porażka



share

Wczoraj odbyły się jakieś happeningi przed Pałacem Prezydenckim, mam ochotę dopisać, że ponoć się odbyły, ale w ostatniej chwili dowiedziałem się o kilku śmiesznych faktach. Było tak. Sobota, mniej więcej 14.00 po południu i nagle czytam między tysiącem informacji, że ruszyła demonstracja KOD. Dźgnął mnie ten news w ambicję, bo staram się ze wszystkim być na bieżąco, a tu nagle coś takiego, kompletnie nieprzystającego do rzeczywistości. Nawał sportowych emocji, Olimpiada w Rio, a z politycznych wydarzeń jedynie rocznica prezydentury Andrzeja Dudy. Okazało się, że właśnie w związku z tą rocznicą zebrały się grupy peerelowskich emerytów, aby zamanifestować swoje poglądy. Dla statystycznego porządku trzeba dodać, że prócz zasłużonych dla PRL, przed pałacem zjawili się Młodzi Demokraci, czyli przyszłe kadry, które nastawiają się na wygrywanie konkursów ofert i sposobią do przetargów „Ekrany dźwiękochłonne w szczerym polu”.



share

Kampania prezydencka Komorowskiego z całą pewnością przejdzie do klasyki najgorszych kampanii w historii III RP. Nie ma takiego analityka, który by nie stwierdził, że wszystko, co ludzie Komorowskiego i on sam mógł spieprzyć, zostało spektakularnie spieprzone. Swoją drogą ciekawi mnie niezmiernie, czy najprostszy zabieg na świecie, polegający na tym, że Bronek siedzi cicho i ludziom się nie pokazuje, nie przyniósłby lepszego rezultatu. Zastanawiam się jak najbardziej poważnie, chociaż tak ekscentryczny pomysł należałoby oczywiście czymś podeprzeć i wytłumaczyć. Nie wiem, na przykład złamaną nogą, czy jakimś podobnym alibi. Tak czy siak, pierwsze sondaże Komorowskiego były napompowane do granic absurdu, jednak jestem więcej niż pewien, że gdy Andrzej Duda zaczynał swój długi marsz do Pałacu Prezydenckiego, rzeczywista przewaga Bronka mieściła się gdzieś na granicy 50 i 60%.



share

Zastanawiałem się dobre pół godziny, kto jest ministrem sportu w rządzie Tuska i gdy już sobie przypomniałem jak ów minister wygląda, to drugie pół godziny poświęciłem na poszukiwanie nazwiska. Nie byłoby żadnej uświadomionej amnezji, gdyby nie stary numer propagandowy, czyli władza grzeje się w blasku medali sportowców. Wyglądało to biednie jak nigdy, cień człowieka został z Donalda, ktoś mu kazał urządzić tę szopkę, bo na pewno nie sprawiał wrażenia człowieka szczęśliwego i chyba wiedział, że się wygłupia, w dodatku na marne. Takie oficjałki pomogą Tuskowi jak umarłemu kadzidło, no ale w końcu musiał się ludziom na oczy pokazać i nic mądrzejszego wymyślić się nie da. Tusk za najlepszych dla siebie czasów sypał dowcipami i przybijał żółwiki, choćby z Wentą, dziś szukał wzrokiem jakiejś dziury, do której mógłby się schować i nie wychodzić przez kolejne tygodnie.

Strony