PiS



share

W czasie emocjonalnej burzy, w dodatku sztucznie rozpętanej, bardzo wiele osób nawet logicznie myślących i znających historię, daje się ponieść zbiorowej histerii. Dla pewności i jak mawiał klasyk, „dla spokojności”, jasno i wyraźnie oświadczam. Daję nie 100%, ale 1000% gwarancji, że na LGBT cała „opozycja” dostanie bardziej, nomen omen, po gołym tyłku, niż na pedofilii w Kościele. Człowiek ma swoje granice wytrzymałości, jest koniec lipca, do października tęczową flagą i kolejnymi aktami paranoi będzie wymiotować jakieś 70-80% Polaków. Powyższy akapit proszę zachować, nie gnieść, w folię oprawić, a będzie latami służył.



share

Naprawdę kogoś to jeszcze interesuje? Ktoś ma jeszcze siłę czytać, bo przyznaję, że sam mam coraz mniej ochoty, aby o tym pisać! Ileż można? Z drugiej strony wszystkie zadane pytania są retoryczne, skoro znów piszę, to znaczy, że znów się ludzie pytają, co sądzisz o nowych koalicjach? Co sądzę? Nic, ale to zupełnie nic nowego nie sądzę, mogę tylko powtórzyć, że zbliża się wielkimi krokami czas systemu dwupartyjnego, może jeszcze w tej kadencji jakiś wynalazek się załapie, ale to już jest końcówka polskiej polityki, jaką znamy od lat.



share

Teksty i laudacje o Jarosławie Kaczyńskim są dość przewidywalne po obu stronach i ten też nie będzie wybitnie nowatorski, ale nie z powodu braku talentu autora. Po prostu Jarosław Kaczyński jest politykiem poukładanym, przewidywalnym i w pewnych kwestiach wręcz perfekcyjnym. W takich okolicznościach przyrody publicyście pozostaje jedynie zrelacjonować najnowsze działanie lidera PiS, o ile publicysta nie chce narazić się na śmieszność w produkcji wydumanych tez.

Strony