Polacy



share

Na przypadek Gintera Grassa trzeba patrzeć dwoma parami oczu i w zależności od pary widzieć rzeczy takimi jakie one są. Zacznę od oczu żydowskich i od razu gorąco zachęcam, żeby się głęboko pokłonić przed Żydami. My, Polacy, powinniśmy się głęboko przed Żydami pokłonić, ponieważ takiej wrażliwości narodowej nie dorobimy się długo, a takiej skuteczności narodowej nie dorobimy się chyba nigdy. Co takiego powiedział Ginter Grass? W tym rzecz, że samą i tylko prawdę, stwierdzenie, że Izrael dysponuje arsenałem atomowym nie jest wsadzaniem flagi w gówno, pomawianiem, lżeniem, ale prostym i oczywistym stwierdzeniem faktu. Za wiersz mówiący prawdę o Izraelu Ginter Grass został zmieszany z czym popadnie, dostał zakaz wjazdu do Izraela i z łagodniejszych inwektyw wypomniano mu „dziadka z Wehrmachtu”.



share

Na początek postawmy sobie fundamentalne pytanie. Czy węgierski Żyd, Sarkozy, w imieniu Francji, przerosi Żydów, za zbrodnię algierskiego Francuza, dokonanej na francuskich Żydach? Na szybko udzielę własnej odpowiedzi. Przypuszczam, że wątpię, ale gotów jestem położyć 5 dych, by usłyszeć tę karkołomną pokutę. Pytanie drugie, nawiązujące do tytułu. Czy w Tuluzie mieliśmy do czynienia z pogromem? Na to pytanie nie potrafię powiedzieć, zdaje się, że pogrom nie ma sztywnej definicji, na przykład słynny pogrom krakowski, w którym zginęła jedna Żydówka, historycznie został zaksięgowany jako pogrom. Jedwabne jest już zbrodnią, podobnie jak getto w Warszawie, że o Auschwitz nie wspomnę.



share

Napiszę generalnie o co chodzi w „polowaniu” na Żydów i dam sobie spokój ze szczegółami. Po szczegóły odsyłam do powieści „Berek”, jest na stronie do ściągnięcia w opcji darmowej, przy okazji proszę, aby Ci, którzy zakupili książkę nie czuli się poszkodowani, ponieważ dzięki nim cały ten „biznes” jakoś się kręci i tego Wam nie zapomnę nigdy, ponadto nie mam szans na inną dystrybucję i po roku taki zabieg był konieczny. W książce są wszystkie szczegóły i jeszcze nie spotkałem się z taką opinią, że szczegóły są niezrozumiałe, bądź też „pełne nienawiści”. Po drugie i całkiem ogólnie „w polowaniu” przede wszystkich chodzi o dwie rzeczy. Rzecz pierwsza to przysłowiowe jechanie po nacji, w naszych realiach, po Polakach, do czego każdy oczywiście ma prawo, chwilami nawet obowiązek, ale jednocześnie wchodzimy w rzecz drugą, czyli w narodowe alibi.

Strony