porażka



share

Biorę się za pisanie tekstu parę minut przed początkiem marszu narodowców oraz zaproszonych gości i parę minut przed końcówką marszu mecenasa WSI, Bronisława z Budy Ruskiej. Nie wiem, co się dzieje w Krakowie na marszu pod dowództwem Prezesa i nie mam pojęcia co się stanie w Warszawie, bo przecież stać się zawsze może, zdaniem Sienkiewicza nawet powinno. Wybrałem sobie taki i nie inny czas na pisanie felietonu, ponieważ jest bardzo ważna rzecz, która ma cudowną właściwość zupełnie niezależną od bieżących wydarzeń. Mam na myśli i podkreślić chcę wyraźnie zdecydowaną porażkę „fajnej Polski”, czy jak kto woli innego „radosnego obchodzenia rocznic”. Ten sukces można odtrąbić nie wnikając w detale i ewentualne atrakcje dnia dzisiejszego.



share

Mam pod czaszką taki guzik, żaróweczkę, czy też inną diodę, która zaczyna migać gdy usiłuję iść na skróty. Alarm w mózgu nie pozwala klepać po klawiszach jak się trafi, ale nie ma też cudów, bywają dni zupełnie pozbawione mocy twórczych i dziś się taki dzień zapowiadał. Odpocząłbym od pisania i dał odpocząć Czytelnikom, gdyby nie natchnienie z ostatniej chwili. Zrezygnowany z powodu własnej niemocy poszedłem w gości do konkurencji i początkowo na niewiele się ta wycieczka zdała, jednak z czasem zauważyłem trend, z którym jak widomo żartów nie ma. Wszystko i jeszcze kawałek wskazuje na to, że przy pomocy skromnych środków normalność wygrała z masową paranoją, co więcej zwycięstwo ma charakter absolutnej dominacji. Przegranego łatwo poznać po zachowaniu, zwieszona głowa, uciekanie od przedmiotu porażki, udawanie głupiego, zamiana tematu, szukanie dziury w całym, słowem wszystko byle nie powrót do klęski.



share

Najkrócej i już na wstępnie mówiąc nie wszystko, co bije w Tuska jest pożyteczne dla Polaków. Dokładnie tak się dzieje z absolutną paranoją i sztuką dla sztuki, którą wymyślił Gowin. Co gorsze Trybunał Konstytucyjny niestety ma rację, Gowin jak każdy minister ma prawo wykonać idiotyczny ruch, o ile nie łamie prawa i tak też Gowin zrobił. W kwestii reformy sądów mogę powiedzieć znacznie więcej niż tylko widać i słychać w mediach, ponieważ tak się składa, że na własnej skórze doświadczyłem bezsensu sprokurowanego przez Gowina. Pewna emerytka bez prawa jazdy, mieszkająca z kotem, postanowiła uatrakcyjnić sobie prowincjonalne życie i wycieczki miedzy Biedronką, a bazarem. Wymyśliła sobie wakacje z odszkodowania za „stalking”, którego rzekomo doświadczyła uganiając się za młodszym od siebie mężczyzną.

Strony