Polska



share

Pisałem już, że najlepszym spin doctorem Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej jest Piotr Kownacki. Szef kancelarii prezydenckiej robi od pewnego czasu wszystko, aby swego pryncypała skompromitować i ośmieszyć, cytując wypowiedzi, których nie było, lub stawiając Kaczyńskiego w sytuacji niezręcznej albo wręcz mówiąc rzeczy wprost chamskie, jak komentując fakt niezaproszenia Lecha Wałęsy nie tylko na bal w Teatrze Wielkim, ale przede wszystkim na uroczyste obchody rocznicy odzyskania niepodległości.



share

Jakie właściwie święto jest obchodzone w dniu dzisiejszym, 11 listopada? Czy jest to rocznica faktycznego odzyskania polskiej państwowości, czy jednak świętujemy dzień, który został zadekretowany w roku 1937 przez zwolenników Józefa Piłsudskiego, jak data symbolu i umocnienia legendy Marszałka? Czy może jednak faktyczną datą odnowy bytu państwa polskiego nie powinien był 7 października 1918 roku, kiedy to Rada Regencyjna Królestwa Polskiego ogłosiła niepodległość Polski. Dobrze, jednak zostawmy datę 11 listopada, jako znamienną. W tym dniu, w roku 1918, zostało podpisane zawieszenie broni pomiędzy Francją i Niemcami, w słynnym, i nie raz wykorzystywanym wagonie kolejowym, w Compiegne.



share

Wśród ogólnonarodowego pieprzenia w temacie czym jest, a czym nie jest patriotyzm, trudno się powstrzymać od dorzucenia swoich dwóch groszy. Jest faktem, że dopóki to wszystko co się w patrii dzieje mnie obchodzi, pewnie patriotką jestem. A że obchodzi, świadczą choćby te blogowe wypociny. W których obsesyjnym wątkiem pozostają losy Polski i Polaków. Z drugiej wszak strony na pytanie, czy jestem szczęśliwa, że los mnie na polskość skazał, nie mogłabym z czystym sumieniem odpowiedzieć, że tak. Co mnie pewnie w przedmiocie patriotyzmu z punktu dyskwalifikuje. Przynajmniej w oczach genetycznych patriotów. Dla których rzeczone "uczucie" (Wikipedia nazywa patriotyzm "postawą") przynależy do, że tak to ujmę, stałego stanu skupienia.

Strony