Powstanie warszawskie



share

Mało brakowało, bo tylko paru Ukrainek rzuconych na kolana, by wielki koncert, zawodzącej dyszkantem zmęczonej burdelmamy, był nie tylko organizowany na Stadionie Narodowym, ale konferansjerem zostałby Pierdun Wojewódzki, zatrudniony przez warszawski magistrat. Niestety sprawa się posypała i teraz zamiast syren 1 sierpnia zawyje stara kurwa. Pewnie powinienem zamknąć buzię, w końcu jestem radykalnym krytykiem Powstania Warszawskiego, krytykiem makabrycznego „Pomnika Małego Powstańca” i w ogóle podpisuję się pod wyrokiem Andersa, który dowódców Powstania chciał rozstrzelać na miejscu. No, ale gęba mi się nie zamyka, to się odezwę w obronie pamięci o Powstaniu Warszawskim. Zginęli ludzie, setki tysięcy ludzi, głównie cywili, umarło miasto i w proch się obróciło, powstało wielkie cmentarzysko.



share

Jeżeli ktoś czytając ten artykuł oczekuje twardych dowodów na potwierdzenie przedstawionej poniżej hipotezy na wstępie uprzedzę, nie znajdzie takich. Wszelkie hipotezy dotyczące katastrofy gibraltarskiej opierają się co najwyżej na poszlakach. Podobnie będzie i w poniższym tekście. Mam jednak nadzieję, że mój pogląd na sprawę zainteresuje czytelnika.



share

Z legitymacji miałem tylko szkolną, nigdy do żadnej organizacji nie należałem i na stare lata też się nie zapiszę. Dzięki temu komfortowi nie muszę zajmować odpowiedniego stanowiska w każdej sprawie, a jak nie mam ochoty, to w ogóle niczego nie muszę. Co roku rozpoczyna się ponad sześćdziesięcioletni spór o sens, skutek, a nawet przyczyny Powstania Warszawskiego. Z tych trzech obszarów sporu rozumiem i za zasadny uważam tylko jeden. Jestem w stanie wczuć się w nastrój, tak zwany kontekst historyczny, pragnienie wolności, którą przecież ledwie dwadzieścia parę lat wcześniej odzyskano. Przyczyny wybuchu Powstania są dla mnie jasne i dla tych samych przyczyn jestem gotów stanąć po właściwej stronie, ale jak mówi szatańskie przysłowie, dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.

Strony