Podatki



share

Jakiś taki dziwny odruch mam w sobie wypracowany. Za każdym razem, gdy słyszę że rząd, parlament, prezydent, tudzież inna władza pochyla się nade mną czyli obywatelem z troską, to natychmiast chwytam się za kieszeń, sprawdzam czy mam portfel przy sobie i zastanawiam się ile też mnie ta troska będzie kosztować.

Tym razem rząd do spółki z armią 460 niepiśmiennych idiotów postanowili Polakom zrobić dobrze. Jak pomyśleli tak i zrobili - podatek od osób fizycznych czyli PIT ma być rozliczany przez pracodawcę. Już widzę oczami wyobraźni jak media pokazują roześmiane oblicza rodaków co to tych "głupich pitów" nie będą musieli wypełniać i od razu ciśnie mi się na usta powiedzenie - z czego się rodacy cieszycie? Z własnej głupoty?



share

 

W Polsce już od dość dawna toczy się podsycana przez neokonserwatywne środowiska ekonomiczne i sporą grupę polityków dyskusja na temat wprowadzenia podatku liniowego. Zwolennicy tego podejścia dowodzą, że uprości to system, zmniejszy biurokrację i zwiększy wzrost gospodarczy.

 

Jednak zwolennicy podatku liniowego nie biorą pod uwagę, że w większości rozwiniętych krajów świata obowiązuje stawka progresywna. To chyba nie jest przypadek, że najbardziej rozwinięte i najbardziej demokratyczne państwa świata wybrały podatek progresywny a nie liniowy.

 

Druga sprawa, której nie biorą pod uwagę zwolennicy podatku liniowego to kwestia sprawiedliwości społecznej i „ofiary" jaką ponoszą różni podatnicy.

 



share

Ewa Kopacz przygotowywuje "plan B" dla polskiej służby zdrowia. Tym razem jest to plan "ratowania", nie "reformy", co nawet mnie cieszy, bo od dawna powtarzam, że polska służba zdrowia jest niereformowalna i nie warto nawet udawać, że jest inaczej. Z drugiej strony nie warto też jednak bawić się w jej "ratowanie", tu niczego się już uratować nie da, zresztą nawet gdyby się dało, to i tak nie warto. Tu można tylko zmienić cały system.

Strony