, jak zawsze wszystko zaczęło się od wizyty u lekarza, ponieważ miałem - i wciąż mam podstawy - pewne, słowo to należy podkreślić, PEWNE wątpliwości, co do moich początków. Na podstawie przeprowadzonych analiz z wielu niezależnych źródeł, doszedłem do wniosku, że już na etapie reprodukcji doszczętnie pomieszano moje szczątki. Powinienem mieć rysy, do jakich mnie stworzono, przynajmniej greckie jeśli nie rzymskie, pasowałyby mi jak ulał, gdyby, no właśnie, gdyby jakiś Mongoł się w babkę nie ulał. Cały niezgrabnie się składam i na dodatek po szczątkowych przodkach bab, a nade wszystko, po wstępnych dziadach do tyłu.

Strony